Hollywood dogaduje się z rejestratorami domen co do antypirackiej współpracy

Przemysł rozrywkowy od dawna chciał wpływu na podmioty obsługujące adresy internetowe. Teraz udaje się to osiągnąć dzięki... dobrowolnej współpracy.

Przemysł rozrywkowy od dawna chciał wpływu na podmioty obsługujące adresy internetowe. Teraz udaje się to osiągnąć dzięki... dobrowolnej współpracy.

W internecie prędzej czy później pojawią się adresy z końcówką .sukcs i będzie to po części zasługa ICANN. Istnieją niestety obawy co do tego, że domena .sucks posłuży do wysysania pieniędzy od właścicieli znanych firm.

Firma Google będzie mogła stosować i udostępniać adresy z końcówką .app, ale za tę przyjemność będzie musiała zapłacić 25 milionów dolarów. Nie wiadomo, czy Google coś na tym zyska, ale ICANN zyska z pewnością.

Coraz bliżej wdrożenia są internetowe adresy, które będą kończyć się różnymi znakami rosyjskimi lub w alfabecie arabskim, a nie standardową końcówką .com czy .org. Organizacja ICANN podpisała historyczne porozumienia w tej sprawie.

Wpisujesz do przeglądarki adres "search" i ładuje się Google. Firma Google chce to osiągnąć dzięki nowym domenom najwyższego poziomu, które będzie przyznawać organizacja ICANN. Tylko czy system internetowych adresów powinien być aż tak skomercjalizowany?

W przyszłości adres internetowy może mieć dowolną końcówkę, ale nie każdy chciałby widzieć adresy z końcówką .gay albo .islam. Organizacja ICANN musi się liczyć z tym, że reforma adresów internetowych zrodzi całkiem nowe spory.

Ktoś wyłożył 185 tys. dolarów tylko po to, aby mieć możliwość starania się o domenę .fail albo .wtf. Nie do wiary, ale to się naprawdę dzieje! Wprowadzając nowe domeny najwyższego poziomu, ICANN znalazła genialny sposób na zarabianie i organizacja najwyraźniej nie przejmuje się faktem, że zrodzi to w internecie nowe podziały.

Lista domen najwyższego poziomu, o jakie starają się koncerny i inne organizacje, została opublikowana przez ICANN - organizację zarządzającą ruchem w internecie. Już niebawem internetowe adresy nie będą ograniczać się do końcówek .com, .net, czy .org.

Adresy zakończone dowolną końcówką (np. .sport albo .cola) są coraz bliżej debiutu. W przyszłym tygodniu ruszy przyjmowanie wniosków od organizacji zainteresowanych własną domeną najwyższego poziomu, a tymczasem rynkowi gracze zaczynają sygnalizować swoje obawy przed tą ogromną zmianą.

Już niebawem różne instytucje nie będą musiały korzystać z adresów z końcówką .com, .org czy krajową. Możliwe będzie wykupienie dowolnej domeny najwyższego poziomu (np. .sport czy .google), choć będzie to słono kosztować. Dziś zgodziła się na to Rada Dyrektorów ICANN, organizacji zarządzającej ruchem w internecie.