W Sieci znów pojawiła się witryna "Mały Książę", która propaguje tzw. pozytywną pedofilię. Policja odebrała już zgłoszenie, ale jak na razie nic nie zrobiła w tej sprawie i wydaje się działać opieszale.
Strona "Mały Książe" była zamykana już kilkakrotnie. Początkowo działała na serwerze polskim, a potem była przenoszona na serwer rosyjski i amerykański. Obecnie korzysta z hostingu od firmy niemieckiej. Jej autor posługujący się pseudonimem "Misiaczek" cały czas działa w Sieci, a policja próbuje go namierzyć od półtora roku.
Opublikowane na stronie materiały przedstawiają pedofilię jako zjawisko, które w ramach równouprawnienia dzieci powinno być dozwolone. Twórca strony stara się, aby forma przekazu budziła wyłącznie dobre skojarzenia. Dzięki nawiązaniom do bajek strona figuruje dość wysoko w wynikach wyszukiwania, z jakich mogą korzystać dzieci.
Do zlikwidowania strony nawołuje m. in. Łódzkie Centrum Służby Rodzinie, którego pracownicy są zszokowani treściami dostępnymi na stronie. Nie ma w nich nagości ani gwałtu, ale są np. porady dla dzieci dotyczące tego, jak bronić pedofila w razie wpadki.
Rękę na pulsie w tej sprawie trzymają też redaktorzy łódzkiego dodatku
Gazety Wyborczej. Policja natomiast się nie śpieszy. Gdy dziennikarze GW spytali o "Małego Księcia" przedstawicieli Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi ci odpowiedzieli, że "namiary na stronę zostały już przekazane służbom kryminalnym, ale z dnia na dzień nie da się ustalić gdzie ta strona została umieszczona".
Według
GW strona działa na niemieckim serwerze JOKER.COM, należącym do spółki Langenbach. Ustalenie tego faktu zajęło dziennikarzom 5 minut.
Więcej na ten temat w Gazecie Wyborczej:
Nieuchwytny pedofil znów grasuje w sieci.