Rapidshare po raz kolejny uniewinniony przez sąd

Popularny serwis używany do udostępniana różnego rodzaju plików znów może mówić o szczęściu. Po raz kolejny w ostatnim czasie niemiecki sąd oddalił zarzuty skierowane przeciwko Rapidshare.

Popularny serwis używany do udostępniana różnego rodzaju plików znów może mówić o szczęściu. Po raz kolejny w ostatnim czasie niemiecki sąd oddalił zarzuty skierowane przeciwko Rapidshare.

Jest to o tyle ważne, że Rapidshare walczy o poprawę swojego wizerunku. Nie służyły temu serwisy podszywające się pod niego i promujące działania niezgodne z prawem.

By nie być oskarżanym o promowanie łamania praw autorskich, serwis RapidShare zrezygnował ze swojego programu nagradzania internautów udostępniających popularne pliki. Prowadzone w tajemnicy rozmowy z przemysłem rozrywkowym sugerować mogą nadchodzące zmiany w modelu funkcjonowania serwisu.

Precedensowy wyrok, jaki zapadł w Stanach Zjednoczonych, może mieć kluczowe znaczenie dla dalszej działalności podobnych serwisów. Niestety prawdopodobnie tylko za Oceanem.

To ważne zwycięstwo - sąd uznał, że serwis nie jest odpowiedzialny za to, że jego użytkownicy mogą dopuszczać się łamania prawa. Nie jest jeszcze jasne, jakie skutki będzie miała decyzja sądu na działalność innych tego typu przedsięwzięć.

Popularny serwis hostingowy RapidShare ostro wziął się do współpracy z posiadaczami praw autorskich. Jego prawnicy zwrócili się do wyszukiwarek i stron z linkami z "prośbą" o zaprzestanie działalności związanej z naruszeniami praw autorskich i nieuczciwą konkurencją.

Popularny serwis do hostingu plików ma zamiar wzmocnić działania przeciwko "kryminalistom" publikującym materiały chronione prawem autorskim i chce promować legalne nabywanie takich treści – tak wynika z dokumentacji rozmów pomiędzy szefem serwisu i przedstawicielami przemysłu rozrywkowego, którą przedstawił TorrentFreak.

RapidShare to kolejny kanał rozpowszechniania złośliwego oprogramowania. Pobierając plik ZIP zawierający zdjęcia pornograficzne, można nieopatrznie ściągnąć trojana, który umożliwi cyberprzestępcy dotarcie do prywatnych danych.

Rejonowy Sąd w Hamburgu nakazał serwisowi Rapidshare monitorowanie 5 tys. plików wskazanych przez GEMA, niemieckie stowarzyszenie przemysłu muzycznego, oraz ograniczenie ich dostępności w sieci tylko do ich właścicieli. Ponadto sąd uznał Rapidshare za winnego naruszenia praw autorskich i nakazał zapłatę odszkodowania.

Popularny serwis oferujący hosting plików przekazał wytwórniom płytowym adres IP jednego z użytkowników, prowadząc do co najmniej jednego nalotu w Niemczech - donosi Ars Technica. Doprowadziło to do spekulacji na temat, czy właściciele praw autorskich do plików i treści zamieszczanych na serwerach RapidShare.com zaczną nadużywać niemieckiego prawa autorskiego w celu ścigania innych użytkowników sieci P2P.