Obraz Papieża Polaka jaki utkwił internautom w pamięci możemy poznać już nie tylko przeglądając internetowe księgi kondolencyjne, czy tzw. "internetowe pomniki". Po sieci krąża też różne "łańcuszki", których autorzy chcą, byśmy zapamiętali Papę w troszkę innym świetle - jako człowieka tryskającego poczuciem humoru.
"Obudziłeś nas, a sam zasnąłeś na zawsze", "Kochany Papieżu, dziękuję Ci za to, że odmieniłeś mój świat, który stał się o stokroć lepszy!" - to tylko niektóre spośród ponad 600 tys. wpisów z jednym z polskich portali.
Do redakcji Dziennika Internautów przesłano również informację o powstaniu internetowego pomnika Jana Pawła II, którego autor napisał:
"Ta witryna w przeciwieństwie do komercyjnych portali (w których można składać kondolencje) będzie istniała cały czas - nasze wpisy nie znikną. Co zapewne niedługo po ucichnięciu wrzawy medialnej stanie się na popularnych serwisach. Gdy Jan Paweł II zniknie z pierwszych stron gazet, zniknie też z internetu - ZAPOBIEGNIJMY TEMU !!!"
Po sieci: na komunikatorach, czy też w wiadomościach e-mail krążą popularne - choć przez stałych bywalców sieci, niezbyt dobrze kojarzone - "łańcuszki". Mimo negatywnego nastawienia do tego typu przekazywania informacji, warto przytoczyć jeden z nich, który także dotarł do naszej redakcji.
Jego celem jest przedstawienie Papieża w nieco innym świetle niż standardowo czynią to media. Liczą się nie tylko nauki moralne Papieża, ale również Jego godne naśladowania poczucie humoru, które powinno nam towarzyszyć prawie w każdej sytuacji. Dzięki temu świat również staje się lepszy.
:
"Niektórzy mogliby odnieść wrażenie, że Jan Paweł II był człowiekiem poważnym i nudnym. I tu się bardzo mylą, bo Papa, jak nikt przed nim w Watykanie tryskał zwariowanym poczuciem humoru. I o tym musimy pamiętać żegnając się z NIM...
Papież był bardzo niezadowolony z tego, że obwozi się go w szklanej klatce. Pomysłu tego broniła pewna Polka, mając możliwość rozmowy z Janem Pawłem II w Krakowie.
- Ta klatka zmniejsza jednak ryzyko - tłumaczyła - Nic nie poradzimy, że się lękamy o Waszą Świątobliwość...
- Ja też - uśmiechnął się Papież - niepokoję się o swoją świątobliwość.
Któregoś wieczoru, podczas szpitalnej rekonwalescencji w klinice Gemelli po zamachu na Placu świętego Piotra, Papież wyszedł ze swojego pokoju na opustoszały korytarz. Rozejrzał się i powiedział: "Ładne rzeczy, wszyscy sobie poszli, a mnie zostawili!"
Pewnego razu zapytano Karola Wojtyłę, czy uchodzi, aby kardynał jeździł na nartach. Wojtyła uśmiechnął się i odparł:
- Co nie uchodzi kardynałowi, to źle jeździć na nartach!
Metropolita krakowski Karol Wojtyła przyjechał na pogrzeb sufragana częstochowskiego, biskupa Stanisława Czajki, niemal w ostatniej chwili. Witając się ze zgromadzonymi na uroczystości biskupami, jakoś pominął biskupa z Siedlec. Rychło jednak się spostrzegł, wrócił, podszedł do pominiętego i powiedział: - Świnia jestem, nie przywitałem Księdza Biskupa!
Po jednym ze spotkań Papież pożegnał polskich biskupów słowami znanej pieśni: "O cześć wam, panowie magnaci!"
Przed ponad 25 laty Papież w ten sposób zakończył pierwszą audiencję dla Polaków: "Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać".
Pod koniec pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, w czerwcu 1979 roku, upływającej pod znakiem upałów, Papież oznajmił, że jej pierwszy efekt jest już widoczny - opalili się towarzyszący mu kardynałowie.
Podczas czwartej pielgrzymki do Ojczyzny, w Olsztynie, dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się wychylić głowę ponad tłum i zapytać Jana Pawła II o zdrowie.
- A jakoś człapię - odpowiedział Papież.
Podczas powitania w Monachium Papież spytał licznie obecne dzieci: "Dano wam dziś wolne w szkole?". "Tak" - wrzasnęła z radością dzieciarnia. "To znaczy - skomentował Jan Paweł II - że papież powinien częściej tu przyjeżdżać".
Jeden z watykańskich prałatów chciał się nauczyć polskiego, więc sprowadził sobie nasz elementarz. Nauka była jednak tak pospieszna, że kiedy chciał się nową umiejętnością pochwalić przed Ojcem Świętym, coś mu się pomyliło i zamiast: "Jak się czuje Papież", rzekł: "Jak się czuje piesek?". Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym odpalił: "Hau, hau".
Podczas pierwszej pielgrzymki do Niemiec zebranym na mszy tak spodobały się cytowane przez Papieża słowa św. Pawła, że przerwali mu i zaczęli bić brawo. Kiedy Ojciec Święty znów doszedł do głosu, przerywając przygotowaną mowę, stwierdził: "Dziękuję w imieniu świętego Pawła".
W ostatnim dniu pielgrzymki do Polski w 1983 roku podczas pożegnania na lotnisku generał Jaruzelski poskarżył się Papieżowi, że ten w swych homiliach niezwykle surowo potraktował reżim komunistyczny.- Ja jedynie przytaczałem artykuły waszej własnej konstytucji - odparł łagodnie Papież.
W hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił: "Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej".
Podczas ostatniej pielgrzymki w Pełpinie: "Jak tak krzyczycie 'Niech żyje papież', przypomina mi się, gdy ktoś się pomylił i krzyknął: 'Niech żyje łupież'. Ja was do tego nie zachęcam".
Ojciec Święty do odwiedzającego Go polskiego księdza:- Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.
Podczas drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 roku tłumy Krakowian gromadziły się przed domem arcybiskupów, który był rezydencją Ojca Świętego. Ludzie ani myśleli rozstać się ze stojącym w oknie papieżem i bez końca przedłużali dialog z nim. Wreszcie Ojciec Święty powiedział: "Cztery lata temu kręciliście mną, jak chcieli, a teraz już jestem starym papieżem i nie dam sobą kręcić". Gdy młodzież krzyczała pod oknem Papieża - "niech zyje Papież", on przekomarzając się wtórował "niech żyje młodzież"...
:
Ku pamięci.