Jest dochodzenie dyscyplinarne ws. adwokata Artura G.

Ruszyło dochodzenie dyscyplinarne w sprawie Artura G., adwokata znanego z rozsyłania do internautów pism z wezwaniami do zapłaty za rzekome piractwo.

Ruszyło dochodzenie dyscyplinarne w sprawie Artura G., adwokata znanego z rozsyłania do internautów pism z wezwaniami do zapłaty za rzekome piractwo.

Dostawcy internetu wcale nie cieszą się z tego, że muszą udostępniać dane rzekomych piratów internetowych, które potem wykorzystują kancelarie prawne. Operatorzy nie dostarczają przy tym dowodów na udostępnianie plików, a jedynie odpowiadają na pytanie władz o to, kto miał dany adres IP w danym dniu. Inna rzecz, że to generuje koszty.

Internet powoli obiega wiadomość, że postępowanie przeciwko Annie Łuczak zostało zakończone, a Naczelna Rada Adwokacka nie potępia copyright trollingu. Jedno i drugie jest nieprawdziwą informacją, która wynika z niedokładnych informacji w mediach.

Jest już pewne, że kancelaria Anny Łuczak zaprzestała wysyłania do internautów pism z wezwaniami do zapłaty. Oczywiście to nie koniec, bo kontrowersyjny antypiracki biznes przejęła kancelaria Artura Glass-Brudzińskiego. Poza tym wciąż czekamy na efekty dochodzenia dyscyplinarnego ws. Anny Łuczak.

Anna Łuczak chyba wycofuje się z wysyłania do internautów pism z wezwaniem do zapłaty, ale zajął się tym adwokat Artur Glass-Brudziński, który wcześniej występował w roli rzecznika pani Anny. Wygląda to jak przegrupowanie sił w wyniku dochodzenia dyscyplinarnego przeciwko Annie Łuczak.

Pewien prawnik krytykował swoich kolegów za masowe żądanie wpłat od internautów za piractwo. Potem ten sam prawnik sam zajął się copyright trollingiem i próbował zatrzeć ślady dawnej krytyki. Niestety się nie udało.

Kancelaria Adwokacka z Warszawy wciąż straszy ludzi postępowaniami w celu wyciągnięcia od nich 550 zł, oczywiście pod pozorem chronienia twórców. Co ważne, kancelaria żąda nie tylko wpłat, ale także podpisania dokumentów potwierdzających, że jest się sprawcą naruszeń.

Jeśli internauta dostaje od adwokata wezwanie do zapłacenia kilkuset złotych za rzekome piractwo, to nie jest to żadna walka z piractwem. Jest to stosowanie groźby w celu wyciągnięcia od kogoś pieniędzy. Chciałbym, aby więcej ludzi dostrzegło tę stronę problemu i dlatego proszę Was o pomoc.

Kancelaria Anny Łuczak znów rozsyła do internautów groźby z wezwaniem do zapłaty 550 zł. Gazety opisują to jako walkę z piractwem, ale to może być copyright trolling, czyli zastraszanie dla pieniędzy pod pozorem walki z piractwem.

Niemal 109 tys. osób w roku 2013 w Niemczech otrzymało list z kancelarii prawnej, z wezwaniem do zapłaty za rzekome piractwo. Ta forma zastraszania pojawia się już w Polsce, więc warto zwrócić uwagę na jej koszmarne rozmiary za granicą.