Administratorzy popularnego trackera BitTorrent szpiegowani są przez prywatnych detektywów poruszających się samochodami na duńskich rejestracjach. Operatorzy TPB podejrzewają, iż za ich działaniem stoi piosenkarz, który w ostatnim czasie zapowiedział pozwanie witryny.
We wrześniu artysta zapowiedział wytoczenie procesu sądowego kilku serwisom (w tym The Pirate Bay), zarzucając im bezprawne czerpanie korzyści finansowych z jego twórczości.
Obsesja Prince'a na tym punkcie przybrała dość kuriozalnych kształtów, kiedy to dwa tygodnie temu artysta swe działania w walce z piractwem skierował także przeciwko własnym fanom.
Jeden z twórców The Pirate Bay - Peter Sunde - poinformował tymczasem serwis Arstechnica, iż wynajęci przez piosenkarza ludzie zaczęli już wywierać wpływ na reklamodawców. Grożąc im procesami cywilnymi starają się ich zniechęcić do zamieszczania ogłoszeń na łamach TPB. Dzięki banerom tracker zarabia miesięcznie ponad 70 tysięcy USD.
Co więcej, za administratorami witryny ruszyli ponoć prywatni detektywi, którzy z pojazdów zarejestrowanych w Danii robią im zdjęcia (co łatwo zauważyć ze względu na używanie przez nich lampy błyskowej).
Sunde zaznacza, że podoba sytuacja miała miejsce na krótko przed ubiegłorocznym nalotem na TPB, która spowodowała zniknięcie witryny z Sieci na kilka dni.
Jakie dowody obciążające administratorów trackera chce tą drogą znaleźć Prince - trudno ocenić. Wiadomo natomiast, iż piosenkarz zamierza złożyć pozwy sądowe przeciwko The Pirate Bay w trzech krajach jednocześnie - w Szwecji (mimo, że problemy z postawieniem im zarzutów ma już tamtejsza prokuratura), Stanach Zjednoczonych, jak również we Francji, gdzie ze względu na obowiązujące prawo piosenkarz widzi większe szanse na swą wygraną.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej