
przyznaję, że tą mandarynę też miałem na końcu języka :P ale przykład z autem sąsiada był do kitu. nie pociągniesz przez kabel jednego egzemplarza w stu kopiach choćbyś nie wiem jak się starał.
nie używam windowsa, nie słucham mandaryny (akurat to już obraża inteligencję), itd...
ale nie widzę też powodu by inni musieli płacić za 10 utworów z których większość ma przeszło 30 lat, ktoś je troszkę upstrzył, przypiął do tego panienkę która i tak nie umie śpiewać i próbuje sprzedać jako swoje.
tak na marginesie, kukiz już się z tego nabijał wykonując "nie gniewaj się janek" (mowa o j. borysewiczu)
tak wygląda 90% rynku tego co nazywa się przemysłem rozrywkowym. dotyczy to filmów, gier i muzyki.
kłopot w tym, że jeśli odpuści się tym wszystkim oz'om, itp...najpierw podadzą Ci rękę a kiedy Ty wyciągniesz swoją, wyrwą Ci całe ramię. to nie wróżenie z fusów. oni oficjalnie podają do wiadomości, że tego właśnie by chcieli.
wszelkie próby "udoskonalania" mechanizmów p2p tak, by zaczęły spełniać wymogi przemysłu rozrywkowego przypominają zaprzęganie konia do ferrari (tylko dlatego, że chcą tak producenci worków na paszę). chcesz powiedzieć, że jazda ferrari jest kradzieżą, bo nie wymaga zaprzęgania konia a w związku z tym także zakupu paszy ?
wesoły, przecież 99% opensourcowców rozdaje swoje długie lata pracy za frajer i nie widzi w tym nic złego. a że są nieuczciwą konkurencją i niszczą rynek? a kogo to obchodzi, przecież to takie fajne i ideologiczne i jakoś im nie przeszkadza, że masa czasu i pieniędzy przeszła im koło nosa. i właśnie takie ludki myślą, że jak coś pobiorą, to nie robią nikomu kuku, bo przecież to zrobiło się 'samo' (mówię o programach, nie o muzyce i filmach, bo to trochę inna kwestia)
Obecny model biznesowy jest zły. Z całego zysku artyści dostają tylko 10%, reszta idzie do wytwórni. I to się nie zmieni, bo tak to jest zakodowane w prawie. Co chwilę któreś z państw oraz organizacji "chroniących artystów" (dobre sobie, chronią własne interesy) wszczyna proces zaostrzenia prawa. Dla wielkich wytwórni i organizacji antypirackich na rękę jest utrzymywanie praw autorskich w obecnych kształcie.
Niektórzy artyści już to rozumieją - zaczęli samodzielnie (lub z pomocą drobnych firm) sprzedawać swoją pracę przez internet. O dziwo ich utwory i płyty sprzedają się w milionach egzemplarzy. Może dlatego, że są tańsze, bo nie pośredniczą w nich wielkie koncerny.
Poza tym każdy musi przyznać, że obecne ceny są przerażające. Jeśli jakaś płyta kosztuje w USA $5 (ok. 15 zł po obecnym kursie), a w Polsce ta sama płyta jest sprzedawana już po 60 zł, to coś jest nie tak. Nikt mi nie powie chyba, że cło i transport do Polski powodują 4-krotny wzrost ceny.
A ja wiem co to jest: marże wytwórni i organizacji praw autorskich.
Karanie piratów naprawdę nie jest rozwiązaniem. Ale dla kogoś jest opłacalne, więc się je stosuje.
Dopóki artyści nie zrozumieją, że są okradani, dopóty będzie piractwo.
Ty czytasz co Ty piszesz? Cala roznica miedzy piractwem, a kradzieza, to wlasnie BRAK straty... Na piractwie w wiekszosci wypadkow tworcy zyskuja... bo Ci "nie uczciwi zlodzieje" potem wystawiaqja opinie o produkcie etc... Ale do rzeczy - tworca NIC nie traci - to roznica piractwa od kradziezy... Bierzmy przyklad, Pan kowalski ma ochote na film, ale nie ma kasy...
Wersja a - film da sie pobrac z sieci] sciaga film z sieci, i oglada
wersja b - filmu nie mozna pobrac z sieci] idzie spac, siedzi na nk, robi kupe, czy co kolwiek innego od ogladania filmu - bo go nie ma
Czy wystapi wersja a, czy b, wytornia NIC nie zyskuje, ani traci... Roznica jest taka - ze pan kowalski spedzi milo czas, a kto wie - moze napisze pare milyuch slow o filmie na forum;)
de0, tutaj mówisz o muzyce. Z jednej strony masz rację ale z drugiej - tak właśnie zadecydowała osoba która dany utwór stworzyła i to jej sprawa.
Jak by Ferrari kosztowało 2 miliardy to jest to powód by je podprowadzić z salonu ? Nie. Skoro Ferrari kosztuje 2 miliardy to ja pójdę i kupię Lamborghini za kilka mln albo Toyotę za kilkadziesiąt tysięcy. Ewentualnie przerdzewiałego malucha za flaszkę.
Skoro ludziom nie podoba się że dzwonek w telefonie na ulicy już podchodzi pod płacenie tantiemu (taki śmieszny pomysł mieli Ci od praw autorskich :-D - zwłaszcza że i tak już się płaci za te utwory by były jako dzwonki) to czemu sami nie tworzą muzyki na innych warunkach albo nie promują takich ludzi którzy to robią ? Ferrari by upadło bo ludzie albo umyślnie by je wykończyli albo po prostu nie byli by w stanie się utrzymać. Z całą resztą powinno być tak samo.
@podpis, mylisz "darmowe" z Open Source. Open Source też ma licencję. Np nie pozwala na to byś podał się za autora kodu innej osoby. Wymaga byś tworząc z mojego projektu coś lepszego - udostępnił źródła (mówię o GPL akurat). Co za tym idzie ? Nie jest wcale takie "darmowe". Firefox jest darmowy. Ale Firefox ma Google jako stronę startową. Google płaci Mozilli 60mln dolarów rocznie za to. Google promuje swoją wyszukiwarkę i czerpie zyski z reklam. Jakie zyski ? Sam wiesz.
Poza tym wypuszczam dobry produkt Open Source i ludzie sami mi go rozwijają. Jak ktoś wyjdzie ze świetną innowacją to mogę ją zaadoptować. Mogę też poddać się i nie rozwijać projektu. Jak jest coś wart - inni go przejmą.
Weź np sytuację gdy MS z powodu patentów ma zaprzestać sprzedaży i Office (przykład ostatni jeżeli chodzi o problemy z WOrdem) i Windowsa (teoretyzuje). Firma upada a przecież 80% desktopów stoi na Windowsie. Co dalej ? Panika po prostu. Jak by przestano rozwijać Ubuntu to po prostu albo ludzie albo jakaś firma się nim dalej zajęła. Nie mniej jednak Ubuntu i inne Linuksy to też zysk.
Francuska Policja stoi na Ubuntu. Ktoś musi oferować wsparcie techniczne. Ktoś musi im całą infrastrukturę na Linuksa przenieść. Ktoś musi sprawić by było to w 100% bezpieczne. Ogólnie nie sprzedaje się systemu a usługę.
Także firma ma miliony a przeciętny Kowalski - świetny i darmowy system operacyjny. System który wypromuje Google, wypromuje jakąś firmę itp.
Ten programista o którym mówisz robi to bo ma taką pasję i po to by się wypromować. Potem idzie do firmy, pokazuje taki projekt, pokazuje jaki jest popularny i błagają go by u nich pracował.
Nie mniej jednak jego praca mimo że darmowa, mimo że z otwartymi źródłami - też jest na pewnej licencji której łamać nie należy. I to że ten kod wydał na takiej a nie innej licencji to JEGO SPRAWA. Przykład Microsoftu który złamał licencję. Nie ważne czy nazwiesz to kradzieżą kodu czy piractwem. Wykorzystali kod na licencji GPL niezgodnie z tą licencją. Wszyscy potępiali MS za to ale robicie DOKŁADNIE TO SAMO. MS musiał za to zapłacić (w tym wypadku tylko otworzeniem sterownika, nikt nie robił bóg wie jakiej afery). Czemu Wy macie być bezkarni ?
@Dadexix, już o tym mówiłem. Pracując w firmie też nic nie tracisz. Czemu mam Ci płacić ? BO TAKA JEST MIĘDZY NAMI UMOWA. Na nią się zgodziłeś przystępując do pracy u mnie. Jak Ci się nie podoba - idź gdzie indziej. Mi się nie podoba cena Ferrari i to że producent blachy na to auto dostaje całe G pieniędzy ale nie znaczy że mogę swobodnie kraść z tego powodu.
Wesoły:
"mała" różnica między kradzieżą samochodu a rozprowadzaniem programu przez internet jest trudność tych dwojga czynności :=). W pierwszym przypadku trzeba użyć NIE LADA podstępu !!! Nawet przy użyciu broni palnej nie jest łatwo ukraść cokolwiek, gdyż druga osoba może się bronić, wezwać policję itp.
W drugim przypadku wystarczy sobie włączyć proste narzędzie, kliknąć kilka razy myszą i gotowe! Nie widzisz różnicy? Przykro mi...
Wytłumaczenie jest proste: wszystkiemu temu winny jest ten, kto wymyślił łatwe, szybkie i przyjemne kopiowanie bitów i bajtów. Jest to rewolucyjny w dziejach ludzkości sposób na dzielenie się dobrami multimedialnymi. Jak dotąd nikt nie wymyślił kopiarki przedmiotów rzeczywistych (poza tekstem z kartki). Morał z tego taki, że kopiowanie nie nosi znamion podstępu, a to kolejny argument na to, że NIGDY nie można go uznać za kradzież.
I nie myl pracy w firmie za wypłatę - z kopiowaniem programu. Bo to bzdurne porównanie. Dlaczego? Dlatego, że nie możesz skopiować pracy fizycznej czy intelektualnej człowieka (poza samym programem), czyli np. typowej pracy biurowej (ewidencjonowanie dokumentów, nawet opracowanie jakiegoś projektu), czy sprzątania przez panią sprzątaczkę itd. :P Tak więc MUSISZ zatrudnić człowieka do tych czynności. A program "niestety" tak łatwo skopiować, więc niepotrzebne jest płacenie zań he he. I niech się martwią programiści. Widzisz, kiepskie masz argumenty.
@Kierchu, raczej Twoje leżą i kwiczą. Wiesz że by ukraść auto przeciętnemu obywatelowi w Polsce - potrzeba mniej jak minutę ? Co najśmieszniejsze - auta z elektronicznym zamkiem wymagają większego przygotowania ale często są łatwiejsze do złamania (śmiej się ale chodzi o program z Discovery). Czy to że przestępca ma bardzo łatwy sposób na ukradzenie auta usprawiedliwia jego czynność ?
Nóż służy do krojenia chleba i jako narzędzie zbrodni. Czy posiadając możliwość zabicia kogoś znaczy że możesz to zrobić ? Bo takie jest Twoje rozumowanie.
Jest różnica pomiędzy pracownikiem którego zatrudniam a kopiowaniem ? Jest ale nie taka duża. Śmieje się po miesiącu pracownikowi w twarz - Ty se rób a figę dostaniesz. Jest to łatwiejsze jak skopiowanie programu. Wystarczy się uśmiechnąć, nawet nie trzeba znać obsługi komputera.
Ty znowu śmiejesz się autorowi ale już nie w twarz bo przestępca przecież nie pokaże się publicznie. On też napracował się miesiąc czy kilka lat i też ma figę bo Ty korzystasz z jego pracy niezgodnie z licencją nie dając mu wynagrodzenia za tą pracę. Tak samo jak ja nie dałem wynagrodzenia mojemu pracownikowi.
Obaj nie ponosimy kosztów. Obaj mamy co chcieliśmy (on też mógł wykonywać dla mnie aplikacje) i obaj nie zapłaciliśmy za jego pracę.
Ja w świetle prawa jestem przestępcą i Ty również.
Nie widzisz tego ? Przykro mi... Widzisz, kiepskie masz argumenty.
Nic, na dzisiaj koniec ciekawostek. Miłych snów. Kto wie, może to moje rzucanie grochem o ścianę zmusi kogoś do myślenia. Może niektórzy zrozumieją czym jest LICENCJA i może zrozumieją że nawet ten durny "pseudo artysta" nie korzysta z RIAA, ZAIKS i innych złodziei dlatego że musi tylko dlatego że chce. A jak chce to go olejcie to mu się odechce. Ale skoro tak wybrał to to uszanujcie.

Ludzie nie pierdolcie głupot! Zabierzcie się do pracy a nie siedzicie na garnuszku mamusi, a jak pracujecie i was nie stać to wyjedźcie i bezie was stać. Naprawdę, robi wielką różnice kiedy w banku co miesiąc przybywa mi 4000 euro a na super grę wydam tylko 39 euro!! Nie docenicie pracy jeśli najpierw sami jej nie zasmakujecie labo nie będziecie z niej usatysfakcjonowani przyzwoitymi zarobkami! Nie pirace bo mnie stac na oryginały, opalaty mieszkania samochód i johnego walkera co tydzień :D Polska to syf, prawa autorskie do lekarstw to syf, wydawnictwa muzyczne to syf ALE złamanie licencji na używanie czyjejś zakurwiscie ciężkiej pracy to ZŁODZIEJSTWO i tyle! Pomyślcie tak: pracujecie 14h w pizerri az wam nogi z dupy odpadają a na koniec miesiąca dowiadujecie się ze nie dostaniecie za to ani grosza bo właściciel rozdał pizze za darmo - wkurwiające co? :>

Ps. wymiana plikami napędza kulturę ale używanie w ten sposób rozpowszechnionych programów hamuje rozwój gospodarczy bo mało komu chce się pracować za darmo. Więc dobrze się zastanówcie zanim coś powiecie albo lepiej w ogóle się nie odzywajcie :/
Wesoły:
przeciętny Polak (wbrew złodziejskiej naturze) nie ma zielonego pojęcia jak otworzyć taki zamek bez klucza. A Ty mówisz o przeciętnym złodzieju, który już jest wyszkolony i to lepiej niż sam twórca samochodu he he. Także używa DUŻEGO podstępu i jeszcze musi zrobić to niezauważony - o tym pamiętaj! Akurat kopiowaniem danych nie krzywdzisz nikogo, nawet autora programu, bo nawet najwięksi myśliciele prawnicy (ci nieskorumpowani oczywiście) nie potrafią znaleźć zależności pomiędzy dzieleniem się plikami a realnymi stratami producentów filmu czy oprogramowania.
Zatrudniając pracownika, podpisujecie umowę, za której zerwanie jest i musi być kara. Ja zaś, kopiując program z internetu, nie zawiązuję żadnej umowy, ponieważ niczego nie kupuję, tylko znalazłem sobie w internecie - leżało. Nie muszę więc zgadzać się na licencję, by tego używać. Czy znajdując portfel na ulicy, kradnę go? A widzisz, tu Cię mam. W internecie też sobie leżą luzem różne pliki.
liko:
współczuję Ci, że tracisz pieniądze na wirtualne dobra, które można pociągnąć za darmo. Nawet gdybym zarabiał więcej niż te 4000 euro, wolałbym wszystko przeznaczyć na fizyczne dobra albo usługi w świecie rzeczywistym niż zestaw bajtów na płytce. Niech pasjonaci tworzą programy, a ci, którzy chcą zarabiać, niech się pogodzą, że w dobie łatwego kopiowania, jest to utrudnione.
I co wy wszyscy tak o samochodzie gadacie jakby to było najwyższe dobro na tym świecie? Ja tam uważam, że samochody to więcej problemów niż wygody (ciągłe korki, opłaty parkingowe, stres z debilami wyprzedzającymi na trzeciego np. na krajowej 7-ce). Wolę transport publiczny :)
"Niech pasjonaci tworzą programy, a ci, którzy chcą zarabiać, niech się pogodzą, że w dobie łatwego kopiowania, jest to utrudnione."
Niech pasjonaci produkuja towary, a ci, którzy chcą zarabiać, niech się pogodzą, że w dobie łatwego przenoszenia rzeczy, jest to utrudnione.
Skad sie biaro takie komusze pomysly? Zlodziejaszki znajduja wiele wymowek dla swojego zlodziejstwa, np.: tzw. dostep do dobr kultury, wolnosc slowa, brak realnej straty, prawa artystow, itd. Nie podoba ci sie cena, licenja, cokolwiek - nie korzystaj.
~Mateusz - model biznesowy nie jest zly, jest dobrowolny. Nikt nie zmusza artystow do wydawania plyt w wytworniach, oni sami o to najczesciej zabiegaja. A ile % dostaja, w normalnym swiecie, decyduje o tym rynek. Zreszta slyszales pewnie o tych co zrezygnowali z wytworni. Mozna? Mozna.
@Kierchu, Ty po prostu ograniczony jesteś. Nie ma straty ? Używasz narzędzie które stworzyłem i za które używanie chcę 200zł za darmo. To oznacza że straciłem 200zł i czas jaki poświęciłem by to narzędzie stworzyć. Nie mam też 200zł na bułkę i na pewno nie mam 200zł na dalszy rozwój oprogramowania. Zacznę nosić worki z mąką w piekarni bo inaczej do gara zaraz nic nie włożę w ten sposób. A mieć i nie mieć 200zł to 400zł straty jak mawiał pewien król :P
Jak byś nie wiedział, korzystając z aplikacji która JEST NA LICENCJI TAKIEJ A NIE INNEJ zawierasz podobną umowę i za jej niedotrzymanie jest kara więc tu nie ma żadnej różnicy. Jak zabierzesz portfel i pieniądze z niego dla siebie to też popełniasz przestępstwo bo przygarniasz cudzą własność. Co z tego że było łatwo ?. Auto też zostawiam nie raz na ulicy a czasami zapomnę w którym miejscu je zaparkowałem. I co, jak ktoś je zabierze to już nie robi nic złego ?
A jak się nie zgadzasz z licencją to nie możesz tego używać bo licencja określa warunki użytkowania. Skoro i tak używasz to jesteś przestępcą a przy okazji złodziejem jak na mój gust. Nazywaj sobie to jak chcesz i porównuj do czego chcesz. Prawda jest jedna.
Co do zamka od klucza to wyobraź sobie że przeciętny internauta nie wie jak napisać crack do aplikacji. I co ? głupio Ci teraz ?
No ale cóż. Żyj w swoim wyimaginowanym świecie, prawdopodobnie na garnku rodziców błagając o pieniądze ich albo szukając portfela na ulicy. W momencie jak zaczniesz sam zarabiać a ktoś Cie będzie w bambuko robił to inaczej zaczniesz śpiewać. Ale cóż. Każdy złodziej stara się usprawiedliwić swoje czyny bo jak by na to nie patrzeć. Wie że robi źle.
Często podajecie argument: nie podoba się - nie korzystaj. To samo można powiedzieć autorom np. muzyki: Nie podoba się sytuacja na rynku? Nie nagrywaj.
Rynek w kapitaliźmie charakteryzuje się tym źe jest to wolny ring - jeżeli nie pożałować kasy na zabezpieczenia można zapobiec np. wyciekowi filmu do sieci vide np. najnowszy Harry Potter - do tej pory nie ma kopii DVDRip/R5. Jeżeli jednak piracka załoga pokona Cię w boju intelektów i przełamie Twoje zabezpieczenie to już twoja strata - o ile wcześniej założyłeś taką opcję możesz wyzwać podziemie na kolejną rundę - aktualizując zabezpieczenia. Jeśli chcesz zarabiać na swoim produkcie to chyba możesz sobie poradzić z grupą amatorów-hobbystów łamiących zabezpieczenia dla samej zabawy/idei...
Wesoły:
nie przekonasz mnie, ani ja Ciebie. A kto Ci każe zarabiać na programowaniu? Skoro się nie sprzedaje dobrze, bo ludzie je kopiują to idź noś te worki z czym tam chcesz! Taki jest rynek - kopiowanie wymusza wybór innych sposobów zarobku, trudno.
Przeciętny internauta nie wie jak napisać crack do aplikacji, racja, ale w łatwy sposób może takowy znaleźć i użyć. A typowy Polak, bez podstępu i wielu kombinacji nie znajdzie sposobu na otwarcie samochodu bez klucza.
Żyj sobie w swoim sztywnym świecie opanowanym przez głupie prawo, które wcale nie ma monopolu na bycie najlepszym i nie jest ustanowione przez większość demokratyczną. Mój świat jest światem nowoczesnym i niedalekiej przyszłości, a Twój tkwi w konserwatywnym (przestarzałym) modelu biznesowym. Mnie ta dyskusja już nudzi, bo to przypomina kręcenie się w kółko.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.