Wybuch aparatu komórkowego marki Nokia uczynił 50-letniego Tajlandczyka kaleką do końca życia: amputowano mu prawą nogę i wszystkie palce u lewej nogi. Incydent miał miejsce w zeszłym roku, a obecnie Prasit Sriseeluang wystąpił na drogę prawną domagając się odszkodowania od producenta popularnych komórek.
Prasit, z zawodu spawacz, pracował blisko słupa z wysokim napięciem, kiedy zadzwonił jego telefon schowany w kieszeni od spodni. Po sygnale słuchawka wybuchła powodując poważne obrażenia ciała Tajlandczyka, które w końcu doprowadziły do wspomnianych amputacji.
Nokia odmówiła wzięcia na siebie jakiejkolwiek odpowiedzialności za incydent. Firma zaprzecza, iż wybuch mógł być spowodowany defektami telefonu, czy też przebywaniem w pobliżu słupa z wysokim napięciem.
Tymczasem Tajlandzka Organizacja Ochrony Konsumentów (CPB), po konslutacjach przeprowadzonych z ekspertami z lokalnej instytucji edukacyjnej, stwierdziła, że jest wysokie prawdopobieństwo, iż bliskość urządzenia z wysokim napięciem miała wpływ na wybuch telefonu.
CBP chce udowodnić powyższą zależność i - jeśli się jej to uda - zobowiązać producentów komórek do zawarcia w instrukcjach obsługi specjalnego ostrzeżenia.
To nie pierwsza tego typu wybuch telefonu marka Nokia na świecie, choć wcześniejsze chyba nie skończyły się aż tak tragicznie. We wszystkich sprawach fiński producent zajmował podobne stanowisko - winą obarcza producentów podrabianych baterii. Doszło nawet juz do tego, że w grudniu ubiegłego roku, Nokia zaczęła nalepiać na swoich bateriach hologramy, dzięki którym kupujący mają mieć pewność, że nie nabywają podróbek tylko oryginały.