Mimo, że są jednostki, które za te bilety nie chcą płacić to nie stanowią one większości. Znaczna ilość ludzi płaci za bilety, nie dlatego, że można zapłacić karę, ale dlatego, że tak jest po prostu fair.
Skoro korzystają z usługi np. codziennie to kupują bilety. Wiem, że gdyby nie byli obligowani do tego to niektórzy chcieli by na tym oszczędzić, ale nadal wydaje mi się, że jednak coś by płacili.
Mimo wszystko ludzie mają świadomość, że jeżeli nie będą płacić to jakość usług nie będzie wzrastać, a nawet może spaść. W Poznaniu na przykład ludzie widzą, że jakość transportu się poprawia, więc bilety kupują.
No prosze, zaczelo sie od usprawiedliwiania piractwa, teraz jest usprawiedliwianie jezdzenia na koszt innych (ktos musi zaplacic za czas kierowcy i beznyne - zgadnij kto?)
> Tylko, że gdyby nie było kanarów to raczej nikt by za ten bilet nie zapłacił i wszyscy by zapier... na piechotę.
Wlasnie, i gdyby piractwo rozplenilo sie tak jak gapowicze bez kanarow, to nie byloby filmow za miliony dolarow, ani porzadnie zrobionych plyt tylko co najwzyej darmowe wystepy u cioci na iumieninach i tetrzyk kukieklowy ;-)

Odnośnie dyskusji o samochodzie i piractwu nie ma czego porównywać, bo samochód jest towarem, a muzyka, czy inny film należy traktować jako usługę.
Autobusy miejskie i tak jeżdżą, czy są pasażerowie czy nie, więc jeśli wsiądziesz i nie skasujesz biletu to taka sama krzywda jak ściągnięcie filmu. Wziąłeś usługę za którą nie zapłaciłeś. Czy usługodawca coś na tym stracił? Przecież nie, bo autobus i tak jechał, film i tak został nakręcony. Autobusu nie ukradłem, a film dalej jest na półce, nie ma problemu, prawda?
Tylko, że gdyby nie było kanarów to raczej nikt by za ten bilet nie zapłacił i wszyscy by zapier... na piechotę.
Problem z wytwórniami jest natomiast taki, że to są pośrednicy, a oni nigdy nie tracą.
Boją się o swoją kasę, bo przez bezpośrednią dystrybucję w internecie spadają im zyski, więc próbują kraść i zastraszać na wszystkie sposoby.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.