Norwegia zacznie ścigać użytkowników sieci p2p?

Norwegowie, korzystający z sieci p2p, nie mogą czuć się już bezpiecznie. Tamtejszy regulator uznał, że możliwe jest przekazywanie danych internautów posiadaczom praw autorskich.

Norwegowie, korzystający z sieci p2p, nie mogą czuć się już bezpiecznie. Tamtejszy regulator uznał, że możliwe jest przekazywanie danych internautów posiadaczom praw autorskich.

Czterej twórcy serwisu The Pirate Bay zostali uznani za winnych "pomocy w udostępnianiu materiałów chronionych prawem autorskim". Szwedzki sąd uznał także, że... używanie sieci BitTorrent oraz serwisu TPB jest nielegalne. Zasądzona kara dla twórców TBP jest niższa od tej, której żądali oskarżyciele, ale i tak wydaje się, że sąd był bardzo surowy.

Francuskie Zgromadzenie Narodowe, wbrew wszelkim oczekiwaniom, odrzuciło projekt ustawy wprowadzającej karę odłączenia od internetu za nielegalne pobieranie plików. Ustawa wciąż ma jednak szanse na wejście w życie.

Zespół muzyczny będzie zeznawał przeciwko organizacji, która - przynajmniej teoretycznie - powinna bronić interesów artystów. Radiohead pokazał jednak, że niektórzy muzycy mogą doskonale sami o siebie zadbać, a dodatkowo, w przeciwieństwie m.in. do organizacji rzekomo broniących ich praw, nie uważają użytkowników sieci p2p za złodziei.

Udostępniali pliki chronione prawami autorskimi. Zatrzymała ich szwedzka policja. To efekt ustawy, która weszła w życie z początkiem kwietnia.

Odłączanie od internetu we Francji za pobieranie muzyki czy filmów w sieciach p2p stanie się niedługo faktem. Parlament w Paryżu przyjął nowe prawo.

Podziękowania do osób pobierających darmową muzykę z internetu będzie wysyłał serwis Jamendo. W ten sposób chce on pokazać, że nie wszyscy artyści stoją za wytwórniami, które dążą do wprowadzenia drakońskiego prawa pozwalającego na odcinanie internautów od sieci.

Internauci nielegalnie pobierający z internetu muzykę i filmy nie będą odłączani od sieci. Nie znaczy to jednak, że Wielka Brytania nie utrudni im tego procederu.

Norwegia nie od dzisiaj słynie z walki z monopolistami. Najpierw na celowniku znalazła się firma Apple, teraz koncerny muzyczne i filmowe.

Aster nie monitoruje plików pobieranych przez jego abonentów - tak wynika z wyjaśnienia, jakie wydał operator w związku z doniesieniami mówiącymi o tym, że będzie on odcinał piratów od sieci. Firma twierdzi też, że nie zmieniły się żadne zasady, a w nowym regulaminie dokonano jedynie zmian redakcyjnych.