Wikileaks potrzebuje miliona euro, znów zbiera datki

Milion euro musi być zebrane natychmiast, jeśli Wikileaks ma przetrwać - tak wynika z informacji opublikowanej przez serwis Juliana Assange. Pieniądze są potrzebne także na ratowanie Assange'a.

Milion euro musi być zebrane natychmiast, jeśli Wikileaks ma przetrwać - tak wynika z informacji opublikowanej przez serwis Juliana Assange. Pieniądze są potrzebne także na ratowanie Assange'a.

Nie było powodów, by blokować wpłaty datków dla Wikilekas - uznał islandzki sąd. Ten wyrok może być pierwszym krokiem do odbudowania pozycji Wikileaks. To również pierwszy wyrok potwierdzający, że "ekonomiczna cenzura" ma swoje luki.

Wikileaks ma i opublikuje ponad 2 mln e-maili syryjskich polityków, ministerstw oraz powiązanych z nimi firm. Tego wycieku można było się spodziewać. Wikileaks zazwyczaj publikuje coś wówczas, gdy Julian Assange jest w kropce.

Założyciel Wikileaks ciągle siedzi w ambasadzie Ekwadoru, czekając na decyzję w sprawie azylu. Jest pewne, że sam nie odda się w ręce brytyjskiej policji. Uzyskanie pozytywnej decyzji w sprawie azylu również nie poprawi jego sytuacji.

Założyciel Wikileaks uciekł brytyjskim władzom do ambasady Ekwadoru w Londynie i tam poprosił o azyl. Ekwadorski MSZ rozważa jego prośbę. Assange uważa, że jest ścigany z powodów czysto politycznych przez kraj, który za szpiegostwo karze śmiercią.

Julian Assange może być poddany ekstradycji do Szwecji w związku z zarzutami popełnienia przestępstw seksualnych - uznał Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa. To nie pierwsza przegrana w sądowym maratonie założyciela Wikileaks, może nie ostatnia, ale z pewnością nie przybliżająca go do wyjścia na wolność.

Julian Assange, znany szerzej jako twórca demaskatorskiej witryny Wikileaks, będzie miał własny program telewizyjny o nazwie "The World Tommorow" - poinformowali przedstawiciele strony na Twitterze. Wielu internautów już teraz krytykuje nową działalność aktywisty.

Amerykańskie zarzuty przeciwko założycielowi Wikileaks są już przygotowane, teraz władzom USA brakuje tylko Juliana Assange'a - wynika z e-maili firmy Stratfor, które są tematem kolejnego wycieku Wikileaks.

Stratfor to firma dostarczająca analizy geopolityczne. Z jej usług korzystają korporacje i agencje rządowe. Firma chwali się zbieraniem informacji za pomocą metod bazujących na sieci informatorów, ale kryją się za tym patologie - tak przynajmniej wynika z dokumentów, jakie w dniu dzisiejszym zaczął ujawniać portal Wikileaks. AKTUALIZACJA - Zdaniem Stratforu część ujawnionych e-maili mogła być sfałszowana.

Sąd odczytał akt oskarżenia przeciwko szeregowemu, który przekazał serwisowi Wikileaks wiele szczegółowych informacji na temat wojny w Iraku i Afganistanie. Za współpracę z witryną grozi mu dożywocie.