Fajnie, tylko jak sobie wyobrażasz umiarkowane zainteresowanie biletami, jeśli popyt jest chyba z dziesięciokrotnie wyższy od podaży? Pomnożyć cenę przez 10, żeby tylko bogatych było stać? Pamiętaj też, że ustawa nie mówi o odsprzedaży biletu za cenę nominalną -- w końcu jak kupię bilet na koncert i w ostatniej chwili nie będę mógł pojechać, nikt mi nie zabroni sprzedać go żebym choć odzyskał swoją kasę. W ustawie jest mowa o spekulacji, czyli zakupie z powziętym od razu zamiarem odsprzedaży z zyskiem.
Swoją drogą przydałaby się podobna ustawa odnośnie mieszkań, bo za to co niektórzy robią (od developerów zresztą poczynając), parę osób należałoby trzasnąć w pysk. Tępą siekierą. Kto wie, może i taka ustawa gdzieś leży, tylko jakiś Miro czy inny Zdzichu bierze dobrą kasę za jej blokowanie?
No a ten urlop, którego nie możesz sobie skumulować przez parę lat -- cóż, to jest po prostu kij o dwóch końcach. Gdyby można było tak, to wielu pracodawców zmuszałoby pracowników do takiego "kumulowania". Wierzysz że taki później puści Cię na dwa miesiące? Myślę, że już lepiej zmusić i pracodawcę, i pracownika do wykorzystania urlopu. Zdarzyło mi się już pracować w firmach, które różne rzeczy wyczyniały tylko dlatego, że prawo im tego nie zabroniło -- a i wiele rzeczy poza prawem też. Jak to powiedział raz jeden z kierowników: "No to powiedz mi, czy chcesz pracować, bo ja mam na twoje miejsce pięciu takich, co chcą".


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.