Wczoraj miał miejsce największy od 2002 roku atak na 13 głównych internetowych serwerów nazw (tzw. root serwery). Atakującym udało się przeszkodzić w pracy dwóch maszyn. Użytkownicy nie odczuli problemów z działaniem Sieci, ale przedstawiciele ICANN przyznają, że była to dla nich ciężka noc.
Root serwery to komputery kierujące na co dzień ruchem w internecie. Nie wiedząc o tym, często się z nimi kontaktujemy. To one przechowują zaaprobowane przez rząd amerykański listy domen takich jak choćby .COM. Również one tłumaczą nazwy wpisywanych do przeglądarki adresów w postaci tekstu na adresy numeryczne.
Atak DDoS na te komputery rozpoczął się wczoraj wieczorem i trwał prawie 12 godzin. Ben Petro z firmy Neustar domyśla się, że do jego użycia wykorzystano botnet, czyli sieć osobistych komputerów kontrolowanych przez cyberprzestępców.
W czasie ataku ucierpiały dwie maszyny należące do amerykańskiego Departamentu Obrony i ICANN. Zaczęły się one zawieszać pod wpływem przeciążenia spowodowanego napływem niepotrzebnych informacji. Mimo to ani na chwile nie było przerw w działaniu Internetu.
Zdaniem specjalistów atak nie miał bardzo dużej mocy, ale z pewnością był skierowany właśnie na root serwery. John Crain z ICANN mówi, że jak na razie bardzo trudno ustalić jego źródło i prawdziwy cel. W tej chwili wydaje się, ze celem ataku miała być firma UltraDNS, która operuje serwerami zarządzającymi ruchem m. in. do stron, których adresy kończą się końcówką .org.
Specjaliści z Departamentu Obrony USA zastanawiają się też nad motywem przeprowadzenia ataku, choć przyznają, że ustalenie tego motywu nie będzie łatwe. John Crain stwierdził dowcipnie, iż jedyne motywy jakie teraz przychodzą mu na myśl, to pozbawienie inżynierów snu i wygenerowanie artykułów w prasie.
Zdaniem przedstawicieli Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, atak ten nie jest zwiastunem jakichś większych zagrożeń dla amerykańskiego systemu komputerowego.
O wiele silniejszy atak na root serwery przeprowadzono w roku 2002. Podczas tamtego ataku tylko 5 serwerów z 13 było w stanie świadczyć usługi, jednak i wtedy efekt ataku był niewidoczny dla większości internetu.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Gdy posiadasz prywatny samochód, komputer czy inny sprzęt i chcesz wykorzystać go na potrzeby działalności gospodarczej, wprowadzając do ewidencji środków trwałych firmy, musisz ustalić wartość początkową, od której rozpoczniesz amortyzację danego składnika. Jest nią cena nabycia, a gdy nie możesz jej ustalić, dokonaj wyceny, uwzględniając ceny rynkowe. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej