Ograniczać swobodę, by poszerzyć ludziom horyzonty i uzyskać rozwój... to może nam wyjść bokiem, takie mam wrażenie.
Moim zdaniem sprzedawca mógłby pokazać screeny z różnych systemów i ceny pod nimi, jak w katalogu. Wtedy ktoś może zauważy, że vista to wcale nie taka megarewelacja.
Poza tym, zazwyczaj jedyny legalny system, jaki ktoś w naszym kraju kupuje, to ten dołączony 'za darmo' do kompa z hipermarketu. Gdyby sprzedaż i tego spadła, to M$ wysłałby do nas swoich marines. Ich lobby naprawdę by się oburzyło.
" Osoby nie radzące sobie z instalacją systemu mogłyby mieć problem z rozpoczęciem użytkowania komputera."
I bardzo dobrze. Niech sie tlumoki naucza podstaw. W latach 80ych jakos sobie radzili z trybem tekstowym, nie zwazajac na tragiczna namiastke shell'a pod postacia command.com'a
A dzisiaj ? jakos dystrybucji linux'a ocenia sie pod katem wodotryskowosci jego instalatora. Dolujace...
@msol: gdybyś sprzedawał komputery, to byś inaczej mówił ;-)
co do zakazu sprzedaży pc z windows, to w tym wypadku ograniczają jednemu, aby inny miał w to miejsce większe szanse... nie tędy droga, już teraz ludzie mają do wyboru czy chcą komputer z windows, czy z linux (poza tym w sklepach to klient także decyduje - za wyłączeniem supermarketów, bo tam to jest tragedia ogółem)
jeśli kogoś boli, że ludzie wolą windowsa to jego problem. a kolejna sprawa to co mają zrobić firmy z komputerami, gdzie linux nie posiada wszystkich sterowników? głupota ten cały pomysł i tyle.
później ludzie będą latać "a mi nie działają gry" :D

plum - ja od pół roku szukam laptopa. Wymagania mam niby niewielkie, grafika na nVidii, matowa matryca, odtaktowujący się procesor (obojętne, jakiej firmy i ilordzeniowy). Ale ani złotówka z niego ma nie iść do Microsoftu - może mi znajdziesz jakiś model? Przy czym dobrze byłoby, żeby to nie była jakaś chińska tandeta.
To trochę tak jakby proponować samochód bez silnika - na zasadzie możesz sobie sam dobrać jednostkę napędową: diesel, benzyniak,pojemność ,turbo itd. Ilu zwykłych ludzi poradzi sobie z montażem silnika?
Większość użytkowników aut oczekuje, że po zakupie przekręci kluczyk i wyjedzie z salonu a nie będzie musiała grzebać się w smarach.
Kupujący komputery też oczekują, że po jego zakupie nacisną Power na obudowie i będą mogli pracować. Nie pasjonuje ich np. możliwość kompilacji jądra na jednym komputerze po to aby używać go na innym - to może ruszać tylko "zawodowców".
Aby nie być gołosłownym - w moim mieście sklep "dla inteligentnych" sprzedawał notebooki bez Windows a tylko z Linuxem na bootowalnej płycie - po bardzo "atrakcyjnej" cenie. Po tygodniu sprzedaży mieli całą masę reklamacji do zawiedzionych" klientów, którzy nie mogli pracować na zakupionym sprzęcie. Po zakupie Windows łączna cena takiego zestawu była większa od oferowanego właśnie w kolejnej promocji notebooka z preinstalowanym Windows. Pewnie sobie w ten sposób sieć wyczyściła sobie magazyny.
Tu najlepiej widać, że biurokraci traktują ludzi jak swoją własność, jak niewolników, którzy sami nie powinni decydować o niczym. Bo urzędnik oczywiście powinien zorganizować wszystko, on lepiej wie co jest dla ludzi dobre.
Szczególnie tutaj to widać bo najpierw jedni urzędnicy wymyślili, że nie wolno sprzedawać komputerów bez systemu. Teraz inni wymyślili, że nie wolno z systemem. Czyli nie wiadomo co, ale coś musi być zabronione. Dla dobra klienta oczywiście...
A nawiązując do niektórych poprzednich komentarzy: Może by po prostu połączyć oba wymysły i zakazać sprzedaży komputerów zarówno z systemem jak i bez systemu. W końcu jak ktoś chce mieć komputer to te minimum wiedzy jest wymagane - niech sobie sam złoży ;)
@sw3: Sorry ale nie wiedzieć co to dysk twardy to to samo co nie wiedzieć co to jest siła grawitacji. Na fizyce uczą podstaw, a na informatyce najwidoczniej nie. Co do instalacji - jest ona banalna tylko brakuje podstaw, minimum to wiedzieć co to dysk twardy, co to partycja, bios, ram itp. Instalacja systemu (czy to trudniejsza Windowsa czy łatwiejsza Mandrivy) z taką wiedzą jest banalna.. Dodatkowo z instrukcją obsługi to kwestia czasu poświęconego na instalacje i jej czytanie. Nie chce mi się słuchać ignorantów tego typu co mówią że użytkownik jest na to za głupi bo nawet jeżeli znajdzie się blondynka co komputer próbuje włączyć bez podłączenia go do prądu to może poprosić kogoś z rodziny by zrobił to za nią.
3ED: Tak, masz rację. Trzeba klienta zmusić do nauki. Dla jego dobra oczywiście. Co on sobie wyobraża, że kupi i będzie używał? Jak telefon, samochód czy wiekszość innych zwykłych rzeczy? Niech włoży trochę wysiłku. Niech wie, że komputer to poważna sprawa...
A jak nie potrafi to nie jest godzien używać tej wyjatkowej maszyny.
@sw3: Zwróć że uwagę - przecież nikt nie mówi że ten ktoś musi sobie napisać swój własny system operacyjny albo dopłaci w serwisie za instalację albo sobie sam zainstaluje. Twierdzić że ta osoba nie powinna znać podstaw to tak jakby zaprzeczać istnieniu szkoły bo przecież tam uczą podstaw. Nie widzę powodu dla którego człowiek nie miałby umieć podstaw! Ale jeżeli nawet to przecież można dopłacić dla serwisu tak jak to teraz się dzieje albo zaprosić znajomego.. Wybór jest wolnością.
@3ED - Komputer osobisty to hardware + system oepracyjny. Tylko razem stanowia produkt. Kazda z tych czesci osobno jest tylko polproduktem komputera osobistego. I klient nie moze byc zmuszany do osobistego montazu.
Piszesz "minimum to wiedzieć co to dysk twardy, co to partycja, bios, ram". Chyba sobie zartujesz? To jest wiedza na poziomie zawodowca albo bardzo zaawansowanego uzytkownika. Wiekszosci ludzi do pracy wystarcza wiedza co to jest plik i jak go kopiowac. Nie musza nawet wiedziec czym sie go otwiera - ma sie otworzyc sam po podwojnym kliknieciu. Porownanie z silnikiem bylo moze przesadzone ale uzytkownik samochodu ma wiedziec jak kierowac a wszystkiego innego moze sie nauczyc z instrukcji obslugi. Od pozostalych rzeczy jest warsztat.
Wracajac do komputerow: takie np barebony (i niektore laptowy) maja hardware, ktory przy kazdym innym systemie jest bezuzyteczny bo nie ma sterownikow.
Jako liberal uwazam ze najlepiej reguluje to rynek. Gdyby bylo zapotrzebowanie na laptopy z linuxem albo laptopy do samodzielnej instalacji systemu to ktos by je na 100% oferowal. Powinny byc przeciez tansze. W koncu nie ma obowiazku sprzedazy produktow MS. Skoro nikt tego nie oferuje (mimo potencjalnie nizszej ceny!) oznacza to ze popyt jest tak znikomy ze taka oferta sie nie oplaca. I w tej sytuacji kazdy nakaz bedzie dzialal przeciwko klientom w ogolnosci.
A moze przez internet mozna kupic taki polprodukt (sam hardware) dla hobbystow?
Zakaz sprzedaży komputerów z systemem to jakaś bzdura! Nie jestem fanem MS, ale jakby nie patrzeć to by było utrudnianie życia WIĘKSZOŚCI kupujących! Nadal większość ludzi używa Windows i to jest de facto standardowy system. A problem zmuszania ludzi do kupowania systemu można rozwiązać na mnóstwo innych sposobów, np. komputer z preinstalowanym systemem, który nie wystartuje w ogóle bez podania klucza, a klucze (działające z tym konkretnym modelem) do kupienia oddzielnie.

Sam jestem w podobnej sytuacji, szukam laptopa BEZ Windy. Po pierwsze używam linuksa, po 2 i tak dostane ją z MSDNAA na uczelni.
Osobiście proponuje po prostu sprzedawać z katalogiem w ręku. Tak żeby użytkownik miał do wyboru powiedzmy listę:
Windows - 350zł
Linux - 50zł
Brak systemu - 0zł


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.