Widzę dwie możliwości:
1. Fake. To wydaje mi się najbardziej prawdopodobne.
2. Słowo klucz - "osobami z polecenia". Trzeba było zrobić normalny nabór. Moja szefowa sprawdzała kandydatów tak, że sadzała ich przed kompem i kazała wykonywać podstawowe polecenia.
Jest jeszcze jedna opcja. Byli beznadziejni, jeśli chodzi o sprawy związane z komputerem, ale piekielnie dobrzy w robieniu tego za co im płacą.
niestety obecna młodzież to w większości banda niedorozwiniętych analfabetów o wybujałych ambicjach i oczekiwaniach. Ja nie jestem tak cierpliwy i takich inteligentnych inaczej "tempów" gonie strasznie w pracy i jak mają jakieś durne problemy to już nie zawracają mi tym głowy. Ale ogólnie poziom dzisiejszej młodzieży jest żenujący :-(
Ludzie, odczepcie się od autora. O sobie nie napisał praktycznie nic, więc go nie oceniajcie.
Odnośnie pracowników - znam wielu podobnych młodych ludzi, których pierwszy kontakt z kompem był może rok temu. Jednak nieumiejętność korzystania prądu jest poniżej kwalifikacji sprzątaczki, emerytki która biega z odkurzaczem. Artykuł mnie totalnie zaskoczył, jednak nie uważam że to musi być fake.
Niestety taka jest rzeczywistość, mnie w pracy spotykały podobne rzeczy, co prawda w o wiele mniejszym stopniu np. każdy w CV wpisywał "dobra znajomość pakietu Office" a nie potrafili zrobić najprostszej tabelki.
Ci co większości komentują ten wpis, którzy tak najeżdżają na autora są chyba takimi samymi przypadkami, którzy nie mieli wcześniej styczności z takimi problemami:) A potem dziwią się, że mają problemy ze znalezieniem pracy lub ich wywalili:)

Brak słów, albo Ci ludzie się uwzięli na informatyka i se jaja robią, albo to kompletni idioci. Ja bym nie miał cierpliwości...
Wiele rzeczy w życiu widziałem. Ale akcje z prądem są dziwne. Nie wierzę że 3 osoby pod rząd zrobiły to samo.
Moja pani skarżyła się że codziennie ok 15:00 ma awarie internetu w pracy. Okazało się że modem był wpięty do tej samej listwy do której był podłączony komputer jednej z pracownic. Ta pracownica codziennie kończyła pracę o godzinie 15:00 i wyciągała wtyczkę ze ściany. Listwa umierała a z nią wszystko co było podłączone.
Ale to mogę zrozumieć bo mogła nie wiedzieć że jedno z urządzeń jest kluczowe dla działania firmy (pomijam konfigurację sieci i sposób podłączenia urządzeń - mała firma więc i druciarstwo na porządku dziennym).
Wracając do "młodych ambitnych" - przeczytałem wszystko ze szczęką na podłodze. Jeżeli to nie jest fake to mamy problem. Tu już nawet nie chodzi o znajomość komputera i jego obsługi. Problemem jest brak logicznego myślenia. Brak skojarzeń przyczynowo-skutkowych. Wygląda na to że ciągłe poprawianie usability, możliwość wyszukania informacji w sieci itp. powoduje ogłupianie użytkownika. Skoro nie da się czegoś załatwić jednym kliknięciem to oznacza awarię. Już od dawna chodziły dowcipy o tym jak ktoś "zgubił" internet bo niebieska ikonka "e" jest w innym miejscu niż na pulpicie. Jak widać problem pozostał tylko przeniósł się w inne miejsca jak chociażby otwieranie stron przez google. A co by było jakby google się nie otworzyło? Ineternet nie działa i nie da się wejść na żadną stronę?
Inna sprawa to wymagania odnośnie użytkowników. Nie wiem skąd się to wzięło ale znajomość obsługi komputera jest domyślnie kojarzona z płynną znajomością pakietu biurowego MS.
Sam osobiście nie korzystam i nie znam pakietu biurowego. Nie jest mi to do niczego potrzebne. Więc podejrzewam że odpadł bym na rozmowie kwalifikacyjnej na zadaniu z excela.
Zmierzam do tego że w wymaganiach dla ubiegających się o pracę powinno być zaznaczone że wymagana jest znajomość konkretnych aplikacji. Word, Excel, konkretny klient pocztowy a do zadań danego pracownika będzie należało tworzenie formuł itp.
Co by się stało gdyby zamiast worda, excela i MS outlook pracownik dostał OpenOffice i thunderbirda?
"Jeśli twierdzisz, że po samych studiach miałby lepszą robotę niż serwisant, to gratuluję orientacji na rynku pracy."
Ja jestem jeszcze na studiach (3 rok) i pracuje jako programista C#. Zapewniam że lepiej płatne niż helpdesk. Od nas na helpdesku to ludzi najwyżej praktyki robili i to i tak ci mniej "obrotni".
> A co by było jakby google się nie otworzyło?
wtedy bysmy mieli o wiele powazniejszy problem, III wojne swiatowa


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.