To było tylko porównanie, które niestety nie do końca oddaje sens sytuacji. Z materiałami audio i wideo jest tak, że albo pożyczę oryginał, albo je skopiuję i dam kopię. Do tego nie ma żadnego kosztu użytkowania (poza powiedzmy prądem). W przypadku samochodu trochę ciężko zrobić kopię, a koszty użycia też są większe - ale nie w tym kwestia, podałem tylko pewną analogię. Z założeniem, że samochody byłyby kopiowalne to cały schemat działa jak najbardziej poprawnie. Pozostaje tylko kwestia uczciwości ludzkiej, bo tak głupio ciągle użytkować i nic nie dać w zamian. Dlatego ludzie są skłonni wpłacać dotacje dla artystów, gdy Ci wypuszczą album w necie.
Co do drugiego argumentu - nie wiesz jak jest, bo nie znasz zdania artystów. Część z nich z tym modelem dystrybucji się nie zgadza, dlatego udostępniają swoją muzykę za darmo. Reszta być może jeszcze nie widzi tej niesprawiedliwości, która się wokół dzieje. Osobiście, gdybym był artystą to nie chciałbym spoglądać na rzesze fanów, którzy jeszcze mojej płyty nie kupili, jak na bandę złodziei bez sumienia.
Panowie, z całym szacunkiem, męczy mnie już ta dyskusja. Powiem tak:
Art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
To tyczy się programów komputerowych, co do muzyki i filmów nie jestem pewien, ale przepisy muszą być podobne. Ponoć plik mp3 ściągnięty z sieci (nie mówię tu o darmowych plikach) może być przechowywany na dysku do 24 godzin.

@Kasztan: to pomyśl co przechowuje cache Twojej przeglądarki dłużej niż 24h.
nie ma PRAWNEGO rozwiązania idealnego. i nigdy już nie będzie.
sytuacja identyczna jak z upieraniem się, że ziemia jest płaska.
tak po prawdzie... jak chciałbyś udowodnić, że ciąg nic nieznaczących bitów (jak to jest w przypadku niedokończonego pobierania pliku) to fragment chronionego utworu ? i czy udostępnienie tego ciagu bitów może być podstawą do ukarania osoby ?
Nie ja odpowiadam za treść kodeksu karnego. Ciąg nic nie znaczących bitów, jak tu nazywasz czyjąś pracę, może być objęty prawami autorskimi, tak mówią wszystkie znaki na niebie i ziemi. Fragmenty utworów to coś w stylu wersji demo, są za darmo, możesz przesłuchać fragment, żeby zobaczyć (czytaj: usłyszeć), czy piosenka przypadnie Ci do gustu.
"nie ma PRAWNEGO rozwiązania idealnego. i nigdy już nie będzie" - zgadzam się w stu procentach.
miałem już nic nie pisać, ale napiszę bo widzę że Kasztan się wypowiada nie mając elemetarnej wiedzy. przytoczyłeś paragraf z kodeksu karnego. z tym że utwór (wedle definicji prawnej) podlega prawu autorskiemu, a nie kodeksowi karnemu. kodeksowi karnemu podlegają rzeczy ruchome. utwór nie jest rzeczą ruchomą ani nawet materialną.
nie chce mi się teraz szukać i cytować, ale zgodnie z polskim prawem autorskim mozna nieodpłatnie korzystać z utworu już rozpowszechnionego. nie można za to takiego utworu rozpowszechniać, nawet nieodpłatnie. wiemy oczywiście, że większość p2p działa na zasadzie "udostępniasz-pobierasz", ale w opcjach każdego programu p2p można sobie to odhaczyć. poza tym są takie serwisy jak rapidshare, magaupload, itp., z których mozna korzystać nie udostępniając. oczywiście karalne jest korzystanie (ściąganie) filmów czy muzyki jeszcze przed ich premierą, i z tym się całkowicie zgadzam.
istnieje jeszcze prawna definicja "programu komputerowego" która różni się od definicji "utworu". racją jest, co napisałeś że samo korzystanie z programu komputerowego pirackiego jest karalne.
podsumowując:
filmy, muzyka - pobieranie legalne (albo co najmniej nie nielegalne), rozpowszechnianie nielegalne
gry, programy - zarówno korzystanie jak i rozpowszechnianie nielegalne.
aha, i nie ma żadnego zapisu o 24-godzinnym okresie przechowywania na dysku.

@Kasztan: przytaknę tu totalnie_poirytowan'emu koledze: brak Ci elementarnej wiedzy
przykład:
"(...)możesz przesłuchać fragment, żeby zobaczyć (...)"
własnie w tym sęk. nie możesz posłuchać, nie możesz zobaczyć. poczytaj troszkę o sieciach p2p.
***
Zapraszam do lektury mojego komentarza z dnia 06-03-2009, godzina 13:39, tutaj:
https://di.co(...)s,2.html
***
A ponadto: z całym szacunkiem Kasztan, ale niedobrze mi się robi od tych "mądrości". Pytanie podstawowe:
KTO POWIEDZIAŁ, ŻE PRAWO STANOWIONE ODGÓRNIE PRZEZ PRAWODAWCĘ JEST JEDYNE SŁUSZNE I ZAWSZE MĄDRE?
Dlaczego tak zwana "pornografia dziecięca" jest pojęciem, które dopiero jakiś "myśliciel" wprowadził w roku 1977? Wcześniej dozwolone były LEGALNE magazyny ze zdjęciami tak zwanych lolitek? Teraz to jest POTWORNA ZBRODNIA. Albo dlaczego kiedyś kopiowanie na własny użytek kaset magnetofonowych było legalne? Bo w wieku XXI jacyś chorzy decydenci zaostrzyli prawo w dziedzinach, które tego zaostrzenia nie wymagają. Dzisiaj ciągle lepiej się traktuje mordercę, który ćwiartuje zwłoki człowieka, niż faceta, który np. poprzytulał się do dziewczyny 15-letniej. Lepiej się traktuje cholernego bandytę z pałą bejsbolową (bo jest przecież bardzo niebezpieczny!) niż typowego komputerowca, który pobiera sobie na swój użytek COKOLWIEK! Powtarzam - COKOLWIEK! Czy to są makabryczne/zboczone zdjęcia, czy muzyka czy programy kosztujące 50 tys. zł za jeden! Ręce precz od prywatnego komputera każdego użytkownika! Nie istnieje coś takiego jak:
NALEŻNA KWOTA PIENIĘDZY ZA KAŻDĄ KOPIĘ UTWORU MUZYCZNEGO/FILMOWEGO/PROGRAMU! Tylko chore prawo oczywiście mówi inaczej, bo pan z cygarem ustalał to prawo, by jemu żyło się lepiej, a nie żeby dogodzić większości ludzi!
Wszyscy mądrale pokorju Kasztana pamiętacie jeszcze czasy, gdy nie istniały komputery? Np. 200, czy 500 lat temu. Były takie epoki jak np. średniowiecze, renesans, barok... Czy malarz, który namalował obraz, mógł go skopiować w idealnej (lub prawie idealnej) postaci za czarodziejskim naciśnięciem klawisza jak to jest dzisiaj? NIE! Musiał malować go setki godzin ponownie, ewentualnie jego uczniowie kopiowali go i mało tego... zarabiali na tym nieźle, za jego zgodą nierzadko!
A dzisiaj? Te pasibrzuchy obrzydliwe (właściciele firm typu BSA, IFPI, RIAA, ZAIKS) jednym kliknięciem tłoczą setki egzemplarzy nowych płyt z mediami. I jaki trud w to wkładają? ZEROWY! Jakie koszty ponoszą? Żenująco niskie - kilka groszy za czystą płytę plus jakieś tam śmieszne nadruki na płytkę i okładeczka dla maniaków okładek.
Moja propozycja:
niech ci złodzieje zarabiają na jednej jedynej kopii programu/muzyki/filmu i TYLKO JEDNEJ! Bo to jedną kopię tworzy programista/filmowiec/muzyk, a nie do cholery miliony kopii, więc zapłata należy się za jeden egzemplarz. A te miliony kopii (zresztą często gorszej jakości) mogą sobie iść za darmo, bo są niezwykle niskim nakładem pracy tworzone (zasada jednego/dwóch kliknięć - czy to w komputerze, czy w fabryce).
Reasumując:
- pobieranie oraz rozpowszechnianie NIEODPŁATNE - wszystkiego, jest legalne. Użytek prywatny (własny) DOTYCZY również rozpowszechniania, gdyż wszyscy ludzie w internecie są wielką rodziną (tak należy prawo zmienić); zyski wirtualne nie liczą się, mianowicie zaoszczędzenie pieniędzy na NIEkupieniu produktu NIE JEST równoznaczne z zarobkiem - zapamiętać sobie i skończyć z głupimi kontrargumentami!
Kierchu - nie ma mowy o "czystych płytkach".
Sorry, ale to jest coś w stylu "jak mały Kazio wyobraża sobie tłocznię CD/DVD" :)

Kolego poirytowany, ależ oczywiście, że utwór może również podlegać kodeksowi karnemu.
Zależy co z nim robisz.

Odnośnie dyskusji o samochodzie i piractwu nie ma czego porównywać, bo samochód jest towarem, a muzyka, czy inny film należy traktować jako usługę.
Autobusy miejskie i tak jeżdżą, czy są pasażerowie czy nie, więc jeśli wsiądziesz i nie skasujesz biletu to taka sama krzywda jak ściągnięcie filmu. Wziąłeś usługę za którą nie zapłaciłeś. Czy usługodawca coś na tym stracił? Przecież nie, bo autobus i tak jechał, film i tak został nakręcony. Autobusu nie ukradłem, a film dalej jest na półce, nie ma problemu, prawda?
Tylko, że gdyby nie było kanarów to raczej nikt by za ten bilet nie zapłacił i wszyscy by zapier... na piechotę.
Problem z wytwórniami jest natomiast taki, że to są pośrednicy, a oni nigdy nie tracą.
Boją się o swoją kasę, bo przez bezpośrednią dystrybucję w internecie spadają im zyski, więc próbują kraść i zastraszać na wszystkie sposoby.
No prosze, zaczelo sie od usprawiedliwiania piractwa, teraz jest usprawiedliwianie jezdzenia na koszt innych (ktos musi zaplacic za czas kierowcy i beznyne - zgadnij kto?)
> Tylko, że gdyby nie było kanarów to raczej nikt by za ten bilet nie zapłacił i wszyscy by zapier... na piechotę.
Wlasnie, i gdyby piractwo rozplenilo sie tak jak gapowicze bez kanarow, to nie byloby filmow za miliony dolarow, ani porzadnie zrobionych plyt tylko co najwzyej darmowe wystepy u cioci na iumieninach i tetrzyk kukieklowy ;-)
Mimo, że są jednostki, które za te bilety nie chcą płacić to nie stanowią one większości. Znaczna ilość ludzi płaci za bilety, nie dlatego, że można zapłacić karę, ale dlatego, że tak jest po prostu fair.
Skoro korzystają z usługi np. codziennie to kupują bilety. Wiem, że gdyby nie byli obligowani do tego to niektórzy chcieli by na tym oszczędzić, ale nadal wydaje mi się, że jednak coś by płacili.
Mimo wszystko ludzie mają świadomość, że jeżeli nie będą płacić to jakość usług nie będzie wzrastać, a nawet może spaść. W Poznaniu na przykład ludzie widzą, że jakość transportu się poprawia, więc bilety kupują.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.