We wtorek w serwisie YouTube ukazało się nagranie sugerujące, że w jednej z fińskich szkół może dojść do tragedii. Żadnej ze 175 tysięcy osób, które obejrzały wideoklip nie wydał się on jednak podejrzany. Dziś nie żyje 8 osób.
Nagranie zatytułowane było Jokela High School Massacre - 11/7/2007. Ani jego tytuł ani treść nie wzbudziły niczyich podejrzeń, aż do momentu, gdy widoczny na filmie młody chłopak nie zastrzelił 8 uczniów fińskiej szkoły z miejscowości Tuusula. 18-latek, który dokonał masakry, próbował na koniec popełnić samobójstwo strzelając sobie w głowę - informuje agencja Reutersa. Zmarł po kilku godzinach pobytu w szpitalu.
Jak podejrzewa policja morderca był uczniem liceum Jokela. W nagraniu, które umieścił w serwisie YouTube, widać stojący nad jeziorem budynek, który mógł być szkołą, w której doszło do tragedii. Towarzysząca klipowi muzyka (m.in. utwór Stray Bullet to ta sama, którą mogli usłyszeć internauci wchodzący w 1999 roku na stronę Erica Harrisa - jednego z uczestników strzelaniny w amerykańskiej szkole w mieście Columbine.
Kolejne ujęcia filmu nie pozostawiały złudzeń co do intencji ich autora. Widoczny w nagraniu mężczyzna zdecydowany był zabijać i zginąć dla swojej sprawy. Uważał się za selekcjonera, który wyeliminuje każdego, kto jest hańbą dla rasy ludzkiej i każdego, kto mu "nie pasuje". Uczeń szkoły, według relacji policji, wyrażał zainteresowanie ruchami ekstremistycznymi, wychwalał też Hitlera i Stalina.
Rzecznik fińskiej policji potwierdził, że broń, którą dokonano morderstw, została nabyta legalnie zaledwie trzy tygodnie temu. Mimo, że posiadanie broni w Finlandii nie jest niczym szczególnym, o tyle użycie jej w aktach przemocy już tak. Cała Skandynawia uznawana jest pod tym względem za region bardzo spokojny.
W całej sytuacji dziwi jednak fakt, że żadnej ze 175 tysięcy osób nie przyszło do głowy, że nagranie może doprowadzić do tragedii. Dziwi pogoń jedynie za sensacyjnymi i ciekawymi klipami, mogącymi stanowić rozrywkę, które oglądamy jednak często bez zastanowienia. Ten brak zainteresowania kosztował życie 8 osób.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej