250 tysięcy PLN w funtach brytyjskich - tyle zapłaciła internetowym oszustom mieszkanka Nowego Sącza, której obiecywano wysokie wynagrodzenie za kierowanie fundacją charytatywną.
Sprawa zaczęła się od scamu (oszukańczego spamu) wysłanego z Wybrzeża Kości Słoniowej, którego nadawca twierdził, iż chce przekazać 8,5 miliona dolarów na cele charytatywne w Polsce. Proponował przy tym 30 procent tych środków za pokierowanie fundacją.
Ofiara wyraziła zainteresowanie. I w tym momencie rozpoczął się cały cykl operacji finansowych. Najpierw scamerzy poinformowali ją o utworzeniu dla niej konta w jednym z londyńskich banków. Ale jak się okazało pieniądze do banku nie bardzo mogły dotrzeć.
Pieniądze "trafiły na inne konto" i kobieta została poinformowana o konieczności wpłaty pieniędzy za operację odzyskania funduszy. Innym razem została poproszona o opłacenie odblokowania transferu, który został zatrzymany w Szwajcarii. Pojawiła się też konieczność uiszczenia opłat za operacje bankowe i podatki - łącznie kilkanaście razy wyłudzono od Polki kolejne sumy.
Jak czytamy na stronach
Wirtualnej Polski w lutym poszkodowana otrzymała list z Beninu. W środku miał być czek. W rzeczywistości znalazła tam podarte kartki. Scamerzy wytłumaczyli jej potem przez internet, że najwyraźniej ktoś skradł czek. Anulowanie go miało kosztować 25,5 tysięcy USD, Polka miała zapłacić prawie trzecią część tej sumy (8 tysięcy USD).
Na tym się jednak nie skończyło. W marcu poszkodowana otrzymała formularze, wypełnienie których było konieczne do uzyskania wypłaty środków z banku. Korekty w dokumentach oczywiście też musiały sporo kosztować...
Dopiero po kolejnych kilku wysokich wpłatach (rzekome korekty w dokumentach, podatki, sortowanie pieniędzy i kwity odprawy celnej) zniecierpliwiona sądeczanka zdecydowała się załatwić sprawę bezpośrednio w banku i pojechała do Londynu. Tam, w siedzibie banku, dowiedziała się, że "jej" konto nigdy nie istniało. Sprawa została zgłoszona policji w Nowym Sączu.
Oszustwo tego typu jest powszechnie znane jako
nigeryjski szwindel albo "przekręt 419". Polega ono na obiecywaniu udziałów w dużym przedsięwzięciu finansowym. Zanim to jednak nastąpi, podobnie jak w przypadku opisanym powyżej wyłudzane są kolejne opłaty. W międzyczasie scamerzy często wysyłają skany z fałszywych potwierdzeń przelewu na konto ofiary.
Co ciekawe nie tylko "zwykli internauci" padają ofiarami scamerów. Zdarza się to też...
bankom. Przykładowo jeden z brazylijskich banków dał się oszukać na 121,5 miliona USD. Inny bank (również brazylijski) w wyniku podobnego działania upadł.