Pojechałem na wysypisko śmieci, z kilkoma tonerami w celu utylizacji. Na miejscu powiedzieli mi, że toner jako materiał niebezpieczny nie może zostać przez nich przyjęty. Toner był wcześniej napełniany więc w skupie też go nie chcieli. Rozwiązanie tego problemu? Wyrzucić toner do śmietnika, wówczas i tak trafi na wysypisko... tylko jak to się ma do segregacji śmieci...
Bo my takie "mądre" prawo mamy... Padła mi bateryjka w zegarku - muszę pojechać do sklepu oddać, bo nigdzie wyrzucić nie można. Oczywiście połowa sprzętu jest na jakieś baterie, więc ciągle trzeba z czymś jeździć. Inna sprawa - pękła mi energooszczędna żarówka - wyrzucić nie wolno, trzeba jechać do sklepu oddać. Sklep chce przyjąć tylko jak u niego nowe kupuję, więc trzymam żarówkę i wdycham rtęć do czasu aż będę kupował. Paranoja. Czemu nie ma śmietników na odpady szkodliwe i elektrośmieci?
Zbieranie elektrośmieci nie służy środowisku tylko przede wszystkim nakręcaniu gospodarki. Rzeczy które na prawdę do niczego się już nie nadadzą, jak świetlówki czy tonery są zbierane niechętnie, baterie trochę chętniej - i one powinny być zbierane faktycznie jeśli można z nimi jeszcze coś sensownego zrobić. Natomiast zbieranie sprzętu domowego przy jednoczesnym zakazie wystawienia takiego sprzętu koło śmietnika to paranoja, do utylizacji trafiają często urządzenia działające lub lekko zepsute, które mogłyby się jeszcze komuś przydać, a tak - w jakimś stopniu zanieczyszczą środowisko, bo 100% materiałów nigdy nie opłaca się odzyskiwać, a ludzie muszą kupić nowe.
To samo jest z dyrektywą zakazującą używania ołowiu - przez nią urządzenia są lutowane z wykorzystaniem cyny bezołowiowej, mającej znacznie gorsze właściwości i mniejszą odporność na zmieniającą się temperaturę i "żyją" znacznie krócej, niż podobne urządzenia sprzed kilkunastu lat

A gdzie można oddawać zużyte żarówki energooszczędne z rtęcią?
Zle że w Polsce tak mało wystawek, sprzedaży ogrodowych. Może to liczba blokowisk, lęk przed wykorzystywaniem placów wspólnych na wystawki?
Co do wspominanego w komentarzach stawiania dużego jeszcze sprawnego AGD obok śmietników - to jest praktykowane w całej Europie i wątpię aby jakikolwiek zapis prawny to zmienił. Ludzie zignorują takie prawo. Zresztą śmieciarze, opłacani ""od kilograma" powinni się cieszyć z dodatkowego zarobku.
Nie każdy ma środki i czas, aby wozić ciężkie stare rzeczy po mieście, a taxi bagażowe w Polsce są ekstremalnie drogie.
Kupowanie tuszów do drukarek w marketach powinno byc zabronione - przepłacamy wielokrotnie.
Ze sprzętem AGD takim jak pralki, lodówki albo kuchenki nie ma najmniejszego problemu - wystarczy zostawić gdziekolwiek na ulicy (najlepiej koło śmietnika) a w ciągu dosłownie kilkunastu minut zostaną stamtąd zabrane i przetransportowane do skupu złomu przez ekologów chcących sobie zarobić na wino.
Jeśli chodzi o baterie i małe akumulatorki to najlepiej kupować takie które nie zawierają szkodliwych substancji (jak rtęć czy kadm) - wtedy można je bezpiecznie wyrzucić do zwykłego śmietnika.
Pojemnik na przedmioty szklane skażone rtęcią znajduje się w każdej aptece i z tego co wiem to w aptekach dbają aby zostały one właściwie zutylizowane (bo w sklepach sprzedających świetlówki najczęściej pojemniki na śmieci nie są właściwie oznakowane i trzeba zgadywać co do którego wrzucać, a nawet jak są jakoś oznakowane to zazwyczaj i tak potem wszytko trafia do wspólnego wora).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.