
"RIAA utrzymuje jednak, że dzięki ogromny kwotom, jakie w ostatnich latach wydało, udało się zmienić świadomość społeczną w kwestii praw autorskich i dzielenia się plikami."
Dobrodzieje, filantropy.
Nie.
Model biznesowy RIAA nie jest niczym nowym. Od dawna wykorzystują go wszelkie sekty.
Kiedy straty materialne znacznie przewyższają oczekiwane zyski, należy się zapytać, co dla zainteresowanych jest zyskiem, a co stratą. Np. honorowy pojedynek przynosi dla obu zainteresowanych tylko straty. Podobnie wojna - znacznie więcej można osiągnąć pokojowymi negocjacjami; gdyby tak nie było, zamiast handlu istniałby wyłącznie rabunek.
Pomimo tego, ludzie toczą wojny i pojedynkują się, w obronie czegoś, co trudno przeliczyć na pieniądze, ponieważ tkwi to w zakresie wiary obu zainteresowanych.
W wypadku RIAA i jego sponsorów, możemy mówić o Powszechnym Kościele Antypirackim, którego wyznawcy są przekonani, że płacąc kasę, doprowadzą do zlikwidowania tzw. piractwa.
Nie mogę się powstrzymać, przed przypomnieniem w tym miejscu, że inna szacowna amerykańska instytucja - CIA - wydała w ubiegłym wieku ponad milion dolarów na badania mające doprowadzić do psychotronicznego zniszczenia satelity radzieckiego przez spalenie jego fotografii...
Działania RIAA mają dokładnie taki sam sens. Nawet sądy amerykańskie już to zrozumiały. Niewspółmierność zysków sponsorów RIAA do ich wkładu jest bezpośrednim powodem tzw. piractwa. Jest ono produktem niesprawiedliwości i będzie istnieć razem z nią.
Ci idioci z wytwórni przypominają mi polskie urzędy, sąd, polski rząd - totalnie niereformowalni. Kiedy oni spojrzą na np. Apple Store i zaczną używać mózgów, że czasy nabijania kasy na płytach (a dopiero teraz wyszło, że koszt płyty to jakieś 2 dolary z pudełkiem i wkładką) minęły i teraz liczy się dystrybucja online, ale nie, że jeden kawałek to 1 dolar, tylko o wiele taniej, bo koszta lecą w dół. Oni w taki trochę socjalistyczny sposób chcą walczyć ze swoim "kryzysem" (bo i tak sr..ją pieniędzmi przecież) - na drodze sądowej "bo tak".. zamiast zmienić model biznesowy. Tępaki.
Pomimo krytyki RIAA warto zauważyć, że mają ciekawy model biznesowy i niebagatelne zyski.
Po pierwsze mają obrzydliwie bogatych sponsorów. Po drugie głoszą wszem wobec, że mają szlachetny cel a więc typowa kreacja na bohatera walczącego ze złem, którego oczywiście należy wspierać w dobie poprawności politycznej. Po trzecie (najciekawsze), pomimo że działania organizacji pochłonęły miliony dolarów i dały na kilka lat pracę dla mnóstwa ludzi to efekt jest żaden. Naturalny proces rozpowszechnia się sprzedaży muzyki online(głównie z powodu wygody i oszczędności) organizacja przypisuje sobie jako dowód i sukces swoich działań! To tak jakbym przewidział, że drzewo będzie kiedyś grubsze, namówił ogrodnika, żeby płacił mi za miksturę (np. najtańsze roślinne witaminki albo po prostu zwykłą wodę) i po kilku latach twierdził, że to dzięki mnie drzewo urosło. Genialne wyłudzanie pieniędzy i przykład jak kręcić duże lody. Szkoda, że zwykli ludzie cierpią po wyrokach na kilkaset tysięcy dolarów za kilka mp3. Ale to tylko daje przykład jak się tworzy przyszłą potęgę, wywierając presję na prawo i politykę. Nic tylko się uczyć i nie dać się zjeść rekinom.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.