nib187 -> Pomysł naprawdę zajebisty, tyle że artyści nie są właścicielami swoich utworów (nie wszyscy ofkors). Działa to chyba na zasadzie podwykonawcy. Producent zamawia płytę . Potem już wydaje i sprzedaje, część zysków (tantiem) płacąc zespołowi. Tak jest chyba wszędzie jeśli chodzi o kapitalizm (pośrednicy zgarniają najwięcej).
Często ma miejsce sytuacja, w której zespół nie może grać utworów ze starych płyt jak zmieni wydawcę. Potrzebny było by kilka zespołów, które swoją muzykę sprzedawały by wytwórniom, a jednocześnie same sprzedawały by je w internecie. Od artysty dostajesz samą muzykę i za nią mu bezpośrednio płacisz, a od wydawcy muzykę na nośniku z okładką itp. Konkurencja zawsze powoduje obniżkę cen, co jest dobre dla nas.
Taka akcja wymaga jedna udziału artystów mocno niezależnych, a jednocześnie na tyle popularnych aby pociągnąć za sobą resztę. Niestety to że ktoś robi muzykę nie znaczy że nie jest ......
Wyobraź sobie, że coś stworzyłeś. Coś co przydaje się innym. Wybudowałeś warsztat żeby to stworzyć, uczyłeś się przez długi czas płacąc za naukę, stworzenie tego czegoś zajęło Ci parę lat. Stworzoną rzecz stanowi dla Ciebie wartość i postanawiasz zrekompensować swoje wydatki - chcesz to hipotetyczne coś sprzedać. Natomiast wszyscy w koło Ciebie kopiują w parę dni Twój twór i czerpią z niego korzyści ( zarabiają na tym ) a Ty mimo wysiłku pozostajesz biedny i głodny. Nie czuł byś się wtedy jak frajer??
Kolejny przykład:
Kwiatki rosną wszędzie. Z tym każdy się zgodzi. Można sobie iść zerwać kwiatek i zrobić z nim co się chce. Jeśli jednak ktoś wejdzie do kwiaciarni i sobie weźmie parę kwiatków to jest bez wątpienia ZŁODZIEJEM. Ktoś w to wątpi?
Jeśli ktoś mówi, że nie chce żadnej gratyfikacji za swoje dzieło to jego sprawa. Jeśli ktoś mówi, że chce zapłaty za swoje dzieło to też jego sprawa i nie ma się co dziwić że ubiega się o swoje.
Do kolegi Programisty:
Na multimediach najwięcej zarabiają pośrednicy.
To tak jak z prostytucją - jak kobieta się sama oddaje, to jest ok, ale jak zarabia na tym alfons, to już jest to karalne.
Powinni karać tak samo te wszystkie międzynarodowe koncerny ( SONY, BMG itp ) za to że żerują na ludziach
@Programista
wspominasz o czerpaniu zysków, ale mowa cały czas jest o tych którzy zysku z tego NIE czerpią, tylko rozpowszechniają za darmo
a w takiej sytuacji mowa o stracie może być TYLKO w wypadku gdyby była pewność, że taka osoba by kupiła dane "dzieło" gdyby go nie ściągnęła.
a ludzi jest wiele (sam do nich należę), którzy nie kupią z prostej przyczyny braku pieniędzy - posiadam zestaw płyt oryginalnych które nabyłem mogąc sobie na to pozwolić (między innymi kolekcja płyt wspomnianego już tool-a), ale tylko na tyle mnie było stać - gdybym nie ściągnął muzyki to i tak bym jej nie kupił (jeszcze - gdyż wiele z tej twórczości jest w kolejce "jak zarobię więcej to kupię oryginał")

Znany wykonawca może rozwiązać umowę ze ZPAV, FOTĄ czy RIA, etc. Potem wystawia swoją muzykę w sklepie internetowym, gdzie w formacie FLAC/OGG/MP3 może pobrać utwory w cenie 2zł od sztuki lub 12zł od płyty + 3zł za okładkę przygotowaną do wydruku w super jakości. Do tego dorzucamy jeszcze możliwość odsłuchania fragmentów za darmo, żeby nie kupować kota w worku. Moim zdaniem taki powinien być kierunek rozwoju sprzedaży multimediów i to najbardziej sensowna droga... Jeśli wykonawcy korzystaliby ze sklepu internetowego sprzedającego dzieła wielu wykonawców (to sensowne, bo po co każdy wykonawca ma utrzymywać swój sklep), sklep może brać marżę rzędu np. 20%. Artyści, którzy pierwsi na to zdecydują się najwięcej zarobią w wyniku zmniejszenia liczby pośredników do jednego, a przez to i ograniczenia piractwa! Z dziadkami typu "Budka Suflera" na pewno będzie ciężko, bo zwykle im człowiek starszy tym bardziej konserwatywny.
Widać już pierwsze efekty akcji bojkotu kin w ten weekend.
o2.pl rozsyła swoim użytkownikom spam z tematem "Na co do kina w TEN weekend?"
Natomiast cenzorzy z onet.pl nie puszczają żadnych komentarzy na temat bojkotu, czyżby właściciele multikina się przestraszyli :)
@Tomasz Chiliński (227) - Zerwanie współpracy z n.p. ZAIKS jest dość złożonym problemem dla dla wykonawcy.<br />
Przykład z życia...<br />
Artysta ma podpisany kontrakt z Wydawnictwem Muzycznym, a ono ma w jego imieniu umowę z ZAIKS. Chcąc sprzedawać mp3 przez internet musi zerwać kontrakt z WM, gdyż dopiero to skutkuje wypowiedzeniem umowy z ZAIKS. Efektem tego jest również utracenie zysku ze sprzedaży CD.<br />
Od dłuższego czasu poszukuję rozwiązania dla pewnego zespołu muzycznego (wprawdzie dawno, ale ma na koncie 1 miejsce listy pewnej dużej stacji TV).

@Greyg: Czy gdzieś pisałem, że to łatwe? ;-)
Wymaga dużo zaparcia i pracy...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.