Posiadacz oprogramowania bez ważnej licencji nie zna dnia, ani godziny - twierdzi policja. Jastrzębscy policjanci zarekwirowali w ostatnich dniach prawie sto komputerów, na którym nielegalnie korzystano z komercyjnego oprogramowania. Pukają do drzwi na osiedlach, pokazują nakazy prokuratorskie i konfiskują sprzęt. Akcja może przenieść się do kolejnych miast - ostrzega policja.
Z doniesień gazety wynika, że komputery tracą uczniowie, studenci, ale zdarzają się też handlarze pirackimi płytami... Podobno na czarną listę policji trafiło już ponad stu kolejnych mieszkańców, którzy w ostatnim czasie zainstalowali sobie "piraty".
Skąd policja wie o tym, kto i kiedy wszedł w posiadanie oprogramowania bez licencji?
Dziennik Zachodni pisze, że namiary pochodzą od firmy Microsoft, ale przedstawiciele giganta w Polsce nie chcieli zdradzić szczegółów akcji.
Biorąc jednak pod uwagę fakt, że systemy z rodziny Windows mają wbudowane narzędzie
Windows Genuine Advantage (WGA), które sprawdza legalność kopii zainstalowanej na danym komputerze, można przypuszczać, że to prawda. WGA wysyła informacje na temat naszej maszyny do serwerów Microsoftu. Jeśli okazuje się, że użytkownik korzysta z pirackiego oprogramowania giganta zostaje to odnotowane w bazie producenta, a system zaczyna wyświetlać stosowny komunikat.
Z nalotów w Jastrzębiu cieszą się właściciele sklepów z oprogramowaniem. Jak powiedzieli redakcji
Dziennika Zachodniego, od czasu kiedy po mieście rozniosła się wieść o konfiskatach sprzętu z nielegalnym oprogramowaniem, liczba klientów wzrosła o 90%. Ich zdaniem rodzice sami zaczęli kontrolować zawartość komputerów dzieci i w razie wątpliwości wolą udać się do sklepu niż ryzykować zajęcie sprzętu przez policję.
Oczywiście radości nie ukrywa też Krzysztof Janiszewski, zajmujący się ochroną własności intelektualnej w Microsofcie. Jego zdaniem Polska znajduje się w niechlubnej czołówce wśród krajów UE pod względem skali piractwa komputerowego. Z przytoczonych przez Janiszewskiego danych wynika, że 58 proc. oprogramowania używanego w Polsce, to oprogramowanie nielegalnie skopiowane.
Dziennik Zachodni donosi, że skonfiskowano już kilkadziesiąt komputerów i policja musiała w komendzie wygospodarować specjalne pomieszczenie na sprzęt. Na kontrolę czeka podobno kolejne 200 maszyn.
Nadkomisarz Piotr Bieniak z zespołu prasowego KWP ostrzega, że "dzisiaj Jastrzębie,
jutro być może inne miasto."
Piraci muszą liczyć się z wyrokiem od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, a także zapłatą odszkodowania w wysokości od kilku do kilkunastu tysięcy złotych - podaje Dziennik Zachodni.
Aktualizacja:
Jak informują czytelnicy w komentarzach do artykułu, bardziej prawdopodobną przyczyną nalotów policji na wybranych mieszkańców Jastrzębia jest dostęp do bazy klientów jednego z miejscowych dystrybutorów pirackiego oprogramowania oraz sprzętu, który wpadł w ręce stróżów prawa. Mogłoby to tłumaczyć niechęć Microsoftu do udzielania szerszych informacji na ten temat, ponieważ w interesie firmy jest wzbudzenie przeświadczenia wśród użytkowników komputerów, że gigant ma większe wpływy i możliwości niż jest to w rzeczywistości.