Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~red
    [w odpowiedzi dla: ~cabal512]

    Zobacz stronę na FB Mrocznego rycerza , czy jak tam się nazywa ten najnowszy Batman. Ja bym bardzo chciał zapłacić, ale mi nie wolno jestem z Polski.

    24-03-2011, 19:39

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~anty

    Poza tym każdy nalot policji na "gniazda" piratów to pewna kasa :P

    24-03-2011, 19:40

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Krzysiek Gontarek
    [w odpowiedzi dla: ~SHOGOKI]

    Temat udostępniania treści w sieci jest złożony i zależy od wielu różnych czynników. Powyższy artykuł dotyka tylko niektórych elementów tej sprawy.
    Aby udzielić Ci zrozumiałej odpowiedzi przyjmijmy zatem scenariusz zbliżony do tzw. najpowszechniejszej formy piractwa, czyli wymieniania się treściami przez internautów, którzy nie czerpią z tego korzyści, a wręcz wkładają odrobinę swojej pracy i swojego czasu do popularyzacji wśród innych ludzi tego, co im się podoba.
    Zatem jeśli przy tekście skopiowanym z DI na Twoją prywatną stronę wyraźnie wskażesz jego autora i źródło pochodzenia tekstu (w przypadku wymiany plików z muzyką czy filmami - wszystko to zwykle zawarte jest w takim pliku), i poprzez swoje działania będziesz popularyzował przekazywane przez DI treści, nazwisko autora oraz serwis pochodzenia, to będzie nam niezmiernie miło, i będziemy wdzięczni za to, że w ten sposób ktoś docenia naszą pracę.
    Jeśli jednak podpiszesz się pod tekstem swoim nazwiskiem i nie podasz źródła pochodzenia, to będzie zwykła kradzież treści.
    Takie stanowisko przyświeca nam od początku powstania serwisu, czyli od ponad 10 lat i nic się w tej materii nie zmieniło do tej pory.

    24-03-2011, 19:45

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~aed

    No to spójrzmy na to od tej strony:
    Twój szef zamiast wypłacić Ci pensję kupuje sobie dajmy na to - telewizor. Gospodarka nie traci, wręcz zyskuje. Ale jednak ktoś pozostaje niezadowolony ;)?
    Piracąc bierzesz coś co do Ciebie nie należy, a twórca nie dostaje nic.

    24-03-2011, 21:16

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Kali

    Na wstępie kali przepraszać na lekko nieskładny język - niewyspany jestem :)
    @questo
    A może tak od drugiej strony - Dwie firmy pracują nad pewną technologią - rozpoczyna się wyścig szczurów do urzędu patentowego,firma x blokuje patentem firmę y (która zainwestowała swoje środki i ma już prawie ukończony/ma ukończony produkt,ale teraz nie może go sprzedawać) - dalej uważasz,że to fair.
    2.firma x zdobywa patent na coś,co opracowywała wspólnie z innymi firmami
    3.Frma x kupuje prawa do czegoś,co było wcześniej ogólnodostępne - rozpoczyna sądowe ściganie innych użytkowników (na koszt Państwa).
    4.Firma x patentem blokuje możliwości pracy nad danym rozwiązaniem tylko po to,by pozbyc sie konkurencji z rynku,ew daje zaporowe ceny na korzystanie z patentu - płaci użytkownik końcowy,ew konkurencja upada.
    5.Użytkownik kupuje produkt z miejscu x,nie może z niego skorzystać w miejscu y ze względu na ograniczenia licencyjne bądź regionalne.
    Miło,że wspomniałeś o "adekwatności" zapłaty za towar - problem w tym,że jest on inaczej rozumiany przez wiadomy przemysł i użytkownika końcowego (pamiętasz wykres ceny produktu = f(klientów) ? - lepiej ustalić cenę blisko górnej granicy wykresu (wyżyłować swój zysk) a brak sprzedaży zrzucić na piractwo ?).
    Wiesz,nie mam nie przeciwko jakiemuś systemowi ochrony prawnej ,ale niech nie będzie on tak dziurawy i niech nie daje takiego pola do nadużyć jak ten obecnie stosowany (i niech chroni faktycznie tych,których powinien)

    @aed - A nie piracąc to coś będzie do mnie "należeć"jak to kupię ? Wątpię: w większości przypadków kupuję tylko ograniczone prawo do używania (często tylko czasowe,bo innego producent nie przewidział),jednorazowe instalacje,sztuczne powiązanie softu ze sprzętem.
    a np wg http://pl.wi(...)a%C5%BCy KUPUJĄC sprzedający przenosi na mnie WŁASNOŚĆ rzeczy. Naprawdę tak jest? W większości wypadków nie mam nawet prawa do dalszej odsprzedaży,nie mówiąc już o modyfikacji /dostosowaniu produktu do moich potrzeb.
    Poza tym,mam wrażenie,że teraz mówisz producent (dużo ludzi,wiele działów,miesięczna pensja bez prowizji,produkcja fizycznie istniejących urządzeń) a myślisz twórca (lansowany usilnie wizerunek biednego i samotnego autora piosenki,obrazka,pomysłu żyjącego z prowizji - coś jak te maltretowane dzieci dodawane przy okazji każdej z ustaw)

    A wracając do artykułu:
    Fajnie się porobiło: pośrednicy (jedyna grupa,jaka naprawdę zarabia na prawie autorskim) wmówiła autorom,ze winni całemu złu świata są użytkownicy,którzy są w głębokiej d...ie,bo płacą coraz większą kasę na nieprzewijalne reklamy w filmach sponsorując przy okazji technologie zabezpieczeń wymierzone przeciwko nim samym, oglądają filmy na nieprzenośnych i bezwyjściowych pvr-ach (bo przenośność filmów/muzyki nagranych nawet z opłaconej abonamentem tv jest niepoprawna politycznie), oraz kupują poograniczane przez producenta produkty,po odblokowaniu których są wyzywani od złodziei i ścigani przez opłacaną z ich podatków policję nasłaną przez prywatne firmy :).Ew mogą kupić coraz droższe gry (oczywiście bez wcześniejszych grywalnych dem,bo te są "zbyt kosztowne"lub za bardzo pokazują,jak mało gra jest warta). Nie chce mi się mnożyć dalej.

    Również nie pamiętam kiedy byłem w kinie (uspokajając tzw obrońców tzw prawa autorskiego - nie ściągam tych dziwnych hollywodzkich produkcji z sieci - szkoda łącza - w mojej opinii film to dobra fabuła a nie same efekty; a na to ostatnio nie miałem szczęścia się natknąć) - więc wg najnowszych trendów przynoszę straty przemysłowi filmowemu ? Zaskarżcie mnie !

    24-03-2011, 23:02

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~zgryz

    Nie obejrzałem "Perception". Bardzo żałuję i proszę o łagodny wymiar kary.

    25-03-2011, 00:59

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • gnom
    m
    Użytkownik DI gnom (128)
    [w odpowiedzi dla: ~aed]

    "Twój szef zamiast wypłacić Ci pensję kupuje sobie dajmy na to - telewizor."
    Jeśli to zrobi, niczego nie zyska (za telewizor musi przecież zapłacić), za to straci pracownika.

    Takie ułomne analogie dowodzą, jak bardzo oderwani od rzeczywistości są ci, co się chcą uwłaszczyć intelektualnie.

    "Piracąc bierzesz coś co do Ciebie nie należy..."
    Od kiedy to dystrybucja jest braniem?

    "...a twórca nie dostaje nic."
    Zyskuje popularność.

    25-03-2011, 02:14

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Lukassuss

    Osz kurna - ależ okradłem producenta Audi. Nie kupiłem nowej Audicy. Tyle kasy poszłoooo. A już nie wspomnę na ile naciąłem Ferrari. Bo tego też nie kupiłem. Istny pirat ze mnie.

    To tzw. kreatywna księgowość. W ten sposób można wykazać "straty własne" idące w mld. W końcu skoro nie każdy Polak kupił nowego Jaguara to jego producent poniósł miliardowe straty. Pozwać Polaków !

    Dla mnie jednak idealny jest przykład "współpasażera co pociągnie z sieci".

    BARDZO chętnie kupiłbym całkiem sporo wydań DVD lub BR swoich seriali SF w których się lubuje. Niestety tzw. polscy wydawcy mi tego nie umożliwiają. Zwyczajnie ich nie ma. Mogę sobie chciwym okiem patrzeć i ślinić się widząc super wydania angielsko-języczne na Amazonie. W Polsce "nie nada".

    Bo po co wydawać - lepiej siedzieć na zadkach i płakać na to "wstrętne piractwo". Wszystko co mnie interesuje i u nas wyszło - a mało tego wyszło - kupiłem. Ale zdecydowanej większości nie ma. Pozostaje mi "pociągnąć z sieci", wydrukować ładną okładeczkę i wsadzić w pudełko.

    Czy jestem "piratem" ?. Osobiście nie uważam się za takiego. Po pierwsze "piraci" to w Somalii, po drugie - ja chętnie za to zapłacę. Tylko nie ma za co, bo wydawcy płaczą jak im cięzko ale cokolwiek wydać to już be.

    Może czas by tzw. "wydawcy" zrozumieli że NIGDY nie zwalczą tego co nazywają "piractwem". To "piractwo" to po prostu współczesny model odbioru tych treści przez ludzi w dobie netu i globalizacji. Ale oni bredzą o "piractwie" bo taki model nie pasuje do ich skostniałej rzeczywistości czasów kiedy nie było innych źródeł niż sklep lub bazarek. A i te źródła były - przynajmniej w PL - mocno ograniczone.
    Teraz jest prawie wszędzie i daje ogromne możliwości a ich pozbawia kontroli wszystkich i wszystkiego. I tu płacz. Ale zaklinanie rzeczywistości nic nie da. Trzeba się dostosować albo zginąć. Ewolucja i rozwój - panowie i panie wydawcy...

    25-03-2011, 08:29

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~turbos11

    Piractwo bardzo szkodzi gospodarce. Załóżmy że mamy do czynienia z dzieciakiem który niema forsy a chce nową grę, teraz ściągnie ją i będzie marnował czas. Gdyby piractwa nie było to by się nudził i poszedł do biedronki towar układać, lub inaczej by pracował żeby zarobić na tę grę. Czyli zysk dla gospodarki w postaci pracownika.
    Przez piractwo spada tez ilość produkowanych dóbr kultury.(Czyli zatrudnionych jest mniej programistów, artystów różnej maści, marketingowców itd.) Bezrobocie jest niedobre dla gospodarki. Widać to dobrze na rynku gier, brak jest średnich gier. Gry są albo super dopieszczone i skomplikowane w produkcji(przez co drogie) lub są bardzo proste i tanie(gry na telefony). Brak jest średnich gier w średniej cenie.

    25-03-2011, 10:00

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • gnom
    m
    Użytkownik DI gnom (128)
    [w odpowiedzi dla: ~turbos11]

    "Załóżmy że mamy do czynienia z dzieciakiem który niema forsy a chce nową grę, teraz ściągnie ją i będzie marnował czas. Gdyby piractwa nie było to by się nudził i poszedł do biedronki towar układać, lub inaczej by pracował żeby zarobić na tę grę."

    Tak, bo to jest podstawa każdej zdrowej gospodarki: dzieci pracujące za miedziaki w dyskontach spożywczych :D

    Widzisz tę znikającą w oddali jasną linię? To jest poręcz, której się puściłeś. Jeszcze trochę i nie dasz rady wrócić do rzeczywistości.

    25-03-2011, 12:07

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~fajnie

    @~turbos11
    Załóżmy że mamy do czynienia z dzieciakiem który niema forsy a chce nową grę, teraz ściągnie ją i będzie marnował czas. Gdyby piractwa nie było to by się nudził i poszedł do biedronki towar układać, lub inaczej by pracował żeby zarobić na tę grę."

    Hmmm,a jak już ją kupi(nieważne czy za pieniążki rodziców czy zarobione swoje) to nie będzie marnował czasu ? Bo "marnowanie czasu" jest tylko przy zassanych gierkach ? :)

    Ja może jakoś subtelnie poproszę o inny zestaw argumentów :)

    26-03-2011, 01:15

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Handlowiec

    Od rzeczy które ja stracę a nie sprzedam muszę zapłacić podatek dochodowy i VAT na czas... Ew. Rozliczenie z fiskusem jest możliwe potem na zasadzie wrzucania straty w koszty... Ale to prawie nigdy nie działa dobrze.
    Czy firmy które tracą płacą podatki od swojej straty ?

    26-03-2011, 08:10

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~g 3

    Bezpłatne korzystanie jest mega promocją, jeżeli ktoś zobaczy jakiś film i jest on dobry to poleci go np. 20 osobom. Z tego część osób wypożyczy w wypożyczalni albo ktoś kupi.

    29-03-2011, 09:12

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~ala ma kota

    Nie wystarczy zmałpować szkolenie.

    Dobre szkolenie, zwłaszcza miękkie to nie tylko ćwiczenia materiał ale przed wszystkim osobowość trenera.

    Dla przykładu trenerzy NLP (bo tu coś wiem) - zapisy sesji tych największych można kupić i oglądać do woli.

    Oni się nie boją, że ktoś też na tym zarobi. Z reguły nie zarobi, bo nie jest nimi.

    30-01-2012, 20:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Mariusz

    To są bezczelne kłamstwa!!! Mam 1-osobową firmę która zajmuje się tworzeniem szablonów wordpress.
    Gdy tylko szablon trafia do warezu i na tysiące innych mirrorów których nie sposób zablokować, nagle sprzedaż spiraconego szablonu spada o POŁOWĘ.
    Co więcej gdybym podał na stronie jakiś nius o tym że szablon zostałby spiracony to sprzedaż pewnie spadłaby o 90%.
    Te informacje o niby "świetnej promocji" to manipulacja pebów, chomikujów i innych złodziei - dzisiaj piractwo to wielki złodziejski biznes.

    15-04-2012, 14:31

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy