
Idąc dalej tym tokiem rozumowania dojdzie do tego że należy wyłączyć internet, bo użytkownicy wymieniają się informacjami a przecież wszelkie kopiowanie jest łamaniem prawa...

Chłopaki powodzenia!
To już zaczyna być przerażające co się wyprawia.
To jest chore. Nie dlatego że organizacje pirackie walczą o przestrzeganie prawa. One walczą wyłącznie o swoje zyski.
Im nie chodzi o przestrzeganie prawa. Mają to gdzieś, tak samo jak monsanto ma w d... tworząc genetycznie zmodyfikowane rośliny, że przyczynia się do trucia ludzi GMO. Tu chodzi o zysk, ogromne zyski dla ludzi z góry, a internet i wolna wymiana informacji nie jest im na rękę.
Bojkot korporacji. To jedne z możliwych wyjść. Wolę dać 20zł bezpośrednio twórcy za album, niż wydawać te same 20zł na płytę z której do twórcy trafi ledwo 2zł. I twórca będzie zadowolony i ja będę, bo będę wspierał prawdziwego artystę a nie darmozjada.
Nie wiem czy jeszcze możliwe jest wysyłanie wiadomości bo to również jest wymiana... A wystarczy tylko pomyśleć. Osoby które sie rozliczają z fiskusem mogliby małą część ulgi przeznaczać na fundacje wspierajace artystów. Tylko znając życie to wiele osób by chciało na tym sobie coś ogryś. I z małej sumki mógłby wyjść drugi podatek. Jednym słowem Dominik ma w zupełności racje.

Trzeba przestać pisać komentarze, bo może to też narusza internet wytwórni.

Oby tylko oskarżeni nie zaczęli po kolei ginąć w "niewyjaśnionych okolicznościach" jak to miało miejsce w Polsce w procesie oskarżonych o zabójstwo tego biznesmena... :>
Oglądałem kiedyś program o twórcach Amazon.com i podobno wydawcy książek bardzo się oburzali na możliwość komentowania ich dzieł przez kupujących... bo negatywna recenzja mogłaby źle wpłynąć... wniosek taki, że najchętniej wciskali by nam wszystko... byle tylko zarobić!! i nawet nie pozwoli powiedzieć co o tym myślimy....:((
Poczynania "wytwórni" (przecież nie wytwarzają nic tylko powielają utwory artysty) stają się coraz bardziej żałosne.
Najpierw lobbing by wprowadzić odpowiednie zapisy prawne żeby "chronić" utwory (taaa utwory i wykonawców...jasne...swoje zyski z ich sprzedaży) potem wydłużanie okresu "ochrony" w nieskończoność a potem niby walka o "swoje prawo".
Precz z koncernami.
Jeszcze ktoś ma wątpliwości czy chodzi tu o kulturę, wynagrodzenie twórców czy też o nieograniczony zysk - równie dobrze mogliby zarabiać na ziemniakach, ale w odróżnieniu od prawa autorskiego - sprzedawać ziemniaków innym zabronić się nie da i powołać monopol ziemniaczany, a sprzedawcę z sąsiedniego warzywniaka nazywać przestępcą/"piratem" bo sprzedaje taniej, albo o zgrozo rozdaje za darmo co uboższym ludziom (bez żartów - te całe sieciowe divxy nie nadają się do oglądania przez zamożnych ludzi na ~42-52" LCD w DOBRYM kinie domowym itp.
Nie wierzycie w takie "opaty absurdu" - proszę poczytać sobie półroczne PL raporty komisji ds prawa autorskiego - dostępne powszechnie w PDF na stronach MKiDN. Z co lepszych "kwiatków" piractwem nazywa się tam ...sprzedawanie prasy czy filmów po niższych cenach niż nominalne, wydrukowane na okładce (co nie znaczy ceny nabycia). Po prostu wciska się, że przestępstwem jest sprzedawanie taniej niż życzy sobie dystrybutor - ten woli zapłacić za zniszczenie płyt i przemiał niż "psuć rynek" i pomniejszać swój zysk. Proszę zwrócić uwagę na coraz częściej podnoszące się głosy, że "piractwem" jest odsprzedawanie gier czy innego oprogramowania/filmów jak już komuś się znudzą, czy też nawet zwykłe nagrywanie dla siebie z TV, co nie ma żadnego oparcia w prawie.
Powiem tyle - mnie to obrzydło kompletnie. Wypisuję się z tego interesu. Do tej pory kupiłem około 400 filmów, ponad setkę płyt audio i jak patrzę na "wyczyny" dystrybutorów napełnia mnie coraz większe obrzydzenie. Nie godzę się już na to - przestaję kupować, bo nie będę tego wspierał własnymi pieniędzmi. Mogę zapłacić bezpośrednio wykonawcy, dystrybutorowi nie. By posłużyć się cytatem z klasyka - "w imię zasad s...u!".
P.S.
Dla potencjalnie krytykujących - ściągać z sieci itp. też nie mam zamiaru. Po prostu coraz bardziej mierzi mnie ta popkulturowa papka i atmosfera ją otaczajaca. Niewiele stracę nie wiedząc o czym jest nowy holywoodzki film, czy nie znając nowych albumów audio. Z przyjemnością za to odkryłem na nowo biblioteki. Przynajmniej póki jeszcze istnieją, bo nawet działanie bibliotek ludzie tacy jak R. Ziemkiewicz AFAIR nazywają piractwem czy złodziejstwem (już nie pamiętam - cytat pewnie łatwy do znalezienia w google) i że powinno się je zlikwidować!


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.