Nie ustają poszukiwania osoby, która jest odpowiedzialna za przedpremierowe pokazanie się najnowszej części Harry'ego Pottera w Sieci. Na podstawie zdjęć, jakie wykonano poszczególnym stronom książki, firma Canon wyczytała informacje, które mogą ułatwić zidentyfikowanie "pirata".
Chociaż premiera najnowszej książki J.K. Rowling "Harry Potter and Deathly Hallows" zaplanowana jest na 21 lipca, już od tygodnia jej mniej lub bardziej kompletne kopie są do pobrania na stronach www oraz w sieciach p2p.
Jedną z kursujących wersji jest zbiór zdjęć poszczególnych stron książki. Na podstawie informacji w nich zawartych, firma Canon chce pomóc w zidentyfikowaniu osoby, która zdjęcia wykonała, a tym samym odpowiedzialna jest za pojawienie się ostatniej części przygód Pottera przed wyznaczoną premierą.
Możliwe jest to dzięki systemowi Exif (Exchangable Image File Format) - formatowi danych, jakie zapisywane są w nagłówku plików graficznych przez większość aparatów cyfrowych. Informacje te można usunąć podczas obróbki zdjęć, "fotograf" Harry'ego Pottera najwyraźniej jednak o tym nie pomyślał.
Na podstawie tych danych Canon poinformował, iż zdjęcia wykonano za pośrednictwem 3-letniego modelu Canon Rebel 350, dostępnego w sprzedaży jedynie na terenie Stanów Zjednoczonych oraz Kanady. Ustalono również numer seryjny urządzenia - 560151117.
To może w krótkim czasie pozwolić na zidentyfikowanie sklepu, w którym model został sprzedany. Co więcej, producent wychodzi z założenia, że w tak długim okresie czasu właściciel aparatu przynajmniej raz musiał oddać go do serwisu, bądź naprawy, a to już tylko krok od ustalenia danych jego właściciela.
Tymczasem pojawienie się Harry'ego Pottera w sieciach p2p stało się kolejną okazją do ataku na serwis The Pirate Bay przez... Międzynarodową Federację Przemysłu Fonograficznego (IFPI). Organizacja opublikowała na swej stronie oświadczenie, w którym oskarża TPB o "współudział" w przedpremierowym wycieku książki Rowling.
Przy okazji przypomniano o "dużym doświadczeniu" witryny w łamaniu praw autorskich producentów muzycznych i filmowych, gdzie pojawienie się Harry'ego Pottera na łamach TPB ma być kolejnym dowodem na brak poszanowania dla praw autorskich.
Co ciekawe, już po publikacji oświadczenia IFPI dość szybko zmieniła jego tytuł, usuwając z niego stwierdzenie o "współodpowiedzialności" The Pirate Bay w wycieku książki (teraz mowa jest jedynie o pojawieniu się Pottera na łamach serwisu).
Ponadto brakuje oficjalnej informacji, dlaczego z co najmniej setki stron udostępniających książkę IFPI wskazała tylko i wyłącznie na The Pirate Bay. Można się jedynie domyślać, iż po dotychczasowej nieudanej walce organizacji ze szwedzką stroną, jej przedstawiciele będą wykorzystywać każdą okazję do przypomnienia o "diable", jakim jest TPB.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Wydatki związane z przeglądem czy zakupem klimatyzacji lub instalacją rolet można zaliczyć w koszty firmy. Dotyczy to nie tylko samochodów, ale także firmowych lokali. W ten sposób można zaoszczędzić na podatku nawet 1,5 tys. zł. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej