Chiny szpiegują cały świat?

Ogromną siatkę szpiegowską odkryli kanadyjscy badacze. Inwigilowane były ambasady, ministerstwa spraw zagranicznych, a nawet NATO. Tropy prowadzą do Chin.

Ogromną siatkę szpiegowską odkryli kanadyjscy badacze. Inwigilowane były ambasady, ministerstwa spraw zagranicznych, a nawet NATO. Tropy prowadzą do Chin.

Powodem jest nagranie tybetańskich mnichów, na którym widać chińskich żołnierzy bijących mieszkańców Tybetu.
Mimo zapewnień władz Chin oraz organizatorów Igrzysk, cenzura w najludniejszym państwie świata ma się dobrze. Właśnie przekonali się o tym chińscy użytkownicy dwóch popularnych serwisów. Jak zwykle poszło o Tybet.

Liczba szkodliwych programów wykrytych w pierwszej połowie 2008 roku sięgnęła 900 000. Tempo wzrostu nigdy nie było szybsze - alarmuje Zespół Badawczy F-Secure, podkreślając, że ubiegły rok zakończył się ujawnieniem 500 000 szkodników. Obok znanych wcześniej zagrożeń odkryto kilka godnych uwagi nowości.
Jak dotąd 1,2 miliona osób, prawdopodobnie głównie Chińczyków, podpisało petycję przeciwko zachodnim mediom, które ich zdaniem nieprawdziwie przedstawiają sytuację w Tybecie.
25 zamkniętych witryn, 32 kolejne ukarane grzywnami za publikację treści "zagrażających bezpieczeństwu publicznemu" - to bilans tylko ostatnich działań chińskich władz, które na wydarzenia w Tybecie odpowiadają jeszcze ostrzejszym cenzurowaniem internetu.
Sceny zamieszek w Lhasie - stolicy Tybetu - a także relacje zagranicznych mediów o zajściach w chińskiej prowincji stały się powodem zablokowania dostępu do YouTube dla internautów Państwa Środka. Nie wszystkich jednak udało się uciszyć.
Niedawno pisałem na łamach DI o tym, jak komercyjnym świętem są Walentynki w internecie. Obecnie, trafiłem w sieci na kampanię, która prowadzona jest nie z miłości, ale wręcz z nienawiści... do Google, rzecz jasna.