Niemcy: Facebook znów na cenzurowanym

Z Berlina znów słychać głosy krytyki pod adresem najpopularniejszego serwisu społecznościowego. Wszystko przez kolejną dziurę w zabezpieczeniach Facebooka.

Z Berlina znów słychać głosy krytyki pod adresem najpopularniejszego serwisu społecznościowego. Wszystko przez kolejną dziurę w zabezpieczeniach Facebooka.
Chodzi o wszelkiego rodzaju serwisy z mapami, w tym przede wszystkim Street View. Ministrowie dali firmom czas do 7 grudnia na stworzenie własnego kodeksu postępowania. Jeśli im się nie powiedzie, działania podejmie Berlin.
Firma zapowiedziała odwołanie od wyroku. Jeśli przegra, będzie musiała wypłacić odszkodowanie, a także zapewne zmienić swoje praktyki w zakresie kontrolowania legalności utworów.

Google poinformowało w czwartek, że przedłuża z czterech do ośmiu tygodni okres, w którym obywatele Niemiec mogą sprzeciwić się pokazywaniu ich domów czy mieszkań w ramach aplikacji Street View. Formularze ze sprzeciwem można wypełniać od 16 sierpnia.

Organizacje antypirackie walczą z nielegalnymi treściami w internecie z coraz większym rozmachem. Szkoda, że po raz kolejny skutki takich poczynań odczuwają także działający zgodnie z przepisami internauci.

Amerykański koncern zapewnił o swojej pełnej współpracy w zakresie prowadzonego w Niemczech śledztwa. Po raz kolejny w ostatnim czasie głośno o HP, ponownie jednak w niezbyt dobrym świetle.

Mimo że Google zastosowała nadzwyczajne środki, mające chronić prywatność Niemców, nie brak głosów krytyki pod adresem amerykańskiej firmy. By jej wizerunek jeszcze bardziej nie ucierpiał, powinna niezwykle uważać na każdy swój krok.

Nie tylko państwa azjatyckie i arabskie mają zastrzeżenia do BlackBerry. Z tych smartfonów nie będą korzystać niemieccy ministrowie i wyżsi urzędnicy. Powodem wprowadzenia zakazu jest dramatyczny wzrost liczby cyberataków na niemieckie sieci. Tymczasem Arabia Saudyjska prawdopodobnie dogada się z RIM co do usług BlackBerry.

Popularny serwis używany do udostępniana różnego rodzaju plików znów może mówić o szczęściu. Po raz kolejny w ostatnim czasie niemiecki sąd oddalił zarzuty skierowane przeciwko Rapidshare.

Ponad sto nastolatek padło ofiarą internetowego podglądacza, który przechwytywał obraz z nagrań kamer podłączonych do sieci. Haker wykorzystywał naiwność gimnazjalistek.