Płacenie za treści w internecie to bardzo skomplikowane zagadnienie niezwiązane wprost z ACTA. Akurat na tzw twórców a własciwie ich organizacje płacimy sporo pośrednio, równiez za muzykę wykonywaną publicznie płacimy pośrednio. Wielkie korporacje zarabiają dosyć, utrzymują chore ceny i chcą zwalczać piractwo przez powszechną inwigilację - niech spadają. Polska i UE jest traktowana przez korporacje fatalnie , ceny są wyższe niż w USA (np MS Windows 7 było 2 razy droższe w Polsce niz USA - nie wiem czy potaniało ?).
Chyba wiele osób zapomniało, że w ramach rekompensaty za piractwo płacimy haracz przy każdym zakupie nośników typu CD, DVD, nawet papier do drukarki.
Obecne prawo wystarczająco reguluje kwestię praw autorskich, problem jest jedynie z egzekwowanie.
ACTA jest tak nieprecyzyjnym tworem, że można ją wykorzystać w każdym celu.
całkowicie popieram zdanie r2d2. uwielbiam filmy, ale niestety 80% tych co oglądam nie można kupić w Polsce, bo zwyczajnie nie są dystrybutowane. już nawet nie potrzeba mi polskiego dvd z danym filmem. z łatwością poradzę sobie oglądając go po angielsku, tylko gdzie je w Polsce kupić? ot cały problem. czy wobec tego posiadacze praw autorskich do filmu X wyprodukowanego w Japonii czy Meksyku będą strani, jeśli pobiorę go z internetu? wszak film ten w Polsce jest nie do kupienia.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.