Algorytmy uczenia maszynowego od kilku lat wchodzą w obszary, które jeszcze niedawno wydawały się zarezerwowane dla doświadczonego lekarza specjalisty. Rozpoznawanie zmian skórnych, analiza zdjęć RTG, interpretacja obrazu mikroskopowego, wreszcie endoskopia. W tym ostatnim przypadku skutki są szczególnie wymierne, bo dotyczą jednej z najczęściej wykonywanych procedur diagnostycznych w Polsce, czyli kolonoskopii. AI nie tylko pomaga lekarzowi widzieć lepiej, ale realnie zwiększa odsetek wykrywanych polipów przedrakowych. W praktyce oznacza to ludzi, którzy nie zachorują na raka jelita grubego, bo zmiana została wycięta zanim zdążyła się rozwinąć.

Kolonoskopia to badanie, w którym lekarz przez długi (nawet 2,5 godziny w pełnym zabiegu z polipektomią) okres patrzy na ruchomy obraz wideo z głowicy endoskopowej. Obraz jest gęsty, dynamiczny, momentami trudny do interpretacji ze względu na ruchy perystaltyczne jelita, śluz, resztki treści pokarmowej. Statystycznie nawet bardzo doświadczony endoskopista przeocza pewien odsetek zmian, szczególnie tych płaskich, ukrytych za fałdami błony śluzowej, niewyraźnie odgraniczonych od otoczenia.
Wskaźnik wykrywalności gruczolaków (ADR, adenoma detection rate) jest dziś najważniejszym miernikiem jakości pracy ośrodka endoskopowego. Towarzystwa naukowe ustaliły, że ADR poniżej 25 procent u pacjentów z wskazaniami przesiewowymi to wynik niewystarczający. Tymczasem badania kliniczne nad systemami AI wspomagającymi kolonoskopię pokazują wzrost ADR o 15 do 50 procent w porównaniu z grupą kontrolną, bez wsparcia algorytmu. To nie są kosmetyczne różnice. To różnica między ośrodkiem przeciętnym a wybitnym, zredukowana do kwestii oprogramowania.
System sztucznej inteligencji w endoskopii to w gruncie rzeczy moduł komputerowy podłączony do toru wizyjnego endoskopu, który w czasie rzeczywistym analizuje każdą klatkę obrazu (najczęściej 30 do 60 klatek na sekundę) i porównuje ją z modelem wytrenowanym na setkach tysięcy oznaczonych przykładów. Kiedy algorytm wykryje na obrazie strukturę pasującą do wzorca polipa lub innej zmiany, sygnalizuje to lekarzowi w trybie graficznym: zazwyczaj kolorową ramką wokół podejrzanego obszaru, czasem dodatkowym dźwiękiem.
Najbardziej rozwinięte systemy klasy CADe (Computer-Aided Detection) potrafią nie tylko wskazać miejsce zmiany, ale dodatkowo zasugerować jej charakter (CADx, Computer-Aided Diagnosis): czy jest to gruczolak, gruczolak ząbkowany, polip hiperplastyczny, czy ewentualnie inna patologia. To informacja krytyczna dla decyzji o sposobie usunięcia zmiany i dalszym postępowaniu. Algorytmy najnowszej generacji osiągają w tej klasyfikacji dokładność porównywalną z opinią eksperta, a w niektórych metrykach nieco lepszą.
Warto podkreślić, że AI w endoskopii nie zastępuje lekarza. Decyzję o cięciu, biopsji, zakresie zabiegu zawsze podejmuje człowiek. AI pełni rolę „drugiej pary oczu", która patrzy w obraz bez znużenia, bez uprzedzeń, bez wpływu zmęczenia po sześciu kolonoskopiach pod rząd. Efekt jest synergiczny: lekarz plus AI wykrywa więcej niż lekarz sam i więcej niż AI sama.
Wdrożenia komercyjne systemów AI w polskiej endoskopii zaczęły się w 2021 i 2022 roku, początkowo w dużych ośrodkach uniwersyteckich i akademickich. Od 2023 roku technologia stopniowo wchodzi do prywatnych klinik specjalistycznych, które stać na inwestycję rzędu kilkuset tysięcy złotych w nowy tor wizyjny z modułem AI. Państwowy sektor zdrowia nadąża wolniej, głównie ze względu na sztywne procedury zamówień publicznych i ograniczenia kontraktów z NFZ.
W Poznaniu i Wielkopolsce dostępność technologii do niedawna była ograniczona. Pierwszą prywatną kliniką w Polsce, która wprowadziła pełnowymiarową endoskopię z AI w protokole rutynowych badań przesiewowych, była klinika AM-MEDIC w Pokrzywnie pod Poznaniem. Placówka działa od 1996 roku, ma na koncie ponad 30 lat doświadczenia w gastroenterologii i endoskopii zabiegowej, a wdrożenie modułu AI było naturalnym przedłużeniem profilu ośrodka, który od początku stawiał na nowoczesny sprzęt diagnostyczny.
Z punktu widzenia pacjenta to jest informacja o tyle istotna, że w przypadku badań przesiewowych liczy się nie tylko fakt wykonania kolonoskopii, ale jej jakość. Pacjent, który wybiera ośrodek z systemem AI, statystycznie zmniejsza ryzyko, że jakaś zmiana zostanie przeoczona i ujawni się dopiero w postaci zaawansowanej w kolejnym badaniu trzy lub pięć lat później.
Wskaźnik ADR mierzy odsetek badań kolonoskopowych, podczas których wykryto co najmniej jeden gruczolak. W populacji pacjentów po 50. roku życia, którzy zgłaszają się na badanie przesiewowe, ADR poniżej 20 procent oznacza, że ośrodek prawdopodobnie nie wykrywa wszystkich istniejących zmian. ADR powyżej 35 procent to wynik bardzo dobry, ADR powyżej 40 procent to poziom referencyjnych ośrodków uniwersyteckich.
Co dziesięciu wykrytych i usuniętych gruczolaków odpowiada redukcji śmiertelności z powodu raka jelita grubego o około 1 procent w populacji badanej. To brzmi mało, ale w skali kraju, gdzie rocznie wykonuje się setki tysięcy kolonoskopii, to są tysiące uniknanych śmierci rocznie. Sztuczna inteligencja, która podnosi ADR z 25 do 35 procent, ma więc bardzo konkretną wartość zdrowotną i ekonomiczną, mierzalną w latach życia uratowanych w wyniku wcześniejszej interwencji.

Rozmowa o AI w medycynie często koncentruje się na liczbach, dokładności diagnostycznej, redukcji błędów. Pomija jednak inny ważny wymiar, czyli komfort pacjenta. Kolonoskopia jest badaniem inwazyjnym, dla wielu osób stresującym, niejednokrotnie odraczanym latami z powodu lęku przed bólem albo wstydem. Z punktu widzenia osoby zgłaszającej się na badanie liczy się więc nie tylko skuteczność diagnostyczna, ale także sprawność i przewidywalność procedury.
Tu pojawia się drugi obszar, w którym nowoczesne ośrodki różnią się od starszych. Standardem w lepszych klinikach prywatnych jest dziś kolonoskopia w znieczuleniu w Poznaniu i innych dużych ośrodkach, wykonywana z udziałem anestezjologa i pielęgniarki anestezjologicznej. Pacjent zasypia, badanie trwa zwykle od 20 do 40 minut, po wybudzeniu przebywa pod obserwacją kolejne 30 do 60 minut, po czym może być odebrany przez osobę towarzyszącą i wrócić do domu. Cała wizyta to maksymalnie pół dnia.
Połączenie AI z dobrym protokołem anestezjologicznym to dziś gold standard kolonoskopii. Lekarz pracuje na nieruchomym, dobrze przygotowanym jelicie, z dodatkowym wsparciem algorytmu, pacjent nie doświadcza bólu ani dyskomfortu. Wcześniejsze pokolenie kolonoskopii (bez znieczulenia, bez AI) jest dziś standardem przejściowym, który stopniowo wycofuje się z lepszych ośrodków.
Gastroenterologia z AI to tylko jeden z kierunków rozwoju nowoczesnej medycyny zabiegowej. Równolegle dynamicznie rozwija się proktologia laserowa, gdzie hemoroidy, przetoki i torbiele pilonidalne leczy się wiązką lasera diodowego, bez tradycyjnego skalpela. Zabieg trwa około godziny, pacjent wraca do domu tego samego dnia, rekonwalescencja jest krótsza niż po klasycznej operacji o połowę. To nie jest AI w ścisłym sensie, ale tego samego rzędu skok jakościowy, jaki AI przynosi do endoskopii.
Drugim obszarem jest leczenie otyłości metodą balonu żołądkowego. System Obera, dostępny w wybranych klinikach gastrologicznych, polega na połknięciu kapsułki z balonem przez pacjenta i jego późniejszym napełnieniu w żołądku roztworem soli fizjologicznej. Balon wypełnia część objętości żołądka, redukując apetyt i ułatwiając zmianę nawyków żywieniowych. Po 16 tygodniach balon samoistnie się opróżnia i jest wydalany naturalną drogą, bez konieczności kolejnej endoskopii.
Trzeci obszar to testy oddechowe, czyli nieinwazyjna diagnostyka infekcji Helicobacter pylori, nietolerancji laktozy, zespołu SIBO i innych jednostek związanych z układem pokarmowym. Pacjent wypija oznakowany izotopowo węglem 13C roztwór i wydycha powietrze do specjalnej probówki w odstępach czasu. Analiza laboratoryjna pokazuje obecność lub brak konkretnej bakterii, enzymu lub procesu fermentacyjnego. To badanie trwające maksymalnie 90 minut, bezbolesne, bez konieczności żadnego znieczulenia.
Kliniki, które oferują pełen wachlarz tych metod pod jednym dachem, są w Polsce stosunkowo nieliczne. Klinika AM-MEDIC jest jedną z nich. Profil placówki obejmuje gastroenterologię, endoskopię, proktologię laserową, leczenie otyłości, ale też chirurgię ogólną, kardiologię, urologię i kilkanaście innych specjalności, łącznie ponad dwudziestu specjalistów. To model, w którym pacjent diagnozowany w jednej dziedzinie ma natychmiastowy dostęp do konsultacji w sąsiedniej, bez konieczności jeżdżenia po mieście za każdym razem od nowa.
To pytanie wraca w każdej rozmowie o technologii w medycynie i zawsze ma tę samą odpowiedź, czyli nie, nie w tym pokoleniu i prawdopodobnie nie w następnym. AI w medycynie sprawdza się jako narzędzie wspierające decyzję lekarza, ale nie zastępujące jej. Algorytm potrafi rozpoznać wzorzec, którego nauczył się z danych treningowych, ale nie potrafi prowadzić rozmowy z pacjentem, oceniać kontekstu klinicznego, decydować o etycznych wymiarach leczenia, brać odpowiedzialności prawnej.
To, co AI robi naprawdę dobrze, to powtarzalna analiza obrazu i sygnału, działająca z taką samą jakością o ósmej rano i o ósmej wieczorem, po pierwszym pacjencie i po dwudziestym. Lekarz w takim systemie zyskuje czas na rzeczy, których AI nie zrobi: rozmowę, ocenę całościową, dobór terapii spersonalizowanej. To dlatego AI nie jest konkurencją dla medycyny, ale jej rozszerzeniem, podobnie jak USG, tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny były rozszerzeniem fizykalnego badania pacjenta sto lat temu.
Polskie zalecenia mówią o pierwszej kolonoskopii przesiewowej w wieku 50 lat, a u osób z obciążeniami rodzinnymi (rak jelita grubego u krewnych pierwszego stopnia) o 10 lat wcześniej, czyli w wieku 40 lat. Badanie powtarza się co 5 do 10 lat, w zależności od wyniku i indywidualnych czynników ryzyka. To są zalecenia, które obowiązują niezależnie od tego, czy badanie jest robione na NFZ czy prywatnie, w ośrodku z AI czy bez.
Co się zmienia w wyborze ośrodka: rośnie znaczenie jakości technicznej. Pacjent, który ma do wyboru kolonoskopię standardową (bez AI, bez pełnego znieczulenia) w cenie 1000 zł i kolonoskopię z AI i pełnym znieczuleniem za 1500 zł, racjonalnie powinien wybrać tę drugą, jeśli różnica budżetowa jest dla niego do udźwignięcia. Dłuższy czas między badaniami (5 lub 10 lat) i statystycznie wyższy ADR sprawiają, że premia za jakość zwraca się w kategoriach zdrowotnych z dużym zapasem.
Bezpieczeństwo proceduralne (ryzyko powikłań mechanicznych) jest porównywalne, ponieważ technika wprowadzania endoskopu i sam zabieg nie zmieniają się. Co się zmienia, to skuteczność diagnostyczna, czyli prawdopodobieństwo, że istniejąca zmiana zostanie zauważona i usunięta. W tym sensie kolonoskopia z AI jest bardziej skuteczna profilaktycznie, choć ryzyko samego zabiegu pozostaje na tym samym poziomie.
NFZ refunduje kolonoskopię diagnostyczną wykonywaną w trybie standardowym, najczęściej bez pełnego znieczulenia. Pełne znieczulenie ogólne (sedacja głęboka z udziałem anestezjologa) jest możliwe na NFZ, ale wymaga osobnej kwalifikacji medycznej i nie jest standardem dla badań przesiewowych. W praktyce większość pacjentów chcących badania w znieczuleniu wybiera ścieżkę prywatną.
Ceny kolonoskopii w kliniach z systemami AI i pełnym protokołem anestezjologicznym mieszczą się dziś w przedziale 1300 do 2200 zł, w zależności od lokalizacji, doświadczenia ośrodka i zakresu zabiegu (sama diagnostyka czy z polipektomią). Dodatkowo doliczyć trzeba ewentualne badania histopatologiczne wyciętych zmian, czyli kolejne 100 do 400 zł.
Czas samego zabiegu jest porównywalny lub nieco dłuższy, ponieważ system AI sygnalizuje więcej zmian, które trzeba dokładnie obejrzeć. W praktyce różnica to 5 do 15 minut na korzyść klasycznej, ale to czas zainwestowany w wyższą jakość diagnostyczną, więc nie należy go traktować jako wadę.
Tak, gastroskopia z AI również istnieje i jest rozwijana, choć jej wdrożenia są nieco wolniejsze niż w kolonoskopii. Algorytmy uczą się rozpoznawać wczesne zmiany nowotworowe żołądka, zmiany Barretta w przełyku i inne patologie. W najlepszych ośrodkach gastroskopia i kolonoskopia z AI są dostępne w pakiecie diagnostyki jednodniowej.
Sztuczna inteligencja w endoskopii nie jest dziś eksperymentem, tylko technologią o udokumentowanej wartości klinicznej, która stopniowo staje się nowym standardem w lepszych ośrodkach. Dla pacjenta planującego kolonoskopię oznacza to, że warto sprawdzić, jaką technologią dysponuje wybrana klinika i czy oferuje pełny protokół, czyli AI plus znieczulenie plus doświadczony zespół. Połączenie tych trzech elementów daje dziś najwyższą możliwą jakość badania przesiewowego, a w skali populacyjnej przekłada się na realny spadek śmiertelności z powodu raka jelita grubego.
Polska medycyna prywatna w tej dziedzinie dogoniła już zachodnie standardy, a w niektórych obszarach (np. integracja AI z protokołem anestezjologicznym) wręcz je wyprzedza. Ośrodki, które wdrożyły kompletne rozwiązanie kilka lat temu, dziś korzystają z efektu skali: większa liczba badań, lepiej wytrenowane algorytmy lokalne, sprawniejsze zespoły. To dobra wiadomość zarówno dla pacjentów, którzy mają coraz lepszy wybór, jak i dla całego systemu opieki zdrowotnej, w którym jakość rośnie szybciej niż koszt.
Foto:
Pexels
Treść: materiał partnera
Artykuł może zawierać linki partnerów, umożliwiające rozwój serwisu i dostarczanie darmowych treści.
|
|
|
|
|
|
|
|
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.