Szkoła jak to szkoła. Jedni idą po oceny z motywacją, drudzy bez by odbębnić swoje. Zresztą ludzie tak mają przez całe życie, że nie wiedzą co robić w nim chcą.
Teraz to trzeba się przez internet edukować w tych czasach, a nie dojazdy jakieś czy stancje (i przepłacać na wszystko, a można na szybsze łącze pieniądze wydać czy dysk twardy 5 TB na materiały w pdf, audio/video jak i tekstowe.
Na matematyce powinni uczyć młodzież jak oszczędzać i obracać pieniędzmi, na chemii, żeby amfetaminy, extasy i LSD nie brać, a na fizyce dobrego balansowania kończynami co by se kulasów nie połamali w czasach "młodej dojrzałości", a i nie uszkodzili innych podczas kraks czy mordobić oraz pijatyk pod wpływem alkoholu.
Przykładowo jak się z niemieckiego jedynki dostawało kiedyś (to stopień był wspaniały, bo w niemieckim szkolnictwie to ocena najlepsza).
Na nieukach co klasy powtarzają to podatnicy tez płacą i efektu z tego nie ma, bo jak taki uczyć się nie chce i klasy powtarza to trzeba wywalić, a nie na siłę trzymać by się alkoholizował, wagarował, papierosy palił i śmiał się na lekcjach.
Po co komuś historii lekcje skoro jest futurystą, a w przeszłość nie patrzy?
Jak ktoś się uczyć nie chce, lektur nie czyta, prac domowych nie odrabia tylko przepisuje na prędce to jaki sens z tego?
Jak można małolata, który nie ma 18 lat religii na siłę uczyć i wmawiać mu, że istnieje bóg (skoro tego boga nikt na oczy nie widział - a nawet nie nagrał i w telewizji nie puścił). Istna patologia! I jak można wmawiać ludziom, że onanizm to grzech oraz z pijaństwa robić grzech, a w Polsce mamy tylu pijaków i alkoholików. Albo z tym nie umiarkowaniem w jedzeniu i piciu (a zobaczcie jakie BMI mają księża, zakonnice i katolicy w naszym kraju.
Po co na pamięć wiersze wkuwać Polakom (skoro po kilku latach nic nie będą pamiętać).
Lepiej uczyć ich jak korzystać bezpiecznie w internecie i rodziców edukować by bezmyślnie nie dawali dzieciakom dostępu do necika bez kontroli.
Żeby lubieć chodzić do szkoły to musi być miła atmosfera, a nie patologiczna aura by świadectwa te do niszczarki nie poszły po odebraniu ich (albo i się wstydu jeszcze można najeść i przejechać jak Zabłodzki na pumex'ie).
Porządne lekcje seksuologii by się przydały (omawianie wszelkich parafilli, rozwój psychoseksualny człowieka, dysfuncje seksualne, nadmierna pobudliwość (erotomania, nimfomania) podatności genetyczne na zboczenia oraz kursy samoobrony przed gwałcicielkami/gwałcicielami.
@kalkulator
Masz rację – ale zwróć uwagę, że za aktualny stan wiedzy odpowiadałeś sam. Uczyłeś się tego z własnych chęci a nie z przymusu. Taka wiedza pozostaje z reguły do końca życia i procentuje. I całkowicie popieram to co napisałeś: STUDIA UCZĄ JAK SIĘ UCZYĆ.
@STUDENT
Oczywiście zgadzam się. Dużo zależy od wykładowców i prowadzących ćwiczenia. Niestety tutaj nie da się nic zrobić. Niezależnie od tego jaki system by nie panował, zawsze znajdą się tacy, którzy potrafią uśmiercić nawet najciekawszy temat. Sam miałem takie wykłady, podczas których zmieniłem trzy razy charakter pisma ponieważ przepisaliśmy cztery różne książki. W zasadzie nic z nich nie pamiętam…
I na koniec. Uczelnie wyższe w przeciwieństwie do liceów nie są rozliczane z ilości oblanych osób. Tam jeśli ktoś nie umie, to w mniej lub bardziej subtelny sposób sugeruje mu się żeby poszukał nowego hobby. Natomiast w szkołach średnich nauczyciel musi pisemnie wytłumaczyć się z każdego oblanego ucznia. Dodatkowo jego decyzja może zostać poddana weryfikacji co wiąże się z uciążliwymi procedurami. Jeżeli taki nauczyciel będzie co roku, zgodnie ze swoim sumieniem, oblewał jedna czwartą klasy to na pewno ktoś postawi pytanie, czy to aby nie jest wina tego nauczyciela – źle przekazuje wiedzę. Zatem należy go wymienić na kogoś innego, kto ma lepszą zdawalność. I tym magicznym sposobem rzetelny nauczyciel zostanie zastąpiony takim, który nie będzie ryzykował swojej pracy dla trutni niszczących jego i swoje życie.
"Poza tym zawsze uważałem, ze studia mają za zadanie nauczyć studenta jak radzić sobie z problemem – gdzie i jak szukać odpowiedzi. A nie wbijać ludziom wiedzę encyklopedyczną."
Tak powinno być. Ale jak przychodzi jakiś wykładowca na pierwszych zajęciach i mówi: "na egzaminie wymagam dokładnej znajomości całej teorii", no to co zrobisz?
Dosłownie tylko kilka razy (w ciągu 3 lat studiów) się zdarzyło, że wykładowca prowadził interesujące zajęcia, które pamiętam do dziś (większość zapominam po wykuciu bezwartościowych definicji do egzaminów i zaliczeń).
Raz się zdarzyło, że wykładowca przyszedł do nas i powiedział: "nie chcę, żebyście się uczyli tego na pamięć, bo i tak to zapomnicie - chcę, żebyście to rozumieli". Wszyscy inni wykładowcy wymagają wkuwania pustych regułek i definicji.
W szkole miałem średnia 2,7, w liceum 2,5 na maturze 90% nie uczac sie. Poszedlem na studia 1 semestr angielskiego - 5, drugi ledwo 3 - dlaczego ? taki program ;f Przestan gadac ze oceny to wiedza, to ze ktos ma 5 nie znaczy ze umie myslec. Wolalbym pracowac za 1 tys zl i umiec myslec, niz dostawac 10 tys i byc idiota jakich wielu w polsce
Winą nie można obarczać nauczycieli gdyż mają spętane ręce. Winą jest cały ten durny system.
No pomijam "nauczycieli". Ci co uczą "bo to łatwe" albo po prostu byli zbyt głupi by iść do pracy więc uczą innych nie powinni uczyć w ogóle (łatwo ich rozpoznać). Ci z powołania znowu zarabiają wg mnie stanowczo za mało.
@Marcin, nie mogę się z Tobą zgodzić poniekąd. Wychodząc ze studiów to Ty decydujesz czy Twoja wiedza jest przestarzała czy nie. Interesowałem się programowaniem ale znałem dobrze C++ i trochę Delphi. To całe nic. Na studiach poznałem kilka języków i te w których teraz pisze (głównie języki skryptowe, przyjemna rzecz, dobrze płatna i sprawiająca mi frajdę) poznawałem sam w trakcie i po studiach. I uczę się nadal bo chcę być na bieżąco. Informatyka ciągle się rozwija i ten kto się nie uczy zostaje w tyle.
Źle jest wtedy kiedy student jest uczony przez jakiegoś starego nieuka który nie dość że nie zna dobrze przedmiotu to jeszcze wykłada jakieś bzdurny czy archaizmy (doświadczyłem tego właśnie z programowania). Taki ktoś wychodzi i jego wiedza nie dość że jest mało warta to jeżeli zacznie ją rozwijać to pewnie będzie to robił w złym kierunku. Tak długo aż ktoś go nie naprostuje.
STUDIA nie uczą. Studia pokazują jak się uczyć. W końcu są wykłady ale nikt nie wymaga być tam był, notował czy słuchał. Są ćwiczenia ale tam nikt nie pyta przy tablicy (przynajmniej na inf nie pytali) itp. 2 kolokwia w semestrze i tyle. Czasami jakiś mały projekt na zaliczenie. To czy się uczysz, jak i czego się uczysz zależy tylko od Ciebie.
Laboratoria to wyjątek. Pracowaliśmy tam z różnym sprzętem. Nieraz drogim, nieraz delikatnym. Nikt nie był wpuszczany w ogóle do sali jeżeli odpytany na wejściu czegoś nie wiedział.
Jednak dobry nauczyciel potrafi uczyć. Pamiętam lekcje biologi. Ludzie, miałem w liceum najbardziej rozwydrzoną grupę ludzi w szkole (najgorsza opinia) a jednak o głupim pantofelku potrafiliśmy słuchać w skupieniu i nikt nawet nie szmerał butami po podłodze. Bo nauczyciel był geniuszem. Dlaczego ? Potrafił zainteresować każdym tematem. Co z tego ze był wymagający ? Co z tego że u niego kuliśmy znacznie więcej materiału jak gdzie indziej ? Co z tego że na 3-4 musiałem mieć wiedzę jaką inni musieli mieć na 6 ? On mówił a my słuchaliśmy i świetnie pamiętaliśmy to co mówił. Nie wiem, może był z Marsa. Jeszcze w podstawówce mieliśmy podobnego matematyka. I przy okazji dzięki niemu matmą się zająłem z czego później zrodziła się informatyka w moich planach.
A teraz ? Uczenie pod maturę która niczego nie uczy. Idioci ustalający klucze które do niczego nie pasują. Wyżej ktoś tu ładnie powiedział. Pisarze którzy pisali swoje dzieła i najbardziej je rozumieli - interpretując je nie wpasowywali się w klucz. Oglądałem materiał w telewizji, słyszałem o przypadku Szymborskiej ale akurat tutaj nie mogę się doszukać wiarygodnego źródła. To śmieszne. Wszelakiej maści dys-cośtam.
A materiał ? Wyżej ktoś to świetnie ujął. Z fizyki w 2 semestry obrobiłem więcej materiału jak w szkole podstawowej i liceum przez 6 lat. A zaczynaliśmy prawie od podstaw. Ile ja miałem godzin ? 15 godzin wykładów i 30 godzin ćwiczeń na semestr. Tyle.
Historia, biologia czy chemia ? W liceum miałem łatwiej bo w podstawówce wałkowałem ponad połowę tego materiału. Po co ? Po co na polskim mam poznawać tyle lektur ? Uwielbiam literaturę, mam pokaźną bibliotekę i nie wyobrażam sobie iść spać nie czytając wcześniej godzinę albo dwie. Ale wiele "dzieł" które miałem z polskiego było do niczego. Nawet moja polonistka która uwielbiała to co robiła twierdziła ze jak by nie program to by nam pokazała czym jest literatura. Sama twierdziła że nie licząc paru wyjątków - lektury szkolne są nic nie warte praktycznie.
Poziom nauczania ? Poziom nauczania spada. Jak widzę jakie problemy mają ludzie w liceum (paru uczyłem matmy, paru fizyki, paru programowania czy nawet podstaw algorytmiki co było największą bolączką - rozłożyć najprostszy problem na czynniki pierwsze. Instrukcje znał ale co z tego ?) i aż głowę załamuję. Jak bym z taką wiedzą wyszedł z liceum i poszedł na studia to bym semestru nie wytrzymał gdzie miałem 5 przedmiotów matematycznych z mimo że to inf to komputera na oczy nie widziałem (wtedy też odpadła ponad połowa mojego roku).
Najbardziej jednak żal mi głupiej młodzieży. Młodzieży która jest głupsza z roku na rok. Krzyczycie kujon bo ktoś się dobrze uczy. Nie musi zakuwać w domu, może jest po prostu inteligentny. Ale krzyczycie kujon. Jak ktoś jedzie na dwójach i chla pod sklepem to jest cool. Jak ktoś bzyka na lewo i prawo to jest "men". I czasami tacy ludzie wychodzą na "ludzi". Ale z życia wiem że ten kujon zarabia 8-10 tyś zł i to jeszcze nie jest dla niego dużo. Jeszcze się weźmie mając 30 lat za jakąś fajną 20-tkę :-) Ten na dwójach siedzi pod sklepem i wywala gnój komuś ze stajni by dostać 20 zł... po to by mógł iść i dalej pić. Ten "men" w końcu wpada z jakąś łachudrą na którą normalnie nie zwrócił by uwagi i albo się z nią męczy do usranej śmierci albo wydaje większość tego co zarobił na to dziecko przez 20 lat starając się wiązać koniec z końcem.
Rada dla was dzieciaki. Bawcie się bo jesteście młodzi. Uczcie się bo jesteście "nowi" na tym świecie - chyba określa się takich jako nooby. Ale nie w gierce czy coś tylko w życiu :P A potem jak będziecie w sile wieku, mając te 20 lat życie będzie 100x łatwiejsze niż wam się wydaje.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.