
Stone (20) To tak jakby liniom lotniczym kazac placic kary za to, ze pasazer przewozi Marihuane.

Jony (50) A według mnie organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi są potrzebne. Jasne, w obecnej formie nie działają one za dobrze (a nawet działają bardzo źle :P) ale dzięki temu my-odbiorcy mamy ułatwiony dostęp do dzieł "artystów" przez np. radio, internet, sklepy z muzyką itp. Gdyby takie organizacje nie istniały, mało kto by zakładał radia, telewizyjne kanały muzyczne itp.

WhizzKid (152) Ja myślę, że mową nienawiści są słowa używane do wyrażania nienawiści. Tutaj wszystkie wycieczki rasowe czy obrażanie kogoś jest chyba tym głównym problemem, a nie takie krążenie dokoła, o którym mówicie.
Mówiąc o mowie nienawiści nie mówimy o zdaniach typu "Izrael jest państwem o złej polityce prowadzącej do biedy w regionie!" tylko o "Spalić tych pier***onych Żydów, k**wa!". I od zwalczania tego należałoby zacząć, a nie od dyskusji ile jest poglądów na kwestię wiary w Boga.
Kategoryzowanie ludzi jest też rzeczą zupełnie normalną, deo. Z prostej przyczyny: bez generalizacji, człowiek nie może zrobić _nic_. Patrz: sawanci, którzy przeczytali po 100 000 książek i pamiętają je z przecinkami, nie potrafią w wieku 40 lat samodzielnie wybrać, w co się ubrać. Bez generalizowania trudno jest mieć jakąś opinię o kimkolwiek. Skoro Ty się np. uważasz za piątą, fikcyjną grupę ludzi w kwestii wiary w Boga, to jak ja o Tobie mam komuś powiedzieć? Nie powiem: teista, nie powiem: agnostyk, nie powiem: ateista, to jak mam powiedzieć? "Facet, który ma skomplikowany pogląd na kwestię wiary Boga, nie zgadzający się ze standardowym i uniwersalnym podziałem ludzi ze względu na wyznanie..." itd. itp. Zabranie nam przymiotników do opisania takich subtelności, już nie mówiąc, że połowa ludzi zaśnie w połowie.
Katalogowanie jest też o tyle dobre, że działa tak jak zasady. Otóż większość osób uważa, że zdrada partnera to coś złego. Ale połowa ludzi ponoć zdradza - bo nie mają twardej zasady, a jak mają okazję - to po prostu dopasowują sobie opinię. Natomiast stałe wartości - np. w religiach, ale nie tylko - zawsze dają jakiś punkt odniesienia, nie relatywizują tak dużo (tym samym, mniejsza szansa na zdradę). Podobnie jest z kategoryzowaniem - złodziej to złodziej. Jeśli był raz dla Ciebie miły, to masz chęć mu też się odwdzięczyć. Ale złodziejom się nie powinno pomagać :D Chociaż można mieć chęć, ze względu na empatię chwili. W takich momentach kategoryzowanie nas ochrania.
Wszystko zależy od interpretacji. Mowa nienawiści dla jednych jest głosem rozsądku w zalewie kłamstw dla innych.
Krytyka religii przez ateistów jest mową nienawiści dla fundamentalistów.
Krytyka polityki Izraela jest często uznawana za poglądy antysemickie.
Ale również poglądy antysemickie są dla niektórych ludzi głosem zdrowego rozsądku.
Wszystko zależy od tego kto dokonuje interpretacji.
A po co to prawo? W żadnym innym kraju UE nie ma wymogu rejestarcji stron internetowych jako czaopism. Dla tych, co nie wiedzą skad się wzięło to prawo, odrobina historii...
Cytat ze strony
http://wolnemedia.net/?p=15536
"Ustawa o prawie prasowym pochodzi z dnia 26 stycznia 1984 roku i była tworzona podczas stanu wojennego. Jej celem była walka z podziemną, niepoprawną politycznie prasą solidarnościową (tzw. “bibułą”). Pomimo dojścia do władzy Solidarności i partii odwołujących się do solidarnościowych korzeni, nie usunięto tej ustawy, a dodatkowo rozszerzono ją o internet, o którym w 1984 roku mało kto słyszał.
Wygląda na to, że prawo wymierzone w 1984 r. w Solidarność i podziemne gazety jest obecnie wykorzystywane do walki z nową formą “mediów niepoprawnych politycznie”, jakimi są blogi i niekomercyjne strony internetowe krytykujące władzę i rozpowszechniające niezależne informacje."
Tak działa właśnie się pisze ustawy w naszym cudownym kraju - procedure mniej więcej wygląda zawsze tak samo trzeba coś wypuścić żeby nie było że się nic nie robi a potem 100 się coś nowelizuje a na sam koniec wprowadza się nową ustawę która obraca wszystko o 360 stopni w porównaniu do poprzedniej - jak widac w ustawach jest zawsze zawarty wątek "swobodnej interpretacji" jaki ma to cel ten kto się zna i wie wykorzystuje luki.
Państwo chce iść na wojnę z internautami to proszę bardzo - w jednym tygodniu niech wszyscy złożą wniosek o rejestrację blogów, prywatnych stron etc. Licząc że ok 5 mln ludzi prowadzi takie blogi i strony daje wynik końcowy TOTALNY paraliż - Niech politycy pamiętają Państwo to my obywatele. Warto zapoznać się ze statystykami że młodzi ludzi coraz częściej posiadają podwójne obywatelstwa i często jest tak że rezygnują z Polskie aby nie mieć nic z tym Państwem do czynienia... mój syn ma takie podwójne obywatelstwo i żal serce ściska bo miesiąc temu złożył wniosek o zrzęknięcie się ob. polskiego:( a dziadek jest dumny bo powtarza za każdym razem że nie o taką Ojczyznę walczył - czy to nie jest przykre?
Rządzenie to nie sposób na pracę zawodową to misja, oddanie oraz powołanie społeczne. Jak pokazuje życie to nie Państwo jest na usługach obywateli a obywatele są niewolnikami Państwa :) Chyba coś tutaj jest nie tak...

de0 (427) postęp technologiczny przyśpiesza w "zastrzaszającym" tempie. zastraszającym oczywiście dla tychc wszystkich którzy wojują z udostępniającymi w sieci pliki. większość spraw sądowych wygląda jak gdyby wytaczały je małpy przeciwko cywilizowanym ludziom.
proces przeciw tpb wygląda jak wyścigi kwadryg vs. nascar.
okazuje się, że to co miało do tej pory podobno bronić wynalazców i autorów, czyli patenty i prawa autorskie stają się największą zmorą naszej epoki i jednym z największych jej hamulców.
pomysł wcale nie pojawił się za późno (pomijając już podobne i ciut starsze, jak kpf z kde) myślę, że pojawił się w samą porę: zanim ktoś wpadł na pomysł stworzenia kolejnego idiotycznego prawa mogącego pogrzebać podobne pomysły, ograniczyć ich rozwój lub znacznie spowolnić i zepchnąć do podziemia jak próbuje się to dziś zrobić z p2p.
To Microsoft powoduje cyfrowe wykluczenie. Na OpenSource stac kazdego - na Windowsa juz nie, niezaleznie od wersji. Tyle w temacie. Ich dywagacje sa smieszne; zalosne i bije z nich potworna hipokryzja.
Gdyby służba zdrowia była prywatna, to już dawno leczylibyśmy się online i lekarz by się do nas teleportował.

szymarek (111) Jedyne co dzięki temu osiągną, to większe i skuteczniejsze szyfrowanie transmisji. Czyli sami sobie w łeb strzelą. Ciekawe czemu tak łatwo można zrealizować obietnicę wyborczą, która pomoże tylko firmom a zaszkodzi zwykłym ludziom. Pewnie firmy zapłaciły sporo za realizację tego kretyńskiego pomysłu! Internet to wolność, a wszelkie jego ograniczanie to bzdura. To medium jest zbyt potężne aby je zablokować/ograniczyć.
Zamów Newsletter DI
|
|
|
|
|



![]() |