
17,5 mln? Przecież pojedynczy artysta ze USA zarabia więcej w ciągu roku. To jest tyle, co nic. Zresztą ta organizacja ma mieć charakter odstraszający...
Autor na prawdę wierzy w bzdury które wypisuje ?
Ruch w sieci NIE ZMALAŁ. Witryny które udaje im się zamknąć pojawiają się godzinę później ponownie. Ciągle powstają nowe. Powstają też technologie kryptograficzne i takie które pozwalają na zwiększenie anonimowości pobierającego. Nawet jak wprowadzono prawa pozwalające na odcinanie internautów od sieci w jednym kraju to o ile z początku ruch zmalał bodajże o 1/3 (co w skali kraju jest na prawdę sporo) - powrócił do normy niebawem jak się okazało że to kolejny martwy przepis.
Świadomość się nie zmieniła. LUDZIE ZAWSZE wiedzieli co robią. Proszę pamiętać że tutaj działają głównie ludzie młodzi.
Druga rzecz. Wzrost dochodów ze sprzedaży plików w sieci wzrósł BO ZACZĘTO SPRZEDAWAĆ UTWORY W SIECI W FORMIE PLIKÓW. Jak coś czego nie było wcześniej mogło wzrastać ?
Ogólnie RIAA nie osiągnęła nic. Wtopiła masę kasy w prawników za co pewnie Ci całują ich po rękach. Jak na mój gust to dobrze. RIAA zdziera kasę od ciemnych artystów którzy nawet śpiewać nie potrafią i ją topi. Tak że zmieniam o nich zdanie. Robią co do nich należy jednak. Pasożytują na głupocie ludzkiej i telewizji.
W sumie może jednak coś osiągnęli. O The Pirate Bay wiedziało sporo młodych ludzi. Teraz o The Pirate Bay wiedzą wszyscy :-D
A pamiętacie jak piraciło się na Grzybowskiej (albo w szkole)? To były wspaniałe czasy. Dyskietki, kasety, wymiany, podmiany, kopiowanie na miejscu i na wynos, katalogi odbijane na ksero albo drukowane na straganie na igle. Gambler i Bajtek straszył słynną The Ustawa, ale tak na prawdę nie wiele się zmieniło po jej wejściu w życie. Potem przyszedł Internet i dopiero się zaczęło! hej!

"(...) uświadamiania internautom, że ich działania mogą być sprzeczne z prawem."
nie wiem skąd wzięło się tam słowo "mogą" jako, że pobieranie plików głównie porównywano z kradzieżą często jednocześnie (i jak sądzę, całkowicie umyślnie) dorzucając do tego słowo "nielegalne".
oczywiście trudno tu więc mówić o pozytywnym wpływie czy uświadamianiu.
raczej o dezinformacji i wprowadzaniu zamieszania posługując się jednocześnie oszczerstwami pod adresem użytkowników sieci i zastrzaszaniem.
łgarze i naciągacze - biorąc oczywiście pod również uwagę tę garstkę artystów (powiedzmy z pominięciem klasyków), która w żaden sposób nie wyobraża sobie funkcjonowania bez tego typu organizacji czy wielkich wytwórni, speców od reklamy, promocji, prawników i całej gamy innych dziwolągów - zwyczajnie zginą w tłumie.
Pomimo krytyki RIAA warto zauważyć, że mają ciekawy model biznesowy i niebagatelne zyski.
Po pierwsze mają obrzydliwie bogatych sponsorów. Po drugie głoszą wszem wobec, że mają szlachetny cel a więc typowa kreacja na bohatera walczącego ze złem, którego oczywiście należy wspierać w dobie poprawności politycznej. Po trzecie (najciekawsze), pomimo że działania organizacji pochłonęły miliony dolarów i dały na kilka lat pracę dla mnóstwa ludzi to efekt jest żaden. Naturalny proces rozpowszechnia się sprzedaży muzyki online(głównie z powodu wygody i oszczędności) organizacja przypisuje sobie jako dowód i sukces swoich działań! To tak jakbym przewidział, że drzewo będzie kiedyś grubsze, namówił ogrodnika, żeby płacił mi za miksturę (np. najtańsze roślinne witaminki albo po prostu zwykłą wodę) i po kilku latach twierdził, że to dzięki mnie drzewo urosło. Genialne wyłudzanie pieniędzy i przykład jak kręcić duże lody. Szkoda, że zwykli ludzie cierpią po wyrokach na kilkaset tysięcy dolarów za kilka mp3. Ale to tylko daje przykład jak się tworzy przyszłą potęgę, wywierając presję na prawo i politykę. Nic tylko się uczyć i nie dać się zjeść rekinom.
Ci idioci z wytwórni przypominają mi polskie urzędy, sąd, polski rząd - totalnie niereformowalni. Kiedy oni spojrzą na np. Apple Store i zaczną używać mózgów, że czasy nabijania kasy na płytach (a dopiero teraz wyszło, że koszt płyty to jakieś 2 dolary z pudełkiem i wkładką) minęły i teraz liczy się dystrybucja online, ale nie, że jeden kawałek to 1 dolar, tylko o wiele taniej, bo koszta lecą w dół. Oni w taki trochę socjalistyczny sposób chcą walczyć ze swoim "kryzysem" (bo i tak sr..ją pieniędzmi przecież) - na drodze sądowej "bo tak".. zamiast zmienić model biznesowy. Tępaki.
Model biznesowy RIAA nie jest niczym nowym. Od dawna wykorzystują go wszelkie sekty.
Kiedy straty materialne znacznie przewyższają oczekiwane zyski, należy się zapytać, co dla zainteresowanych jest zyskiem, a co stratą. Np. honorowy pojedynek przynosi dla obu zainteresowanych tylko straty. Podobnie wojna - znacznie więcej można osiągnąć pokojowymi negocjacjami; gdyby tak nie było, zamiast handlu istniałby wyłącznie rabunek.
Pomimo tego, ludzie toczą wojny i pojedynkują się, w obronie czegoś, co trudno przeliczyć na pieniądze, ponieważ tkwi to w zakresie wiary obu zainteresowanych.
W wypadku RIAA i jego sponsorów, możemy mówić o Powszechnym Kościele Antypirackim, którego wyznawcy są przekonani, że płacąc kasę, doprowadzą do zlikwidowania tzw. piractwa.
Nie mogę się powstrzymać, przed przypomnieniem w tym miejscu, że inna szacowna amerykańska instytucja - CIA - wydała w ubiegłym wieku ponad milion dolarów na badania mające doprowadzić do psychotronicznego zniszczenia satelity radzieckiego przez spalenie jego fotografii...
Działania RIAA mają dokładnie taki sam sens. Nawet sądy amerykańskie już to zrozumiały. Niewspółmierność zysków sponsorów RIAA do ich wkładu jest bezpośrednim powodem tzw. piractwa. Jest ono produktem niesprawiedliwości i będzie istnieć razem z nią.

"RIAA utrzymuje jednak, że dzięki ogromny kwotom, jakie w ostatnich latach wydało, udało się zmienić świadomość społeczną w kwestii praw autorskich i dzielenia się plikami."
Dobrodzieje, filantropy.
Nie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.