A nie może być tak, że Internet zatrzymał bądź opóźnił ewentualny kryzys?
Z drugiej strony - jako internauta korzystający z sieci od 1994 roku pamiętam czasy gdy popularne było hasło, że w Internecie wszystko jest za darmo. Podczas, gdy "za darmo" oznacza tyle samo co praca bez zapłaty. Stworzenie profesjonalnego serwisu internetowego wymaga zatrudnienia programisty, grafika i prawnika, a czasami także etatowych pracowników. Tutaj przykładem jest Allegro, który na początku swojej działalności oferował umieszczanie ofert całkowicie za darmo. Jednak gdy koszty zaczęły robić się naprawdę duże Allegro zmuszone było wprowadzić opłaty za świadczone przez siebie usługi. Po pierwsze - po to by pokryć ewentualne straty a po drugie mieć z czego opłacić swoich pracowników. Ale w zamian internauci otrzymali serwis, który dba o bezpieczeństwo transakcji.
Wniosek z tego taki, że u podstaw funkcjonowania internetu przyjęto błędne założenie, że "w Internecie wszystko jest za darmo", podczas gdy tak naprawdę Internet jest kanałem sprzedaży towarów i usług. Dlatego Internet nie przyczynił się do gwałtownego rozwoju gospodarczego tak jak się tego spodziewano.
I jeszcze jedno - "za darmo" to było w krajach komunistycznych, gdzie dominował system nakazowo-rozdzielczy. I czym się to skończyło to wszyscy wiemy - upadkiem niewydolnego ekonomicznie całego bloku komunistycznego. Unia Europejska, która sama zaczęła dofinansowywać słabiej rozwinięte gospodarki swoich państw członkowskich sama znalazła się w kryzysie.
Mówienie, że coś jest za darmo jest miłe dla ucha, ale w praktyce odbija się to na jakości, ilości i w konsekwencji prowadzi do kryzysu.
A wszystko przez kiepskie zalozenie, ze w sieci wiekszosc rzeczy powinna byc darmowa.
Mnostwo uslug, zostalo przeniesionych do sieci, powoli zaczyna sie tam przenosic sklepy, prace, telewizje. A jako ze w sieci z zalozenia uslugi sa w wiekszosci darmowe, wiec nie generuja wzrostu gospodarczego. Mniejsze sa koszty utrzymania serwisu w sieci ale tez mniejsze zyski bo np. tylko z reklam albo marginalnie z uslug premium. Podobnie sklepy - mniejsze koszty utrzymania ale tez mniejsze zyski bo trzeba walczyc glwonie cena zeby wygrac w porownywarkach cenowych.
Bedzie jeszcze gorzej i tym samym bedziemy biedniejsi.
Błąd w założeniu:
"... nie stworzyło wcale per saldo dodatkowych miejsc pracy w rozwiniętych gospodarkach”
Postęp polega własnie na tym, że daną czynności można wykonywać mniejszym nakładem sił ludzkich. W przeciwnym wypadku przewożenie ludzi 50 dorożkami zamiast 1 autobusem/pociągiem byłoby cofaniem w rozwoju. Chyba każdy zgodzi się, że nie jest.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.