Sąd Najwyższy nie zajmie się sprawą Assange’a

Jego sprawa nie ustanowi bowiem żadnego precedensu, nie jest więc istotna z punktu widzenia orzekania sądów rejonowych i apelacyjnych w Szwecji.

Jego sprawa nie ustanowi bowiem żadnego precedensu, nie jest więc istotna z punktu widzenia orzekania sądów rejonowych i apelacyjnych w Szwecji.

Decyzja sądu niższej instancji w zakresie winy została podtrzymana, obniżone zostały kary więzienia, blisko dwukrotnie jednak podniesiona została kara finansowa.

Szwedzki sąd zlecił we czwartek aresztowanie Juliana Assange'a - założyciela serwisu WikiLeaks znanego z publikacji poufnych dokumentów. Wystąpiła o to szwedzka prokuratura, która chce go przesłuchać ws. oskarżeń o gwałt.

Przekazywanie darowizn dla strony WikiLeaks.org zostało zablokowane przez firmę Moneybookers. Twierdzi ona, że WikiLeaks znajduje się na czarnej liście USA i Australii. Nie wiadomo, o jakie listy chodzi. Tymczasem założyciel WikiLeaks Julian Assange ma problemy z pozwoleniem na pobyt stały w Szwecji.

Po ponad dwóch tygodniach przesłuchań i wystąpień przedstawicieli obu stron, zakończył się proces przed sądem apelacyjnym. Wyrok w sprawie twórców serwisu The Pirate Bay wydany zostanie jednak dopiero 26 listopada.

Obie strony zdążyły już przedstawić swoje stanowiska i dowody, które nie różnią się od tych, które w zeszłym roku doprowadziły do wydania wyroku skazującego. Czy sąd wyższej instancji podtrzyma wyrok?

Szwecja może być pierwszym krajem świata, w którym znikną płatności gotówką. Domagają się tego wpływowe związki zawodowe sektora finansowego. I mają poparcie banku centralnego.

Zaledwie około 40 tysięcy głosów zdobyła Piratpartiet w wyborach parlamentarnych w Szwecji. Przez najbliższe cztery lata musi ona zapomnieć o silniejszym zaistnieniu w krajowej polityce. Pozostaje walka na szczeblu europejskim, gdzie ma ona obecnie dwóch posłów.

Sondaże na to nie wskazują. Doświadczenia z domowego podwórka każą jednak podchodzić do nich z dużą ostrożnością. Szwedzi do urn idą już jutro.

Szwedzka policja skopiowała i wykorzystała bez pozwolenia zdjęcia, które zostały wyprodukowane kosztem firmy sprzedającej buty. Policjanci twierdzą, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Innego zdania jest posiadacz praw autorskich oraz komentujący sprawę profesor prawa. Widać, że obchodzenie się z własnością intelektualną nie jest łatwe.