Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~rumcajs

    To nie tylko problem branży IT... pracuję jako operator - programista CNC i z mojego 15 letniego doświadczenia wiem, że to szerszy problem - konstruktorzy, technolodzy, informatycy... wszyscy z wyższym wykształceniem... a ja zwykły technik wciąż poprawiam po nich błędy - moja diagnoza: to są kompletni teoretycy, głowa napchana bzdurnymi teoriami, rozbuchane ego i kompletny brak praktyki. Ale to nie ich (wyłączna) wina - winny jest system - u nas szkoli się wszechstronnie uzdolnionych debili - no bo po co informatykowi socjologia, historia cywilizacji, czy "nieodzowny" w tej branży język niemiecki

    21-11-2010, 21:39

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~rumcajs
    [w odpowiedzi dla: ~rumcajs]

    cd...
    Chodzi mi o to że, na studiach za mało poświęca się uwagi na praktykę - to stąd biorą się wybitni programiści, który nie potrafią nawet wyjąć płyty z komputera.

    21-11-2010, 21:43

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~LWH

    Jaka była rekrutacja do projektu, tacy pracownicy. Wyjmowanie płytki z laptopa przy pomocy informatyka, to podejście do pracy i informatyka w ogólności, a nie podejście do komputera.
    A tak BTW: jeżeli w tej firmie wszystkie routery są na szlajających się po sali listwach razem z komputerami i drukarkami, to może jednak cała firma jest tak badziewna? Widujemy czasem routery schowane grzecznie w stalowych szafach oraz gniazda w listwach Legranda, prawda?

    21-11-2010, 22:45

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Qba

    O, chłopie! Nawet nie wiesz, jak dobrze Cię rozumiem... 2 lata na helpdesku w podobnym środowisku... To jest gorzej niż tragiczne... ludzie którzy cały dzień pracują na kompach, najczęściej tylko: Word, poczta, internet, mają taką zajebistą kose z kompami, że... i tutaj utnę to zdanie :) Ja rozumiem, że nie każda Pani sekretarka korzysta ze stylów, czy pól dynamicznych (choć powinna to umieć na takim stanowisku), ale kosa z podstawami formatowania tekstu to już jest gruba przesada... nie mówiąc już o tym, że większość z nich to ma symptom ogólnego ignoranctwa i nie rozumie różnicy między: plikiem, katalogiem, programem, skrótem... ręce opadają... jak dla mnie ta praca to były wielkie warsztaty cierpliwości i dwa lata walenia łbem w komputerowy beton biurowy... a co najgorsze, to tacy ludzie zdają się wcale nie zauważać swojej tępoty i nie mają żadnych skrupułów, żeby zawracać Ci dupę o tą samą banalną rzecz po kilka razy w miesiącu... aaa.... bez sensu w ogóle o tym pisać, bo skoro walenie po łbie im nie pomaga to także ten komentarz nie pomoże, więc szkoda tu palce męczyć :)

    21-11-2010, 23:02

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Qba

    ... i jeszcze do rumcajsa - NIE NIE NIE, TO NIE WINA SYSTEMU, TO WINA IGNORANCTWA TYCH LUDZI!!! System nie nauczył, ok jest do dupy - zgadzam się, aleee... Ale skoro nie nauczył, to nie piszę w CV "biegła znajomość". Problem jest w tym, że Ci ludzie nie rozumieją, że jak mieli coś na studiach, to nie jest równoznaczne z tym, że coś umieją! Ja wiele rzeczy na studiach miałem i z niektórych nawet piątki, ale pomimo tego niektórych rzeczy to bym do CV nie wpisał nawet na poziomie podstawowym.

    21-11-2010, 23:08

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~zyczliwy_informatyk
    [w odpowiedzi dla: ~asdasd]

    Niestety, zależy od priorytetów i jak bardzo się zainteresowało informatyką w trakcie studiów, nie mówcie mi że nie ma pracy innej niż pomoc komputerowa, albo sprzedawanie komputerów, jezeli nie było się zbyt uważnym to trzeba niestety, włączać monitory, i podłaczać kabelki i meczyc się z tego typu sprawami, jeżeli nie ma ktoś większych ambicji niż "spec" komputerowy to nie ma co narzekać, taki wybór

    22-11-2010, 00:25

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~aaa

    No tak zlot "wszystkowiedzacych" szkoda, ze zycie to nie tylko komputery, ale rumcajs chyba juz cos o tym wspomnial...

    22-11-2010, 01:31

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • thek
    m
    Użytkownik DI thek (461)

    Żaden fake... Miałem do czynienia z różnymi przypadkami. Klienci mając instrukcję pdf do obsługi naszego serwisu robią błędy w rzeczach będących w nim opisanych. Link do poradnika jest dużą czerwoną czcionką Nawet o telefonach że system nie działa nie piszę. W 99% przypadków wpisują login + hasło z błędami. Co gorsze... Nawet z helpdeskiem znanych firm informatycznych bywały problemy. Czemu? Bo zgłoszenie im błędu lub jakiegoś trywialnego błędu ich systemu wywołuje panikę lub próbują wciskać ciemnotę, mając nadzieję, że trafią na osobę bez wiedzy komputerowej oddelegowanej tylko do zgłaszania błędów, takiej jak opisane w artykule. Sam nieraz w firmie błędy z kumplem naprawiamy. Czasem jedynym rozwiązaniem jest choćby restart routera przytkanego. Ale wtedy wszystkie osoby podpięte na tym węźle wiedzą, że za chwilę nastąpi iluś sekundowa przerwa, zresztą i tak net wtedy nie działa im ;)

    To czego nie potrafię zrozumieć to choćby ignorancja w działach prasowych firm. Wiedzą czego im trzeba i wymagają od innych, ale przysyłają sami śmieci, które trzeba po nich poprawiać. Pliki PSD lub EPS? Zapomnieć można. Jeśli dostanie się niskoskompresowany jpg lub png to jest dobrze. Tekst w Wordzie, ale bywali wybitni, którzy przysyłali po prostu screenshota w tragicznej jakości i chyba myśleli, że im wszystko ładnie przepiszemy i jeszcze mamy grafików, którzy by to ładnie zrobili jak na załączonym zrzucie. Oczywiście z pocałowaniem ręki. Udostępnienie formularza do tekstów = kopiowanie z Worda = masa źle sformatowanego syfu + znaczniki XML wordowskie w tekście... mimo widocznej opcji w edytorze o "niezrozumiałym" opisie "Kopiuj z Worda". Oni nie widzą błędów = problemu nie ma = telefony "Czemu tekst źle wygląda na stronie?".

    I to są firmy nieraz poważne, znaczące na rynku, a odwalają taki syf, że aż przykro patrzeć. Jeśli tak robią duże, to o małych nie ma co nawet pisać.

    Jak na razie tylko nieliczni wyłamali się z tego schematu i... o dziwo... były to zazwyczaj kobiety. Utkwił mi szczególnie jeden przypadek. Kobieta natknęła się na błąd w serwisie. Drobiazg w sumie. Ale sposób w jaki otrzymaliśmy informację to po prostu klasyczny przykład tego JAK powinny być zgłaszane błędy. Nadesłała opis błędu pozwalający na jego odtworzenie, wraz ze sposobami jakich użyła do jego uniknięcia/ominięcia, screeny w momencie wystąpienia, z sygnaturą czasową pozwalającą znaleźć go w logach, a całość w mailu jako ładnie załączony i sformatowany pdf. Tacy klienci to po prostu bajka i aż chce się z takimi pisać i dla takich poprawiać. Po otrzymaniu maila sprawę w mniej niż 5 minut załatwiono. Ale ile takich osób jest? To ułamki promila.

    22-11-2010, 10:51

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Hołek

    No i dlatego wolę pracować jako freelancer. Nie mam kłopotu z takimi "ludziakami". ;)

    22-11-2010, 11:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~warf
    [w odpowiedzi dla: ~Hołek]

    I nie przysyłają Ci danych bez sensu. np. zrób mi plakat do druku 2x3 m i zrób to ze zdjęcia z naszej strony (640x480) ?

    22-11-2010, 11:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~leniwiec

    pokolenie teraz zatrudniane na tego typu stanowiskach nie jest jeszcze tym własciwym, spojrzmy na tegorocznych studentów gdzie sprawa wyglada tak jak trzeba, nawet gdy mowa o blond gimnazialistkach z problemami z promocja do wyzszej klasy to wszelkie komputerowe sprawy nie sa problemem. Ja sam jako zwykły domowy użytkownik w wieku teraz zaledwie 20 lat rozwiazalem problem z ktorym nie jeden dyplomowany informatyk nie potrafił sobie poradzić. Wielu "specjalistów" szczegolnie przez wine polskiego systemu szkolnictwa który nie uczy
    "zrozumieć maszyne" a zapamietac, zdac i zapomniec :)

    22-11-2010, 11:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Hołek
    [w odpowiedzi dla: ~warf]

    Oczywiście, że przysyłają, ale to jest jeszcze do przełknięcia, bo to nie są ludzie "z biura", jak u pana Wilka, więc mam przynajmniej te "problemy" z głowy

    22-11-2010, 11:48

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~aaa

    No i kolejny raz potwierdziles to co napisal rumcajs! Te osoby moga byc bardzo dobre w tym co robia, ale to co dla ciebie jest oczywiste, u nich to niemal niewyobrazalna magia. Nie rozumieja zasady dzialania komputera, internetu i ja to rozumiem. Jak dzisiaj pamietam moj pierwszy komputer, po prostu nie wiedzialem co jest grane. Wam sie wydaje, ze wszystko wiecie, bo macie google, a pewnie nie jeden specjalista pekalby ze smiechu widzac wasza bezradnosc w innych sytuacjach. Powtarzam po raz kolejny zycie to nie tylko komputery i zawsze tak bedzie. Zaloze, sie o kazde pieniadze, ze taki Adam Malszy, Justyna Kowalczyk gwiazdy show biznesu maja podobne problemy i wielu innych. To nie znaczy, ze sa od was gorsi, wrecz przeciwnie sa lepsi i juz nie bede tego rozwijal.

    22-11-2010, 11:55

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Dran
    [w odpowiedzi dla: ~aaa]

    Tak, tylko zrozum, ze dla osoby pracujacej przy takim projekcie, komputer i internet to podstawowe narzedzia pracy. To tak jakby wspomniany przez Ciebie Malysz mial problemy z mocowaniem nart.
    Jak mam uwierzyc, ze ktos wykonuje nalezycie i sprawnie swoja prace, jesli nie jest w stanie poradzic sobie z podstawowa obsluga sprzetu?
    Jesli ktos robi cos w Excelu przez 2 godziny, chociaz moglby w 15 minut, to cos jest nie tak...

    22-11-2010, 12:04

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~zoltan

    Problemem u tych ludzi jest calkowity brak umiejetnosci logicznego rozumowania. Wykonuja czynnosci ale ich nie rozumieja, po jakims czasie opanuja te czynnosci ale tylko w sensie mechanicznym. Nie dostrzegaja zwiazkow pomiedzy skutkiem a przyczyna. Pojawienie sie nowej sytuacji czyni ich bezradnymi.

    22-11-2010, 12:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy