W świecie akademickim jest na to brzydkie słowo: autocytowanie. Gdy naukowiec w co piątym przypisie powołuje się na własne prace, recenzenci kręcą nosem. Tymczasem Google robi dokładnie to samo - tyle że na skalę miliardów zapytań dziennie. Według raportu SE Ranking z lutego 2026 roku, opartego na analizie 1,3 miliona cytowań w trybie AI Mode, domena google.com odpowiada za 17,42% wszystkich wskazywanych źródeł. To więcej niż YouTube, Facebook, Reddit, Amazon, Indeed i Zillow razem wzięte.
Jeszcze w czerwcu 2025 roku wskaźnik autocytowania wynosił skromne 5,7%. W niespełna dziewięć miesięcy wzrósł trzykrotnie. Dla wydawców internetowych, blogerów i specjalistów SEO ta zmiana oznacza jedno - wyszukiwarka, która miała być drogowskazem do cudzych treści, coraz częściej prowadzi... do siebie samej.

Żeby zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się pod maską Google AI Mode, trzeba cofnąć się do lata 2025 roku. Wtedy aż 97,9% samocytowań Google kierowało użytkowników do profili firmowych Google Business Profiles - narzędzia przydatnego głównie przy wyszukiwaniu lokalnych usług. Innymi słowy, autocytowanie Google AI Mode było zjawiskiem niszowym, ograniczonym do pytań typu „fryzjer w pobliżu".
Dzisiaj obraz wygląda zupełnie inaczej. Dane SE Ranking z lutego 2026 roku pokazują, że 59% samocytowań Google prowadzi teraz do tradycyjnych wyników wyszukiwania - czyli de facto do kolejnej strony Google. Użytkownik pyta AI Mode o coś konkretnego, dostaje odpowiedź generatywną, klika w źródło i... ląduje na stronie wyników, na której czekają kolejne linki, reklamy i panele sponsorowane.
Warto tu przypomnieć pewną historię, która powinna zapalić lampkę ostrzegawczą każdemu wydawcy.
Kilkanaście lat temu Facebook zachęcał serwisy internetowe do umieszczania przycisków „Lubię to" i zakładania fanpage'y - za darmo, oczywiście. Wydawcy budowali społeczności, generowali Facebookowi miliardy użytkowników, a w zamian dostawali ruch na swoje strony.
A potem? Facebook drastycznie ściął zasięgi organiczne. Dziś nieopłacony post na fanpage'u dociera do może 5% obserwujących - tych samych ludzi, którzy dobrowolnie kliknęli „Obserwuj", bo chcieli widzieć treści danego serwisu. Żeby dotrzeć do reszty, trzeba płacić za reklamy.
Google AI Mode wchodzi na tę samą ścieżkę, tyle że z jedną kluczową różnicą - wyszukiwarka nie tworzy własnych treści. Pobiera informacje z cudzych stron, generuje z nich odpowiedzi, a następnie cytuje... siebie. Wydawcy dostarczają wiedzę, Google zbiera ruch.
Skala zjawiska różni się radykalnie w zależności od branży. Największe autoreferencje Google AI Mode występują tam, gdzie stawki reklamowe są najwyższe:
| Branża | Autocytowania | Co zyskuje Google | Kto traci |
|---|---|---|---|
| Podróże i turystyka | 53,18% | AI Mode odsyła do Google Flights, Maps i Hotels - użytkownik planuje podróż, nie opuszczając ekosystemu Google | Serwisy rezerwacyjne typu Booking, Trivago, portale turystyczne |
| Rozrywka i hobby | 48,74% | Cytowania trafiają do YouTube i Google Play - obie platformy należą do Alphabetu | Niezależne serwisy recenzenckie, blogi tematyczne, fora hobbystyczne |
| Nieruchomości | 30,54% | Odpowiedzi kierują do wizytówek Google Business Profiles zamiast do stron biur nieruchomości | Portale ogłoszeniowe, agencje nieruchomości z własnymi stronami |
| Finanse | 5,13% | Najmniejsza dominacja - specjalistyczne serwisy finansowe wciąż utrzymują przewagę | Straty ograniczone - branża opiera się autocytowaniu (na razie) |
| Kariera i praca | — | Jedyna branża, w której Google przegrywa - portale z ofertami pracy cytowane wielokrotnie częściej | Google nie dominuje; Indeed (największy globalny portal pracy, odpowiednik Pracuj.pl) cytowany 3× częściej |
Gdy do puli dorzucimy YouTube - przypominam, własność Alphabetu - łączny udział zasobów Google w cytowaniach AI Mode sięga ok. 20%. Co piąte źródło, które podsuwa ci „obiektywna" sztuczna inteligencja, prowadzi z powrotem do koncernu z Mountain View.
Warto tu zaznaczyć, że Google AI Mode to nie jedyny produkt generatywny w arsenale wyszukiwarki. Starsze i szerzej wdrożone AI Overviews (dawniej Search Generative Experience, SGE) - wyświetlane automatycznie przy ok. 50% zapytań - wykazują jeszcze wyższy wskaźnik autocytowania, sięgający 43% odpowiedzi, jak podaje osobny raport SE Ranking. To rozróżnienie ma znaczenie, bo wdrażanie AI do wyszukiwarki Google nie jest pojedynczym projektem - to kilka równoległych systemów o różnej skali wpływu na ruch wydawców.
Gdyby autocytowanie było jedynym problemem, wydawcy mogliby się jeszcze jakoś dostosować. Tymczasem Google AI Mode ma kilka równoczesnych wad, które razem tworzą obraz systemu nieprzewidywalnego, stronniczego i - delikatnie mówiąc - trudnego do zmierzenia.
Badanie SE Ranking z sierpnia 2025 roku (10 000 słów kluczowych, trzy powtórzenia tego samego zapytania) wykazało, że zaledwie 9,2% adresów URL pojawiło się we wszystkich trzech odpowiedziach.
Dla właściciela strony internetowej to mniej więcej tak, jakby wygrywał los na loterii... raz na kilkanaście losowań.
Niestabilność to nie jedyne skrzywienie. Duże modele językowe (Large Language Models, LLM) wykazują również systematyczny bias geograficzny.
Analiza opublikowana w repozytorium Social Science Research Network (SSRN) pod tytułem AI's Preferences for brands, services and governments pokazała, że:
Badanie Oxford Internet Institute i Uniwersytetu Kentucky (styczeń 2026) potwierdziło ten wzorzec na próbie ponad 20 milionów zapytań ChatGPT - zamożniejsze regiony (USA, Europa Zachodnia, Azja Wschodnia) są systematycznie preferowane. Mechanizm jest prosty: modele uczą się głównie na treściach anglojęzycznych, które z definicji reprezentują perspektywę zachodnią.
Efekt? Jeśli prowadzisz firmę w Polsce i pytasz Gemini o najlepsze rozwiązania w swojej branży, statystycznie częściej dostaniesz odpowiedź skrojoną pod realia rynku amerykańskiego.
Skoro wyniki są niestabilne, a źródła zmieniają się przy każdym zapytaniu - co tak naprawdę mierzą platformy SEO, które prześcigają się w oferowaniu wskaźników typu „AIO Rating" czy „AI Visibility Score"?
Krótka odpowiedź: niewiele. Badanie SparkToro ze stycznia 2026 roku (Rand Fishkin) nie pozostawia złudzeń:
W praktyce oznacza to, że każdy jednorazowy pomiar „pozycji w AI" jest bardziej zdjęciem loterii niż stabilnym rankingiem. Grube trendy widać, ale precyzyjne metryki to na dziś bardziej marketing narzędziowy niż rzetelna analityka.
Marcin Stypuła, założyciel agencji Semcore specjalizującej się w optymalizacji dla wyszukiwarek, widzi w autocytowaniu Google AI Mode przejaw głębokiej transformacji rynku.
Walka o pozycję w wynikach wyszukiwania stopniowo zmienia się w rywalizację o "Share of LLM", czyli udział w odpowiedziach generatywnych. Firmy powinny wdrażać nowe strategie zwiększające widoczność w odpowiedziach generowanych przez AI - mówi Marcin Stypuła, CEO agencji Semcore.
Teza Stypuły o nowym modelu widoczności „Share of LLM" (udział marki w odpowiedziach modeli językowych) jest potwierdzana przez niezależne analizy branżowe. Warto jednak dodać kontekst:
Jest jeszcze wątek, który w dyskusji o autocytowaniu Google pojawia się zaskakująco rzadko - Digital Markets Act (DMA, Akt o Rynkach Cyfrowych).
Komisja Europejska prowadzi dochodzenie, badając, czy Google narusza zakaz self-preferencing - czyli faworyzowania własnych usług. Wzrost autocytowania z 5,7% do 17,42% w niespełna rok może stać się kolejnym dowodem w rękach europejskich regulatorów.
Autocytowanie Google AI Mode to zjawisko, w którym wyszukiwarka Google w swoich odpowiedziach generatywnych (tryb AI Mode) jako źródło podaje własne usługi - wyniki wyszukiwania Google, Google Business Profiles, Google Flights czy YouTube. Według raportu SE Ranking z lutego 2026 roku, Google.com odpowiada za 17,42% wszystkich cytowań w AI Mode.
Google AI Mode to dedykowany tryb konwersacyjny uruchomiony w 2025 roku, oparty na modelu Gemini 2.5, generujący średnio 12 linków na odpowiedź. Google AI Overviews (dawniej SGE) to starszy produkt z maja 2024 roku, pojawiający się automatycznie przy ok. 50% zapytań, z wyższym poziomem autocytowania - aż 43% odpowiedzi zawiera linki do usług Google.
Tak, i to znacząco. Około 93% sesji Google AI Mode kończy się bez kliknięcia w zewnętrzne źródło. Według badania Digital Content Next mediana wydawców odnotowała spadek ruchu z Google Search o 10% rok do roku w I połowie 2025 roku. Analiza Define Media z IV kwartału 2025 roku wskazuje na 42% spadek ruchu organicznego w porównaniu z okresem sprzed AI Overviews.
„Share of LLM" (udział w odpowiedziach modeli językowych) to nowy wskaźnik marketingowy mierzący, jak często marka pojawia się w odpowiedziach generowanych przez AI - Google AI Mode, ChatGPT, Perplexity i inne. W miarę jak AI przejmuje coraz większą część ruchu wyszukiwarkowego, „Share of LLM" staje się uzupełnieniem tradycyjnych wskaźników SEO.
DMA (Akt o Rynkach Cyfrowych) zabrania platformom-gatekeeperom faworyzowania własnych usług. Komisja Europejska prowadzi dochodzenie w sprawie praktyk Google w zakresie AI i wyszukiwarki. Wzrost autocytowania z 5,7% do 17,42% w niecały rok może zostać uznany za przejaw strukturalnej przewagi, trudnej do wyeliminowania wyłącznie przez optymalizację treści.
Google AI Mode najwyraźniej operuje według starej zasady Oscara Wilde'a, tyle że w wersji algorytmicznej: „Kochać siebie to początek romansu na całe życie". Pytanie, czy Komisja Europejska i cała reszta internetu będą skłonni tolerować ten romans - czy jednak wystawią rachunek za narcyzm.
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.