We Francji pozwano do sądu twórców kilku programów p2p. Zarzucono im brak działań uniemożliwiających pobieranie plików chronionych prawami autorskimi poprzez ich aplikacje. Za pozwami stoi organizacja Socit des Producteurs de Phonogrammes (SPPF), reprezentująca francuskich producentów muzycznych.
Na celowniku SPPF znaleźli się deweloperzy tworzący programy Azureus, Shareaza, a także Morpheus. Zgodnie z francuskim prawem uchwalonym pod koniec zeszłego roku, twórcom oprogramowania, które "jawnie przeznaczone jest do użytku niezgodnego z prawem", grozi kara do trzech lat więzienia i grzywna w wysokości 300,000 euro.
SPPF sprawia wrażenie, jakby pewne było wygranej i żąda od pozwanych odszkodowania w wysokości 20,3 milionów euro!
To pierwsza sprawa sądowa, w której oskarżyciele powołują się na nowe przepisy francuskiego prawa autorskiego, zgodnie z którymi twórcy oprogramowania mogą być pociągnięci do odpowiedzialności za to, w jaki sposób użytkownicy z niego korzystają.
Do tej pory autorzy programów odpowiadali za działania internautów tylko w Stanach Zjednoczonych - w 2005 roku, w podobnej sprawie amerykański Sąd Najwyższy stwierdził, iż twórcy Grokstera są winni łamaniu praw autorskich przez użytkowników swej aplikacji.
Po serii listów od amerykańskiego przemysłu muzycznego z groźbami wytoczenia kolejnych procesów sądowych, działalność zaprzestało kilka firm tworzących oprogramowanie p2p, m.in. eDonkey i WinMX. O swe dalsze przetrwanie na sali sądowej zamierzają natomiast walczyć twórcy LimeWire.
Bez względu na to, jak zakończy się francuski proces, wygrana SPPF również nie zahamuje wymiany plików w Sieci, a co najwyżej spowoduje, że świat p2p jeszcze bardziej zejdzie do podziemia. Wówczas Socit des Producteurs de Phonogrammes zostanie już tylko walka z... milionami indywidualnych użytkowników p2p we Francji.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej