Jest spora różnica między wyczyszczeniem komuś konta, a skopiowaniem multimediów.
Jak czyścimy komuś konto w banku, to on potem nic nie ma (nieważne że to były wirtualne pieniądze).
Jak kopiujemy multimedia, to one nie znikają bezpowrotnie u producenta. Nie ma tam jakieś zbioru, z którego byśmy je zabierali, tylko cały czas jego stan posiadania jest stały.
Wszelkie tzw "straty" to tak naprawdę brak założonego zarobku, który jest całkowicie teoretyczny, bo nikt nie jest w stanie powiedzieć jak wiele osób kupiło by dany film. Wszystkie "straty" producentów to tak naprawdę czysta fikcja wynikająca z idiotycznego przekonania, że gdyby nie piractwo, to więcej ludzi kupowało by ten chłam, którym zastąpili produkowane do niedawna filmy i muzykę.
@Sorcerer:
To po chu* ludzie ściągają ten chłam i jeszcze go potem rozpowszechniają? Z nudów?
@Kierchu, Sorcerer i inni popierający piractwo:
Po to powstało prawo, licencje, umowy żeby wszyscy ludzie byli sprawiedliwie traktowani. Taka mentalność, że jak "potrzebuję" to mogę sobie wziąć jest dziecinna, egoistyczna i krótkowzroczna.
Wy pytacie po co kupować jak można mieć to samo za darmo - oni zapytają po co poświęcać swój czas na tworzenie czegoś jak 90% ludzi nie odwdzięczy się złamanym groszem.
Jedni zarabiają na życie sprzedając materialne przedmioty, inni sprzedają niematerialne "ciągi bitów". I w jedno, i w drugie trzeba włożyć pracę, poświęcić część swojego życia. A Wy tylko bierzecie i uważacie, że jesteście w porządku. Musicie być albo dziećmi, którzy dostają forsę od rodziców, albo zwykłymi obibokami. Bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić żeby uczciwie zarabiający człowiek nie szanował pracy innych ludzi.
Ściągają bo to chłam. :D Jakby można było kupić normalną muzykę/filmy/programy na poziomie i za normalną cenę, to piractwo jako takie zredukowało by się do paru procent obecnego poziomu. To producenci sami nakręcają piracenie oszukując masowo klientów i żądając wygórowanych kwot za produkt dennej jakości.
Nie wiem skąd przekonanie, że prawo i licencje powstały po to żeby ludzie byli sprawiedliwie traktowani. Prawo owszem częściowo temu służy, ale wielka część jest skonstruowana tak by bogaci mieli jeszcze lepiej, a biedni nie mogli uniknąć płacenia podatków.
Wcale nie pytałem czemu kupować skoro można mieć to samo za darmo i wypraszam sobie wszelkie tego typu insynuacje.
Piszę to spod linuxa, całe oprogramowanie mam darmowe i legalne, gry kupuję na wyprzedażach, a muzykę tę co można dostać na używanych płytkach od ludzi.
Pobieram tylko tę której nie można kupić, ale skoro i tak nie ma jej nigdzie na rynku to gdzie tu straty dla producenta?
Mam tu też coś takiego jak magnetofon (wiesz w ogóle co to?). Jak nagrywam muzykę z radia i ją sobie potem słucham, to też piracę?
Cytuję: "Musicie być albo dziećmi, którzy dostają forsę od rodziców, albo zwykłymi obibokami. Bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić żeby uczciwie zarabiający człowiek nie szanował pracy innych ludzi."
Dobrze by Ci zrobiło zatrudnienie się w jakiejś korporacji - przejrzał byś nieco na oczy. Koncerny to nie są zastępy Św. Mikołajów, tylko takie państwa w państwie, rządzą się swoimi prawami, a ich celem jest w większości "łupienie jeleni". Mają dojście do władz i załatwiają sobie takie przepisy jakie im pasują żeby robić więcej kasy. Przykładowo w całym majestacie prawa wykonawcy dostają mniej niż 7% zysku z tworzonej przez siebie muzyki. Dla mnie to jest rozbój w biały dzień.
Ty chyba tez masz niepokolei w glowie jesli myslisz ze ludzie sciagaja cos dlatego ze jest to chlamem. Co znaczy wedlug ciebie "normalna" gra? Gra to produkt jak kazdy odtwarzacz DVD i jedne sa lepsze a inne gorsze. Z regoly kradnie sie te lepsze wiec co ty gadasz? Jesli kopiowanie nie jest zle to dlaczego ludzie nie kopiuja banknotow? Nikt nie traci a my zyskujemy kase wyprodukowana przez nas samych. Widze ze z ekonomia jestes na bakier bo wyznajesz zasade "co najlepsze dla mnie to najlepsze dla ekonomii" podczas gdy ona troszke inaczej brzmi.
Kradziez to kradziez. Jesli ludzie sa uzaleznieni od gier to niech ida na odwyk. Jesli rodzice maja gdzies to ze ich dzieci sa uzaleznione od gier to niech kupuja im te gry. Jesli nie stac ich na kupowanie gier to niech wysla je na odwyk. Z muzyka jest troche inaczej. Muzyka jest dobrem kulturalnym jesli bierzemy pod uwage odbiorce. ZADNA umowa nie jest zawierana.
kompromis:
jak to żadna umowa nie jest zawierana przy muzyce? A teksty w stylu "kopiowanie oraz powielanie jest surowo zabronione"? Z choinki się urwałeś?
Chyba ty nie kumasz ekonomii. Kopiowanie banknotów porównujesz do kopiowania plików? Dziecinada. Dlaczego gadasz głupoty? Dlatego, że za skopiowane (tudzież wydrukowane genialną metodą) możesz nabyć dowolny produkt, narażając na straty tego, komu zapłacisz tymi "pieniędzmi". Natomiast za skopiowanie gry czy muzyki (nieważne! jedno i drugie jest tworem wymagającym tak samo wzmożonej pracy!) masz jedynie potencjalny zysk w postaci NIEkupienia tego programu czy muzyki, ale za ten zysk NIE MOŻESZ kupić absolutnie niczego, nikogo okraść, bo realnie tak naprawdę... nie masz żadnego zysku, żadnych realnych pieniędzy na koncie więcej.
Może inaczej o tym samym porównaniu: za sfałszowane/skopiowane pieniądze narażasz sprzedawcę na straty, bo on dostaje nic niewarte falsyfikaty i jest stratny określoną sumę. Natomiast po skopiowaniu multimediów, sprawca tego czynu po prostu może w ogóle nigdy by nie kupił tego produktu, a więc i tak i tak nie zapłaciłby jego twórcy.
Ale oczywiście zaraz znajdą się wielcy przeciwnicy, wycierający sobie pysk ekonomią, ech żałosne.
Sorcerer:
chociaż akurat nie popieram Twojej teorii trzymania się tylko darmowych programów, to popieram teorię "okradania" bogatych koncernów medialnych, które same okradają artystów. Chociaż to nasze "okradanie" to w cudzysłowie, bo chodzi o kopiowanie oczywiście. Ale oni uważają, że to kradzież he he.
A co nie jest chłamem w takim razie? Kto decyduje że dany film czy album jest dobry czy zły? Ludzie narzekają, że ceny wysokie i jakość do dupy, a praktycznie to ten chłam króluje na torrentach czy innych sieciach.
Poza tym ktoś już w powyższym poście wspomniał o tym, że ktoś coś o tworzeniu czegoś. Więc ja mam pytanie: programista napisał program komputerowy, który praktycznie będzie używany przez wąską grupę specjalistów w liczbie powiedzmy 50 tysięcy. Cena za ten program 500 PLN. Pisząc ten program liczy na zysk ponieważ to jest jego sposób na zarabianie na życie. Tylko 1000 specjalistów kupuję program a reszta kopiuje. Czy jemu opłacało się pisać ten program w ogóle? Ile na tym zarobił?
Nie czytasz ze zrozumieniem. Poza grupką ludzi, którzy kradną co się da i zawsze będą ściągać, reszta pobiera bo zwyczajnie nie mają kasy na kupowanie.
Zwłaszcza, że ostatnio prawdziwi artyści są w mniejszości, a to co się lansuje to jest niewspółmiernie droga w stosunku do jakości sieczka.
Płytki tych wszystkich podobnych do siebie taśmowo produkowanych gwiazd powinny być po 10 zł - wtedy nikomu nie opłacało by się ich piracić i cena była by adekwatna do jakości.
Z tego wynika, że 500 zł to za drogo. Prosta kalkulacja. Sprzedał 1000 po 500 zł = 500.000, a mógł sprzedać np 50000 po 100 zł = 5.000.000.
Jakby Windows było w sklepach po tyle, po ile dostają je producenci komputerów, to by się ludziom nie opłacało kopiować od znajomych.
Jakiś czas temu chciałem sobie kupić Total Commandera. ale zrezygnowałem - ja mam zapłacić za niego 150zł, a firma połowę tej kwoty albo jeszcze mniej od stanowiska?

Skoro pieniądze na kontach mają "realne przełożenie", to jest nie można ich ukraść niezauważenie, to... jesteście w błędzie wszyscy to piszący. Wiele lat temu zamknięto jednego kolesia, który na samych operacjach bankowych zarabiał. Teraz jest to mocno ograniczone przez same banki, ale nadal się da. W czasie tego procederu powstawały pieniądze "znikąd", gdyż całość operacji polegała na przybliżeniach operacji bankowej. Ułamki centów czy innej waluty, które bank zaokrąglał przy setkach tysięcy czy milionach operacji zamieniały się w realną gotówkę na czyimś koncie. Kto wie ilu takich "kolekcjonerów" w sieci jeszcze istnieje :)

PS... Pisałem to do osób, które uważają, że pieniądz w obrocie jest pieniądzem zawsze prawdziwym a jedyną opcją jest jego falsyfikacja. Żyjemy w czasach elektroniki i teraz pieniądze mają formę stricte wirtualną w dużej mierze. To, co istnieje w obiegu w formie monetarno-papierowej jest tylko ułamkiem, który tak naprawdę krąży w państwie. Reszta ma formę wirtualną i krąży między bankami. Zacznij je podbierać. Przecież to wirtualna kasa, a tacy jak Ty Kierchu przecież taką "nie istniejącą" rzecz uznają za podstawę do kopiowania i nieuprawnionego obrotu dalszego.

A wiecie na czym polega lepsze zabezpieczenie obecnie banków przed takimi operacjami? Przesunięto przecinek o kilka miejsc by się po prostu zarabiało mniej na pojedynczych operacjach. Ale jeśli te operacje odpowiednio o te ileś tysięcy częściej będziemy robić to efekt będzie identyczny. Zmieniła się skala procederu jedynie. Zamiast wykonać tysiące operacji, trzeba zrobić ich już miliony, a więc ryzyko przyłapania większe. Tylko niech ktoś mi powie, gdzie do tej pory szły te miliardy, które ktoś sprytny sobie podwędzał z systemu? ;) Bo przecież zaokrąglenia na koncie są go groszy, choć operacje sięgają znacznie dalej niż 2 miejsca po przecinku. Bank ma tysiące, niektóre miliony klientów, którzy wykonują także ileś operacji. Przy każdej z nich jest zaokrąglenie. Normalnie raj dla człowieka z głową.
Najnowszą wersję Mandriva Linux 2010.1 Spring można pobrać z oficjalnej strony www.mandriva.com właśnie przez bittorrent... zapewne zalicza się to do 0,3%

Co do "Sprzedał 1000 po 500 zł = 500.000, a mógł sprzedać np 50000 po 100 zł = 5.000.000." to wierzysz sam w to co piszesz? Bo ja nie uwierzę, że znajdzie się nagle 50000 userów chętnych kupić program tylko dlatego, że cena to 100, a nie 500. Wiesz co powiedzą? "100 to dla mnie za dużo. Może gdyby cena była 50 to bym kupił...". Obniżką ceny znalazłbyś może 2-3, w porywach optymizmu 10-krotność dotychczasowej liczby klientów. Suma zdobytych środków więc być może osiągnęła by wartość kwoty jaką zapłaciło tych 1000. Poza tym jak już rzuciło się termin oprogramowanie specjalistyczne to czy znalazłbyś owych 50000, którzy umieli by się tym oprogramowaniem posłużyć i byliby gotowi owo 100 zapłacić? Oprogramowaniem specjalistycznym jest choćby MatLab do obliczeń inżynierskich. Skopiowałbyś je tylko dlatego że możesz choć prawdopodobnie nie masz zapewne pojęcia jak je obsługiwać? A może AutoCAD. Wszyscy tak się podpierają pojęciem "oprogramowanie specjalistyczne jest drogie", a kopiują nie je, ale takie, które jest warte kilkadziesiąt lub kilkaset głównie. Ogólnie piractwo to dla mnie jedna wielka obłuda, w obecnej formie na poziomie konkurentów, czyli organizacji zbiorowej ochrony praw autorskich. Jedni warci drugich. Jeśli JA coś tworzę, to mam prawo sprzedać to jak chcę. Czy opchnę za 500 czy 5000 to moja sprawa i tego czy znajdę kupca/ów. Jeśli jednak potem zobaczę kopię swego rozwiązania (piracką) to mam prawo iść do sądu, jeśli ktoś złamał licencję na jakiej mam sprzedawany produkt.
Prawo dotyczące oprogramowania było tworzone w innych czasach i teraz dopiero widać, że zwyczajnie jest IDIOTYCZNE.
Na normalnym rynku żaden produkt, którego nie wolno by było sprzedać lub pożyczyć komu tylko chcemy, którego nie można by kupić używanego za pół ceny i który byłby sprzedawany bez żadnej gwarancji za to z zaznaczeniem, że za wszelkie błędy w otoczeniu PRODUCENT NIE ODPOWIADA nie sprzedał by się w ogóle.
Nikt by nie kupił samochodu, roweru, żelazka, domu itd itp do wyłącznego osobistego użytku na takiej zasadzie, na której kupujemy oprogramowanie.
Do tego z powodu zakulisowych działań na rynku panował do niedawna niemal zupełny monopol, więc ludzie chcący korzystać z komputerów mieli wyłącznie opcję kupić albo ukraść zawsze to samo.
Gdyby na całym świecie była tylko jedna marka samochodu w cenie, za którą mogło by go kupić 10% ludzkości, to też pozostałe 90% kradło by go na potęgę.
"Piractwo" nie wzięło się z niczego. To jest normalna ludzka reakcja na monopolistyczne nieuczciwe postępowanie koncernów, które zafundowały sobie prawo jakie im pasuje, a teraz domagają się jego przestrzegania.


Stopka:
© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.