Duda zrezygnuje z szansy dokopania Komorowskiemu ze strachu przed przejrzystością?

Uwaga - ten tekst jest subiektywnym felietonem na temat związany z polityką.

Uwaga - ten tekst jest subiektywnym felietonem na temat związany z polityką.

Po wyborach PiS trzyma się zapowiedzi związanych z mediami publicznymi. Mają się one zmienić w "media narodowe", na które wszyscy się złożymy. Kierownictwo ma się zmienić, podobnie jak cały charakter działalności tych mediów.

Nowy rząd będzie musiał szybko zająć się kwestią dostępu służb do billingów, bo w przeciwnym razie służby w ogóle stracą prawo do sięgania po dane telekomunikacyjne. To jeden, ale nie jedyny problem istotny dla społeczeństwa informacyjnego, który stoi przed PiS. Ta partia zapowiadała także filtrowanie internetu i reformę mediów publicznych.

Nie chodzi o wybory w Polsce, ale na Islandii. Partia Piratów może zwyciężyć jako niekwestionowany lider.

Czy unijne przepisy będą nam gwarantować prawdziwie otwarty, neutralny internet? To ciągle nie jest pewne. Istotne decyzje mogą zapaść w Parlamencie Europejskim już w przyszły wtorek.

Tylko w minionym kwartale weszło w życie 6,5 tysiąca stron nowego prawa. Tak naprawdę nikt nie jest w stanie tego ogarnąć, a nieznajomość prawa szkodzi!

Platforma Obywatelska jako druga odpowiedziała na pytania Czytelników Dziennika Internautów. Partia chce reformy prawa autorskiego, ale na poziomie całej UE i z troską o prawa twórców. Jeśli chodzi o filtrowanie internetu PO uważa, że potrzebna jest w tej sprawie debata publiczna.

Komitet wyborczy Zjednoczonej Lewicy jako pierwszy odpowiedział na pytania wybrane w głosowaniu przez Czytelników Dziennika Internautów. Lewicowa koalicja deklaruje, że trzeba m.in. dostosować prawo autorskie do cyfrowych mediów.

"Odstraszające" odszkodowania za prawa autorskie, "współpraca" operatorów z posiadaczami praw autorskich, zakaz obchodzenia DRM - takie rzeczy ma wprowadzić porozumienie TPP, którego rozdział został ujawniony przez Wikileaks. Powinno to interesować także Europejczyków, bo TPP ma betonować w różnych krajach to, co Europejczycy odrzucili w ACTA.

USA i 11 krajów osiągnęło finalne porozumienie w sprawie TPP - Partnerstwa Transpacyficznego. Uważa się, że jest to element tej samej inicjatywy co TTIP. Istnieją też obawy dotyczące zaostrzania praw autorskich i podporządkowania internetu korporacjom.