@ccwrcltd
Przez PayPal można płacić zwyczajną kartą i nie trzeba mieć u nich konta. Większość obecnie wydawanych kart płatniczych pozwala na transakcje przez internet.

@chorazy:
"(...)Kierchu baranie wez w koncu zrozum ze nikt nie mowi ze kopiowanie to kradziez!! (...) To ze wolisz cos ukrasc niz zapracowac na to to juz twoj charakter(...)
niby "nikt nie mówi"... a jednak zdecydowałes się "powiedzieć" co ak naprawdę myslisz

Za encyklopedią PWN -> anarchia [gr., ‘bezrząd’], stan bezpaństwowy, w którym nie ma władzy państwowej; także stan chaosu i nieporządku; dezorganizacja powstała wskutek braku lub niemocy ośrodków władzy.
Stan anarchii w naszym kraju mieliśmy wielokrotnie zważywszy na ostatnią definicję.
Opisywałem stan, nie ideologię. Anarchia jest bowiem tylko stanem przejściowym pomiędzy zmianami systemów władzy. Anarchizm jako ideologia ma swoje zalety, ale wady moim zdaniem przeważają. Nie wyobrażam sobie działania 'samoistnie powstających struktur bezpieczeństwa' inaczej niż czegoś w stylu mafii czy gangów.

Tytuł jest taki bo a przykuć uwagę. Jak dla mnie jest nieprawidłowy. Czemu? Bo wyrastałem w epoce dem i chcę mieć możliwość testu zanim coś kupię. Jeśli mam wydać kilka tysięcy (a robię takie zakupy) na coś, to wolę sam to sprawdzić. Nie tylko posłuchać sprzedawcy zachwalającego towar. Tu jest różnica między mną i piratem. Jeśli mi się coś spodoba to kupię to. Pirat weźmie nie płacąc nic i jeszcze będzie wybrzydzał, że działa nie tak jak on chce. Dla mnie nie ma moralnego prawa do tego. Tymczasem Kierchu jak dla mnie zachowuje się w sposób bezczelny. Nie dość, że używa nielegalnie oprogramowanie, to jeszcze jest z tego dumny. Całkowicie przy tym ignorując fakt, iż takie działania tylko sprawiają, że powstaje gorsze oprogramowanie, muzyka i filmy a zabezpieczenia są coraz wymyślniejsze i bardziej upierdliwe dla legalnych nabywców. Bo to piractwo nakręca rozwój zabezpieczeń. Przez takie jak SecuRom czy StarForce tylko zgrzytałem zębami bo uniemożliwiały mi legalne prawnie stworzenie kopii zapasowej i straciłem część nośników w wyniku choćby rozerwania płyty w napędzie czy zalania cieczą. To właśnie dla takich osób są robione obrazy płyt. Nie dla takich jak Kierchu. Chcesz używać? Zapłać za pracę ludziom wkładającym swoją pracę w rozwój i powstanie produktu. Czy programista jest gorszy od piekarza bo owocu jego pracy nie weźmiesz do ręki inaczej niż w postaci nośnika danych? Może gdyby każdy program miał zabezpieczenia powodujące, iż działałby w wersji nielegalnej nieprawidłowo nie powodując zauważalnych początkowo zmian to byłoby dobrze :) Używasz pirata systemu? No to zmienia Ci choćby dane w plikach. Co z tego, ze może i legalnych ;) Piracka gra? Uszkadza save'y z jakims tam opóźnieniem tygodniowym. Piracki antywirus wpuszcza wirusy (a co za tym idzie utrata danych, spam czy kradzież danych wrażliwych). To by się dopiero działo i byście klęli... Ale jak dla mnie to jedyne sensowne rozwiązanie wobec osób pokroju moich rozmówców. Dopóki realnie nie odczują strat będą dalej mieli spaczoną moralność.
Tak zdecydowalem sie bo uwazam ze jest popaprancem. Zlodziejstwo tyczy sie moim zdaniem tez tylko namacalnych rzeczy. Kierchu uwaza po prostu ze jesli cos nie jest kradzieza lub morderstwem to jest ok. Ze w internecie nie ma czegos takuiego jak wlasnosc. Jesli otworze strone ktora oferuje obrobke zdjec to jest ok bo Kierchu nigdy nie bedzie mogl z niej skorzystac. Jesli zrobie to samo tylko wypuszcze w wersji offline to kierchu juz cieszy jape bo moze sobie skopiowac usluge ktora udostepniam.
Dlatego uwazam ze caly biznes IT powinien przejsc na uslugi online. Wyeliminuje to w 100% piractwo. Widzial ktos pirackiego WoWa? Ja nie... Chyba ze nazywacie WoWem jakies lipne domowe serwerki ktore nic nie sa warte ^^. Taki model biznesowy odcina kierchowcow od spoleczenstwa ktore nigdy nie bedzie utozsamiane z potencjalnym piratem bo jesli ja gram w WoWa to juz oznacza ze jestem w 100% uczciwy. Nie moge nic ukrasc tworcom wiec nie ma czegos takiego jak potencjalny pirat bo nie istnieje nawet zwykly pirat :). Dlatego tworcy takich uslug moga zawsze z przyjemnoscia i obowiazkowoscia sluzyc pomoca techniczna bo wiedza ze jesli ktos dzwoni do nich to znaczy ze jest ich klientem i potrzebuje pomocy.
Jesli przerzuca sie wszyscy na usligi online to bedzie wilk syty i owca cala a jedyne osoby ktore beda poszkodowane to kierchowcy. Tymbardziej ze rynek IT ma pelne predyspozycje do tego zeby stac sie stricte online.
Wtedy biedny kierchu bedzie psioczyl na "zabezpieczenia" ktore beda wymagaly polacenia z internetem a tak na prawde to nie beda zabezpieczenia ale model dystrybucji uslugi. Tak samo jak nie ma hostingu plikow offline w jakiejs firmie tak nie bedzie tutaj uslugi offline. Wszystko zostanie rozwiazane po stronie serwera. Poczekajmy tylko na nastepny krok w tym kierunku :D
chorazy popaprańcu - ja sram na licencję, niczego takiego nie czytam, bo szkoda na to czasu, a więc niczego nie podpisuję. Tylko instaluję, naciskam same potwierdzenia i wio! Program czy muzyka to takie same zbiory bajtów ośle. Naucz się myśleć stereoskopowo, a nie stereotypowo.
Jak zwykle piracę, to w tym wypadku chętnie zapłacę. A dlaczego? Bo nikt mnie nie zmusza. Zwłaszcza że jest tam opcja "All to developers". Gdyby było więcej tego typu rzeczy w internecie, gdyby więcej było takich firm - nie tylko jeśli chodzi o gry, ale też o programy, to ja bym kupował. Ja już gdzie indziej powiedziałem, że nie znoszę kiedy ktoś mi cenę narzuca. W tym wypadku nikt mi nic nie narzuca i chętnie zapłaciłbym na $1 000 000 (gdybym oczywiście tyle miał ;) )
chorazy:
ech jakiś ty naiwny i głuuupi... Mówisz o World of Warcraft? Pisz waść całym zdaniem, a nie skrótami jak smarkacz jakiś. Nie każdy musi kojarzyć co masz na myśli. Kolega mi raz mówił, że spokojnie można w tę grę grać na "lewych" serwerach właśnie, z grą skopiowaną za darmochę i wszystko działa pięknie, tylko czasaaaaami coś tam może nie zadziałać jak trzeba. Ja tam nie gram w takie gry, bo wolę platformówy, przygodówki (Little Big Adventure), FPP (np. świetny horror - Blood), z lat 90-tych, a nawet starsze, na Amigę, Commodore, czy wczesne PC.
Rynek nie przejdzie na online jeszcze wiele lat, dlatego, że nie można wymagać od użytkownika, który kupuje jakiś program aby miał połączenie z internetem! I wbij sobie to do łba! Posiadanie łącza internetowego nie jest obowiązkiem, jest tylko dodatkiem i nie można jego wymagać od nikogo, kto kupił jakiś produkt ośle... Ech ty nie jesteś jednak inteligentny... Słów brak.
Poza tym nie potrzeba rozgrywki internetowej aby gra była niesamowicie pasjonująca i wciągająca. Są takie gry nawet na Amigę, np. Benefactor, podobna do Lemmingów oraz wiele podobnych, w których trzeba wykazać się niezwykłym sprytem, refleksem, pomysłowością i to w trybie offline.
Sorcerer, de0, okropnick - z tymi chłopakami można pogadać, bo piszą sensownie i pozdrawiam Was :-)
Nie ma to jak wysuwać złe wnioski ze źle robionego badania.
Fakty są takie: gry były wpierw płatne za określoną cenę, następnie płatne za tyle ile dasz, teraz są open source i są za darmo. Jeśli dajesz możliwość ściągnięcia gry za tyle ile dasz nawet jeśli nic nie dasz to MUSISZ liczyć się z tym, że:
a. nie każdy kupi zanim nie sprawdzi
b. nie każdy kto kupił ściągnął tylko raz
c. ten kto ściąga coś co jest za friko NIE jest piratem.
To jak jak by nazwać wszystkich co używają WINE i winetricks piratami, bo przecież ściągają ze strony M$ biblioteki, a cały produkt jak wiadomo bywa płatny.
Wniosek jaki można wysunąć jest jedynie taki że opłaca się sprzedawać gry za tyle ile kto chce - sami developerzy są wielce zadowoleni - otrzymali więcej niż się spodziewali - i dlatego udostępnili gdy jako open source.
reszta wniosków jest wyssana z palca
the end

Odróżnij cały produkt od jego bibliotek. Pierwsze MOŻE być płatne, drugie niekoniecznie. Powiedz mi czy DirectX są płatne choć Windowsa teoretycznie wymagają? Nie :) A to też tylko zestaw bibliotek multimedialnych. Odniosę się do Twoich punktów:
ad a) sam do tej grupy należę. Ale od tego są dema, triale, trailery, recenzje, opisy ze screenami. Ktoś kto ściąga nielegalną kopię, używa tyle ile potrzebuje i nie płaci po skończeniu mówiąc: "Tylko testowałem" jest moim zdaniem śmieszny z takim tłumaczeniem. Używał tak długo aż przestało mu po prostu być potrzebne.
ad b) Prawda, ale z jednym zastrzeżeniem. Dopóki to ten sam użytkownik nie widzę problemu. Nabył prawa licencyjne i ma do tego prawo. Dla mnie może on ściągać sobie i milion razy jeśli zechce.
ad c) też prawda. Tyle, że w temacie poruszam problem piracenia produktów licencjonowanych, a nie na licencjach Open Source czy freeware. Najgorzej jest z programami typu "outdated", gdy nie wiadomo wprost kto ma prawa do licencji, bo firma nie istnieje już i trudno powiedzieć kto posiada ją. Większość traktuje je jak darmowe, co nie zawsze jest prawdą, bo prawa posiada choćby twórca gry.
Jak wspomniałem, najlepiej zaszyć w programie funkcję uszkadzającą dane w przypadku kopii pirackiej. W wielu produktach tak kiedyś robiono, w szczególności w grach (sztandarowe chyba Settlers3 i świnie "produkowane" w kuźni jeśli posiadało się pirata).
Co do wymagania połączenia to tu się z Tobą Kierchu zgodzę jako jeden z niewielu przypadków :) Sam lubię off-lineowe gry logiczne, które nieraz mają i po 15-20 lat. Co do WoW czy Lineage to są legalne alternatywy bez miesięcznych abonamentów jak choćby GuildWars czy Runes of Magic. Płacisz za samą grę raz i grasz ile chcesz. Chcesz grać na lewych serwerach, gdzie co kilka tygodni jest reset lub serwer pada i zapomnij o postaci? Proszę bardzo :D Bezpieczeństwa i wielu ludzi w grze Ci "lewe" nie zapewnią. Znajomi grali choćby w L2 na serwerach paradise, więc wiem jak to wygląda. Kuzyn gra w World of Warcraft na oryginalnych i chce zmienić na grę bez abonamentu. Jego wybór po jakoś 2 latach gry.
I przejście na on-line kiedyś nastąpi w końcu, choć wiem, że to nie uchroni przed piraceniem, bo wiem jak to obchodzić i nie tylko ja. Kwestia pomysłowości. Choć osobiście jestem za netową/telefoniczną weryfikacją. Przy czym licencje musiały by być doglądane i po stwierdzeniu nieprawidłowości -> kontakt ze stwierdzeniem: "Wykryto nielegalna kopię tu, tu i tu. Wyłączamy wszystkie, czy dogadujemy się?". Wtedy przynajmniej i liczba osób chętnych do udostępniania czegoś co używają legalnie by się zmniejszyła. Nikt nie chciałby stracić w głupi sposób licencji.
@Thek
Co do bibliotek ja się z Tobą mocno zgadzam i ja o tym bardzo dobrze wiem.
Puentą mojej wypowiedzi było to, iż nazywanie piratami tych co ściągali (25%) jest mocnym nadużyciem -> czyli cały tekst idzie w łeb.
Sam autor (oryginalnego tekstu) podał iż mogły wyniknąć problemy z możliwością płacenia, nie w każdym kraju są dostępne takowe możliwości. Czyli nie 25% piraciło, a
np 15%
Ad b) Załóżmy, że był to ten sam osobnik np kupiłem grę i zainstalowałem w domu i w pracy. I takich osób pewnie było setki. no to już nie 15% było piratami, tylko może 10%
Ad a) I jeszcze kilkoro osobom nie działało na linuxie bo mieli 2.4 a nie 2.6 i nie zakupiło - był foch bo nie ma dem. to może tylko 5% jest piratami?
Puetna2:
Te wszystkie dywagacje są nic niewarte, bo nie znamy konkrtetnych przyczyn czemu 1/4 ściągniętych plików nie została opłacona (nie mylić ilość ściągnięć z osobami!!!). Oczywiście zawsze znajdzie się procent/ promil piratów, ale jak mawiał Himilsbach : "Nie róbmy z pi.dy jeziora"

Czy byłeś na stronie z artykułu? Informuję Cię więc, że link do ściągnięcia otrzymujesz PO zapłaceniu dowolnej kwoty :) Jeśli dobrze widziałem, to nie ma nigdzie linków do ściągania przed uiszczeniem opłaty. Stąd punkt "mogły wyniknąć problemy z możliwością płacenia" i "bo mieli 2.4 a nie 2.6 i nie zakupiło" odpadają. Stąd jedynie wersja z kilkoma ściągnięciami jest ewentualnością. Jeśli więc na jeden link ściągnięto powyżej kilkunastu kopii to jest ona na bank "warezowa" i takie zapewne wliczali twórcy serwisu. Sa one mocno nieprecyzyjne, gdyż nie wliczają przesyłu sieciami p2p, które najprawdopodobniej też są do zdarcia. Ostatecznie dlatego te 25% to szacunki, ale myślę, że nawet optymistyczne.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.