Microsoft wniósł do sądu pozew przeciwko firmie Computer Terrorism, która opublikowała dane o luce w Internet Explorerze jeszcze przed wypuszczeniem przez giganta łatki. Firma broni się wskazując na opieszałość Microsoftu - luka jest znana już od kilku miesięcy.
O wspomnianej luce pisaliśmy
w DI wczoraj. Błąd występuje w sposobie zarządzania kodem JavaScript przez przeglądarkę. Zidentyfikowane w maju br. zagrożenie zostało błędnie określone jako "niskie" lub "średnio krytyczne".
Kiedy specjaliści z CT opublikowali na swojej stronie exploit typu "proof-of-concept" okazało się, że dziura pozwala na pełne przejęcie kontroli nad systemem.
Microsoft czuje się pokrzywdzony, bo specjaliści z CT nie dali czasu na przygotowanie łatki. Uznaną już praktyką w branży bezpieczeństwa jest to, że najpierw informuje się dostawcę dziurawego oprogramowania, a potem następuje ewentualna publikacja informacji w sieci. Teraz materiał opublikowany przez CT mógłby posłużyć jako inspiracja dla cyberprzestępców.
Zasada ta została jednak złamana bo - jak twierdzą przedstawiciele CT - luka znana jest od maja br. i firma z Redmond miała kilka miesięcy, żeby ją załatać. Ponadto od początku powinna zostać oceniona jako krytyczna - twierdzi Simon Robinson, analityk z CT.
Zamiarem firmy Computer Terrorism nie było więc odkrywanie luki przed cyberprzestępcami, ale uświadomienie użytkownikom istniejącego niebezpieczeństwa. Dodajmy, że firma zalecała przesiadkę na alternatywną przeglądarkę do czasu wydania łatki.