Karą grzywny ukarano mieszkańca Estonii rosyjskiego pochodzenia za udział w zeszłorocznych atakach na Estonię. Na wyroki czekają kolejni oskarżeni.
Zarzewiem kryzysu między Rosją a Estonią, który ostatecznie przeniósł się także do Sieci, była decyzja władz Tallina - stolicy bałtyckiej republiki - o przeniesieniu pomnika żołnierzy radzieckich z centrum miasta na podmiejski cmentarz wojskowy. Dla Rosjan, którzy stanowią 1/4 mieszkańców Estonii, pomnik ten jest symbolem zwycięstwa nad Hitlerem, Estończykom przypomina jednak czasy radzieckiej okupacji.
Podczas
wirtualnych ataków, które według przedstawicieli Estonii inspirowane były z Moskwy, unieruchomione zostały strony rządu, parlamentu, partii politycznych oraz banku centralnego tego kraju. Ucierpiały także system elektronicznych płatności oraz przemysł turystyczny.
Dmitrij Gałuszkiewicz, Rosjanin mieszkający w Tallinie, został w środę skazany przez estoński sąd na karę grzywny w wysokości równowartości 1,2 tys. euro. Kolejni oskarżeni czekają na wyroki. Estonia podejrzewa jednak, że większość uczestników cyberataków mieszka w Rosji, która nie jest skora do pomocy - pisze
Gazeta Wyborcza.
Jedyną karą, jaką rząd w Tallinie nałożył na zwolenników ataków z prokremlowskiej młodzieżówki Nasi było wydanie zakazu wjazdu na terytorium Estonii, czyli w praktyce, dzięki należeniu do strefy Schengen, niemalże całej Unii Europejskiej.