Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~krowasc

    Niestety smutne to i prawdziwe. Pozdrawiam

    12-08-2011, 17:45

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Slavo_Folkman

    Artykuł opisuje sytuacje, które - jako odbiorca takich lub innych dóbr kultury - spotykam na co dzień. W pewnym sensie przeszedłem do porządku dziennego nad tym, że wydawcy zdzierając ze mnie ciężko zarobione pieniądze, "na dzień dobry" traktują mnie jak złodzieja (zabezpieczenia antypirackie, ostrzeżenia itp). Szczytem dla mnie jednak stało się zjawisko, które opisuje również ten artykuł: nietłumaczenie dodatków do filmów DVD/Blu-Ray. Po co w Polsce wydawano Edycję Kolekcjonerską "Avatara", skoro owa edycja jest pozbawiona polskich napisów? (200 zł!) Tym, co odróżniało tę wersję od poprzedniej, były DODATKI, których nikt nie raczył przetłumaczyć. Więc po co ją wydano? Odpowiedź jest prosta: by zedrzeć kasę z naiwniaków. Dla mnie akurat brak polskich napisów nie był istotny, ale kupiłem to wydanie, by w je obejrzeć z przyjaciółmi - a ci niestety nie znają j. angielskiego. Poczułem się oszukany, nabity w butelkę i OKRADZIONY. Bo jak by tego było mało, TE SAME FILMY np. w brytyjskim Amazonie, są czasami KILKUKROTNIE tańsze. Przykład: "Alien Anthology" - w Polsce 500 zł, a na Amazonie - 20 Euro! EK "Avatar" 200 zł w Polsce, a 18 Euro w WB. Jesteśmy wszak bogaczami w Europie i przy naszych zarobkach stać nas na takie wydania! A biedni Brytyjczycy muszą mieć tanio, bo na jedzenie by im nie starczyło... Na Allegro kupiłem wydanie brytyjskie "Alien Anthology" za 150 zł (w czym była oczywiście niemała marża sprzedawcy i koszt kuriera). I takie rozwiązanie w związku z zaistniałą sytuacją uważam za najlepsze. Postanowiłem, że nigdy już nie kupię żadnego tzw. polskiego wydania filmu, skoro wydawcy i tak mają nas w czterech literach, dostarczając niepełnowartościowy produkt (a więc nie obejrzę ze znajomymi), i w dodatku żyłując tak ceny, że trzeba chyba upaść na głowę, żeby to kupować. Jeśli słyszę gdzieś, że wydawcy audio-wideo narzekają, jacy są biedni, bo ich ciągle odbiorcy okradają, ogarnia mnie pusty śmiech. Ta branża to zalegalizowane złodziejstwo; inna nazwa jakoś obecnie nie przychodzi mi do głowy.

    12-08-2011, 18:12

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Gryzly

    Wydaje się długie ale człowiek nawet nie zauważa jak szybko jest już na końcu. Niektórym może się w końcu otworzą oczy. Ja najbardziej z tego wszystkiego odczuwam loudness war. Sam coś klecę w domowym studyjku od kilku lat i sam celowo podgłaśniam swoje wypocinki, bo gdyby znalazły się na jakiejś playliście między profesjonalnymi piosenkami to po zakończeniu mojej nutki sam początek cudzej głośnością rozwaliłby każdemu uszy. dosłownie.

    12-08-2011, 19:07

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~mikołaj

    Od czasu gdy kupiłem Kindle, nie kupuje książek papierowych oprócz podręczników. Poczekam aż polscy wydawcy dojrzeją do współczesności i zaczną wydawać wersje elektroniczne.

    12-08-2011, 20:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • OkropNick
    m
    Użytkownik DI OkropNick (952)

    Prześwietny tekst!!! Dzięki! O kilku rzeczach nie miałem pojęcia, np. o wałkach z kin polegających na kopiowaniu dvd do br. Tak - jestem "piratem" i jestem z tego dumny. Chciałbym kupować płyty audio w postaci obrazu ISO lub w formacie FLAC ale nikt nie sprzedaje. Nie potrzebuje płyty, muzykę trzymam na dysku i nie chce mi się bawić w ripowanie, więc zasysam z sieci.

    12-08-2011, 20:57

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~medeneś

    Czytam i czytam i jakbym słyszał siebie. W swoim towarzystwie zawsze powtarzam, ze jesteśmy ciągle nabijani w butelkę. Wydawca płaci raz, a kasuje wielokrotnie. Dane dobro powinno zostać uwolnione po odzyskaniu kosztów wyprodukowaniu i po uzyskaniu godziwego zysku wszystkim osobom mającym wpływ na powstanie. Powtarzam ... godziwy.
    Trochę przerysowując ... to tak jakby płacić murarzowi za każdym razem, jak dom zmienia właściciela. Może lekko nie trafione porównanie ... ale co tam.

    12-08-2011, 21:52

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~kasztkl

    do współczesności.. dobre sobie .. więc nie czytasz za dużo... wiesz.. wiele więcej jest zapisane na papierze niż jesteś w stanie sobie wyobracić... ale cóż... we współczesnym świecie wyobraźnia płytką jest

    hej!

    13-08-2011, 01:33

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~hehe

    kasztkl: A co ciebie mucha ugryzła?

    BTW. Najgorsze zło jak dla mnie to te pogłaśnianie utworów.. Z muzyką nie jestem od dziś i muszę powiedzieć że obecnie nie opłaca się kupować płyt CD, ponieważ po 5 minutach odsłuchu chce się wywalić odtwarzacz za okno. Głowa pęka od tego jazgotu, coraz częściej muzyka zaczyna przypominać równomiernie głośne wycie kosiarki..

    13-08-2011, 09:34

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~rsc

    z maksymalizacja poziomow w utworach to jest temat rzeka, ostatnio przekracza to granice wszytkiego. Dotyczy to glownie mainstreamowych zesopolow ...

    13-08-2011, 09:59

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~rightDriver

    Doskonały artykuł. Jedno co mnie cieszy to to, że w końcu przegięcie będzie tak duże, że cały ten pseudobiznes padnie na łeb, zrobi się miejsce dla normalnej konkurencji i zyskamy na tym my, czyli klienci.
    Nowe pokolenie twórców już to rozumie, niektórzy starsi też.
    Czas żeby młode pokolenie wzięło się za naprawienie prawa i wywaliło ustawy promujące nic nierobienie i płacenie za potencjalną możliwość np. kopiowania, abonamenty i inne podatki.

    13-08-2011, 12:15

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Morpheus
    m
    Użytkownik DI Morpheus (182)

    Trzeba to powiedzieć jasno:
    największą część ceny wydań utworów w Polsce stanowią PODATKI !
    I dopóki to się nie zmieni, piractwo w Polsce będzie na poziomie 99%.

    13-08-2011, 12:16

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~adas

    Przy TVP zapomniałeś napisać o ich cudownym VOD - gdzie opłacając Abonament Radiowo Telewizyjny, co oznacza de'facto twój finansowy udział, musisz zapłacić 5 zł za zobaczenie odcinka "Zmienników".

    Dodatkowo konsole -> Niektóre nowe produkcje dają graczowi 10h gry, co oczywiste gra trafia do 2giego obiegu na allegro itp.
    I tu rodzi się problem producenta -> Skoro producent z gry sprzedanej w 2gim obiegu ma tyle samo co z gry ściągniętej piracko z netu coraz głośniej mówi się o kodach jednorazowych służących do aktywacji na 1 konkretnym urządzeniu.

    13-08-2011, 13:03

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Użytkownik DI użytkownik wyrejestrowany

    Zabezpieczenia gier są totalnie irytujące. W dodatku większość z nich ma problem z zauważeniem, że płyta w napędzie jest autentyczna i wiecznie wyświetlają komunikat o konieczności "włożenia oryginalnej płyty".

    Niektórzy twórcy doprowadzili zabezpieczenia gier do absurdu i takiego np STALKER'a Zew Prypeci można zainstalować tylko na jednym komputerze w ogóle. Jeśli kupimy sobie nowy sprzęt, to należy do niego dokupić NOWY EGZEMPLARZ gry.
    Owa gra ma kod który jednorazowo można zarejestrować w internecie, a potem przed każdym jej usunięciem z komputera/reinstalacją systemu deaktywować przez internet.
    A jak komuś system się rozleci i nie dokona deaktywacji, to przecież może sobie kupić następny egzemplarz prawda? :D
    Nic dziwnego, że większość ludzi których znam kupuje legalne gry w sklepie, po czym ściąga łamacze zabezpieczeń z internetu żeby móc normalnie używać czegoś za co zapłacili.

    Firmy same doprowadziły do sytuacji, w której legalny użytkownik zaczyna czuć się jak idiota i traci motywację do dalszego bycia legalnym...

    13-08-2011, 14:10

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~mdd

    Swietny tekst - obiektywny, bez uzalania sie i usprawiedliwiania, po prostu fakty.

    Od siebie dodam, ze po prostu nienawidze jak kupuje gre, ktora potem potrafi POL ROKU nie dzialac tak jak trzeba, a producent przez ten caly czas usiluje ja z marnym skutkiem poprawiac. A na starcie zwykle musze jeszcze sciagnac czesto grube gigabyty poprawek, zeby w ogole gra zechciala ruszyc. Ze juz nie wspomne o tym, ze nigdzie nie jest napisane, ze gra musi miec internet, zeby zostac doprowadzona do w pelni sprawnego dzialania (sic!). Produkt ktory kosztuje pareset zl jest od poczatku wadliwy.

    To mniej wiecej jak sprzedawanie swetra bez jednego rekawa i potem mowienie klientowi: "Ej spoko, idz se kolo do pana Zdzisia on ci ten rekaw dorobi." (I jeszcze trzeba zaplacic panu Zdzisiowi bo internet jakos nie wisi w powietrzu za darmo. :/)

    13-08-2011, 23:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~simian raticus

    TVP, Polsat i TVN nie oglądam! W gry nie gram, muzyki nie słucham i filmów oglądać nie lubię! medytuje i relaksuje się od tego szajsu całego!

    14-08-2011, 11:19

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy