Google zajmie się włoskimi książkami

Amerykańska firma podpisała umowę z rządem w Rzymie odnośnie zeskanowania książek stanowiących dziedzictwo narodowe Włoch. Gdy już będą w postaci cyfrowej, zostaną udostępnione w Google Books.

Amerykańska firma podpisała umowę z rządem w Rzymie odnośnie zeskanowania książek stanowiących dziedzictwo narodowe Włoch. Gdy już będą w postaci cyfrowej, zostaną udostępnione w Google Books.

Patent na technologię, która zmienia prezentowany dokument w zależności od geograficznego położenia użytkownika, uzyskała firma Google. Co istotne, ta technologia nie jest gigantowi potrzebna, aby spełniać standardy krajów cenzurujących internet. Chodzi raczej o dostosowanie się do prawa autorskiego.

Sąd nie wydał postanowienia w sprawie umowy z amerykańskimi wydawcami książek, gdyż zbyt wiele kwestii pozostanie niewyjaśnionych. Jeśli Google ich nie rozwieje, raczej nie będzie mogła kontynuować swojego projektu.

Projekt Google Books nie zagraża konkurencji, ani nie grozi powstaniem monopolu. Zarzuty Amazonu są całkowicie nieuzasadnione i jednostronne - uważa Google, odpowiadając na zarzuty odnośnie ugody z amerykańskimi wydawcami książek.

Coraz więcej zdaje się wskazywać, że Google nie będzie mogła dalej skanować książek w Stanach Zjednoczonych. Po styczniowym sprzeciwie największego sklepu internetowego świata teraz negatywnie o projekcie porozumienia z wydawcami książek wypowiedział się amerykański rząd.

Sąd w połowie lutego może zdecydować, czy zawarte jeszcze w 2008 roku porozumienie odnośnie skanowania książek przez Google wejdzie w życie. Nie zgadza się bowiem Amazon.

Jej projekt jest jednak znacznie skromniejszy niż Google Books i nastawiony przede wszystkim na dzieła francuskie. Nie jest wykluczone, że francuska Biblioteka Narodowa podejmie w tym zakresie współpracę z Amerykanami.

Gigantomanię i brak przejrzystości zarzuciła amerykańskiej firmie niemiecka minister sprawiedliwości.

Sąd w Pekinie nakazał stronom wypracowanie porozumienia. Amerykańska firma wciąż ma poważne kłopoty z prawami autorskimi i to nawet w Chinach.

Amerykańska firma naruszyła prawa autorskie. Musi wypłacić odszkodowanie, a także usunąć z sieci sporne dzieła - paryski sąd uznał pozew francuskich wydawców książek za zasadny.