Były lider LulzSec nie stronił od przestępstw poza siecią

Włamywacz posługujący się nickiem Sabu, który był jednym z przywódców grupy LulzSec, dokonywał również drobnych przestępstw poza siecią - donosi agencja Reuters.

Włamywacz posługujący się nickiem Sabu, który był jednym z przywódców grupy LulzSec, dokonywał również drobnych przestępstw poza siecią - donosi agencja Reuters.

Zatrzymanie kolejnych członków grupy LulzSec, z których kilku działało również w ramach Anonymous, nie oznacza końca włamań inspirowanych przez internetowych aktywistów - uważają eksperci zajmujący się bezpieczeństwem w sieci.

Na początku tego tygodnia FBI zatrzymało kolejne osoby związane z atakami grupy LulzSec. Organy ścigania ujawniły, że bazowały w dużej części na dowodach dostarczonych przez byłego lidera hakerskiej siatki.

Doniesienia na temat zagrożeń bezpieczeństwa zdominowały w tym roku opisy ataków Anonymous. Wydaje się, że dla niektórych dziennikarzy nazwa ta stała się synonimem pospolitego słowa "haker". Anonimowym przypisuje się nawet takie zdarzenia, jak zaspamowanie kont mailowych zakonu marianów w obronie ks. Adama Bonieckiego, któremu na początku listopada zakazano wypowiadania się w mediach. Przyjrzyjmy się najbardziej spektakularnym wyczynom haktywistów w 2011 roku.

Strony należące do największych egipskich organizacji rządowych zostały po raz kolejny zablokowane przez internetowych aktywistów.

Jeden z hakerów odpowiadał na pytania internautów, zadawane w serwisie społecznościowym Reddit.

Nowojorska Giełda Papierów Wartościowych ma według zapowiedzi zostać "usunięta" z internetu.

Nietypowy przypadek bezdomnego hakera zatrzymanego przez FBI pokazuje, że warunki pracy internetowych włamywaczy są bardzo różne.

Usługa, która miała zapewnić włamywaczowi anonimowość, zdecydowała się przekazać jego dane FBI.

Policji udało się schwytać dwóch włamywaczy, którzy należeli do popularnych grup haktywistycznych LulzSec oraz Anonymous.