Jasne że chodzi o zysk wytwórni, dystrybutora, tylko bardzo naiwni ludzie mogą sądzić że jest inaczej.
Ale jak się ciągle jest karmionym propaganda i warunkowanym to i później można przejść do porządku dziennego po jak PRemier powie że kryzysu nie ma i nie będzie, a później nawołuje do działań antykryzysowych. Czy uwierzyć że interwencja w Iraku autorstwa Bush-a #2 była tylko i wyłącznie w celu obalenia dyktatury.
Ludzie po prostu przestali myśleć, "łykają" wszystko co im się podaje bez zastanowienia, nie pamiętają co było wcześniej, co kto mówił, co robił, nie wyciągają wniosków, nie rozliczają z tego.
Bardzo mi się podobają takie zagrywki ze strony tych złodziei. Takich reakcji, jak użytkowników "One" (który - przynajmniej po tym co pisze - był "legalny") będzie coraz więcej. Z czasem poszerzy to te nowe (bezpośrednio do kieszeni twórcy) kanały nabywania filmów, muzyki, itp. z pominięciem złodziejskich organizacji.
Oczywiście nie będzie to tak różowo wyglądało dla użytkowników internetu, bo mafia już zadba o to, aby żadne pieniądze nie przechodziły bokiem :( Niestety, z "legalną mafią" nikt nie wygra :(
W sumie, żal mi trochę ludzi, którzy kupują oryginalne materiały.
Taak, powieśmy twórców gier, wykonawców, producentów filmowych za to, że chcą pieniędzy za swoje dzieła! Co oni nam tu będą wmawiać, że się napracowali! Coś należy się internetowym złodziejom za przesłane gigabajty i zmarnowany na to prąd! Toż to Robin Hood z takiego pirata jest! Bez piractwa nie byłoby oryginałów! Spalić dystrybutorów na stosie! Gdzie jest inkwizycja, gdy jej potrzeba?!?!
A teraz poważnie. Stwórzcie film, najlepiej taki za parę milionów i patrzcie, jak Wasza twórczość rozchodzi się po Sieci jeszcze przed premierą filmu. Liczylibyście na to, że Wam się zwróci? Wała! Nie sprzeda się praktycznie nic, bo po co? Lepiej z Sieci ciągnąć! I jeszcze zapłaćcie takiemu Ściągaczowi za prąd, bo to bezczelność, żeby tak za darmo kradł!
Mam stos oryginalnych gier, filmów i muzyki na półce i jakoś żyję.
Po czym wnioskujesz, że słucham Dody Elektrody i oglądam Holiłudy? Słucham Sigur Rós, Bjork, The Doors, jr. Walkera, King Crimson, The Offspring, Humanoid Nihil, Jesper Kyd. Chcesz więcej? Zapraszam tu:
http://www.lastfm.pl/user/Janek500
Jeśli chodzi o filmy, to na półce mam: Dzikość Serca, Blue Velvet, Snatch, Labirynt Fauna, Tenacious D. Nie wiem, jakie filmy nazywasz "Holyłudami". Jeśli na prawdę Ci na czymś zależy, to postarasz się o to. Po płyty niektórych zespołów muszę jechać za granicę, nie zniżam się do kradzieży.
Lech, a ty nie rozumiesz różnicy. przykład z samochodem już dawno został obalony. trzeba być naprawdę ograniczonym by tego nie widzieć. gdy ściągasz coś z neta to przecież nie zabierasz nikomu przedmiotu fizycznie. jakbym ci ukradł samochód, to byłbyś poszkodowany, bo straciłęś przedmiot, nie możesz jeździć. a co traci wytwórnia jeśli ściągam film? przecież niczego im nie zabieram. ten sam film nadal leży sobie w sklepie na półce i jak ktoś chce, to może kupić. ja zaś tego filmu nie kupię, nawet jeśli nie będę miał możliwości ściągnięcia. skąd taka pewność że każdy ściąnięty utwór byłby na pewon kupiony? ale widzę że chyba mamy tu do czynienia z ludźmi z jakiejś wytwórni, którzy rozumieją po swojemu i mają ewidentne problemy z logicznymi przykładami.
Kopiowanie, a kradzież to zupełnie co innego. Udostępniając jakiś materiał w sieci nie pozbawiasz autora tego materiału i prawa do jego sprzedaży.
Jeżeli chcesz przykład z samochodem to wyobraź to sobie jako pożyczenie tego samochodu koledze. Taka jazda próbna dla Twojego kolegi. Jeżeli mu się spodoba i będzie mu zależeć na własnym to kupi.
W przypadku muzyki i filmów jazda próbna jest zabraniana przez koncerny ( mówimy tutaj o darmowej jeździe próbnej ). Ludzie z natury są niechętni do kupna czegoś, czego nie znają.
Nie wiem ile jeszcze badań będzie musiało być przeprowadzonych, aby ludziom takim jak Ty wytłumaczyć, że kopiowanie i udostępnianie w necie nie wpływa źle na sprzedaż materiałów, a może zachęcić dodatkowych nabywców. Takie gadanie, że "piraci" tylko kradną i niczego nie kupują można sobie o kant stołu rozbić (chociaż wiem, że niektóre osoby tak robią - nie stanowią jednak większości).
I tak na marginesie, skoro dany materiał został stworzony przez producenta, bądź artystę to z jakiej racji ma na nim zarabiać dystrybutor, skoro całe to pośredniczenie można ominąć. Dlaczego cena płyty w sklepie składa się w większości z "cła" dla dystrybutorów, a marginalne 2-10% idą dla twórcy? Dla mnie to jest złodziejstwo.
Kasztan, ale póki co ściąganie w Polsce nie jest zabronione. ściąganie oczywiście na własny użytek, bez celów zarobkowych. pytam się kto na tym traci? wytwórnia? a może dystrybutorzy którzy pod przykrywką ochrony praw twórców zabierają im większą część zysków? ja bardzo chętnie wspomogę twórcę. twórca też musi z czegoś żyć. bardzo chętnie przeleję mu na konto kwotę za album czy film. ale chcę mieć pewność, że te pieniądze dotrą do osoby, który stworzyła utwór, a nie do pazernych pośredników, których robota ogranicza się do siedzenia na stołku i liczenia kasy na koncie. system dystrybucji utwórów jest obecnie anarchoniczny. dlaczego nie wykorzystuje się internetu na szeroką skalę? ano dlatego, że wtedy wszystkie pierdzistołki by straciły. zniknęliby wszyscy pośrednicy, a utwór prosto od twórcy wędrowałby do konsumenta, przy czym cena byłaby pewnie o 80% niższa. pamietasz przykłąd Radiohead? zarobili kilka milionów dolarów za udostępnienie albumu w siecie, przy czym konsumenci płacili dowolną kwotę, a i to nie było obowiązkowe. w czasach, gdy każdy utwór mozna mieć dosłowe w kilka sekund, system dystrybucji nadal mamy ze średniowiecza. muszę wyjść do sklepu, czasem pojechać nawet do miasta jeśli mieszkam na wsi. dzisiejszy konsument to konsument który chce mieć towar szybko. i nie ma się czemu dziwić. techicznie jest to możliwe, ale pierdzistołki nie pozwalalą.
póki co, w Polsce ściagać można, więc nie wiem dlaczego nazywasz to kradzieżą. o tym czy coś jest kradzieżą czy nie, decyduje prawo, w osattecznym wypadku sąd.
Tyle, że film, który piracimy, nie sprzedaje się. Zamiast 500 egzemplarzy sprzedasz 2, bo większość woli sobie ściągnąć. Piractwo nie jest kradzieżą, a ziemia jest płaska, prawda? I słońce krąży wokół ziemi. Gdy piracisz, zyskujesz na przysłowiowy krzywy ryj. A gdy zyskujesz na krzywy ryj, to czyimś kosztem, inaczej się nie da. Sorry, ale jakbym Twoje gry wrzucał na torrenta, to byś na pewno z fochem wyjechał.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.