Dla mnie to proste. Wytwórnie nie chcą zarabiać. Chcą KROIĆ. Bezlitośnie. Skoro obecnie narzekają na straty powodowane przez piracenie własności intelektualnej a na tak podane rozwiązanie jak opisane wyżej stwierdzaja ze przychody sa za male dla nich, znaczy ze obecna sytuacja bardziej im odpowiada bo teraz maja przychody najwidoczniej wieksze wiec uznalbym temat za zamkniety i zostawil wszystko jak jest.
Cóż, problemem nie jest to, że użytkownicy/klienci nie chcą płacić - bo chcą. Problemem jest to, że chcą płacić uczciwe stawki! Słowem, branża wydawnicza musi wreszcie załapać, że marże rzędu tysięcy procent są nierealne! Wydawanie na DRM i tym podobne, w 100% nieskuteczne zabezpieczenia (pokażcie mi jeden utwór: muzyczny, filmowy, inny..., który nie został "spiracony"?!?) prowadzi donikąd (pardon.. do jeszcze większej drożyzny, bo DRMów też nikt nie rozdaje za darmo).
Skuteczna walka z piractwem, to:
- brak bzdurnych zabezpieczeń, które utrudniają życie wyłącznie legalnym nabywcom (wszak odbiorca pirata i tak już nie ma tych zabezpieczeń, więc nie musi się z nimi borykać),
- marże na poziomie dziesiątek procent, a nie tysięcy czy setek (tak, to jest nienormalne, że na filmie zarabia się np. 600-krotność tego, co się w niego włożyło, w chwili, gdy inne branże zarabiają np. 10% czy 20% na swoich produktach),
- zmiana dystrybucji - właśnie na dystrybucję elektroniczną w sieci, w miejsce nośników, które wymagają kosztownej dystrybucji, magazynowania i przyczyniają się do niszczenia środowiska, tak przy okazji).
Słowem - chciwość NIE! Uczciwy zarobek TAK! I nie będzie piractwa.. bo samo upadnie!

Najwyraźniej bardziej im się opłaca ściąganie kar od osób udostępniających pliki niż sprzedawanie ich w sieci. A przynajmniej oni tak uważają.
Myślę, ze ograniczone umysłowo szefostwo wielkich koncernów nie jest w stanie w ogóle wyobrazić sobie innej sytuacji niż sprzedaż płyt i ściganie "piratów" z użyciem rządów i policji różnych krajów.

Przepraszam, ale ile wynosi obecnie koszt stworzenia nagrania w modelu dystrybucji cyfrowej? Koszt jego stworzenia (studio nagraniowe w przypadku muzyki) + obsługa informatyczna (serwer + prąd + płace IT) zastępująca cały koszt dystrybucji na nośnikach (o wiele tańsza). A przecież to ostatnie i tak mają więc odrzucają cały kanał dystrybucji nierentowny i niedostosowany do czasów. Filmy identycznie mają.
Jeśli poza tym myślą, że kupię całą płytę bo mi 2-3 utworki się podobają, a reszta to zapchaj-dziura, to się mylą. Mnie e 2-3 interesują i tylko za nie jestem gotów zapłacić. By nie było - mam bogatą kolekcję filmów, gier i muzyki na oryginalnych nośnikach, ale tylko gdy cena mnie skusiła lub płyta to nie kolejna wariacja na temat: "Ooops i did bullshit again" :) Za wartościowe utwory i wydawnictwa chętnie zapłacę. Szmirę omijam szerokim łukiem. Ale wartościowe rzeczy nawet po kilku latach nie tracą znacznie na cenie.
"Internauci chcą płacić za muzykę i filmy"
Taaa, chyba internauci warszawscy.
Tendencyjna jest reakcja internautow DI, ktorzy w porazajacej wiekszosci zaglosowali 'tak', prawdopodobnie naklonieni tytulem i wydzwiekiem artykulu, ktory przedstawia tendencje jako 'bezsprzeczna' i jako 'fakt dokonany', z ktorym nie ma nawet sensu dyskutowac. Zabawne.
Coz, chetnie poszedlbym na koncert za darmo albo dostal album z ulubiona muzyka, tez za darmo. To jednak rzadkosc, wiec trzeba zaplacic.
Tyle, ze robie to samo co thek, wybiorczo kupuje utwory muzyczne, programy ktore potrzebuje, gry, ktore lubie.
Wolalbym oczywiscie dac pieniadze tworcy a nie posrednikowi ale nie jest to mozliwe. Chyba, ze donate za CC.
1# Rzeczą rzadko poruszaną jest docelowy zbiór ludzi do których dany album jest kierowany. Chęci zakupowe zmieniaja sie wraz z nasyceniem tej części rynku, im więcej dobrych utworów juz mamy tym bardziej zajebisty musi być nawy kawałek żebyśmy chcieli go kupić.
2# 'Piraci' mają po prostu lepszy kanał dystrybcji i lepsza ofertę za mniejsze pieniądze. Pare kliknięć w google i 1 torrent dzieli ich od upragnionego utworu/albumu, czesto w formacie flac.
Oczywiście bez straszenia drm i ograniczania prawa do odtwarzania. Bez narażania że nasze dane z loginu "nieszczęśliwie wyciekną",
a skrzynka pocztowa zostanie zalana spamem z 'cudownymi' ofertami.
#3 Steam, Impulse działają i mają się dobrze, gracze dostali to co chieli, pora na nas miłośników muzyki.
Osobiście kupuję i płacę za legalne oglądanie filmów, choć oferta jest niezwykle uboga. W przypadku filmów preferuję wypożyczanie czy oglądanie online niż zakup filmu na stałe. Ale nie będę płacił za "wypożyczenie" filmu online 10 czy 12 zł.
A jaki jest sens kupowania mp3 gdy nie możesz sobie tej mp3 na odtwarzacz przegrać? Prawdą jest, że wersje nielegalne są nie tylko bezpłatne ale też i wygodniejsze w użyciu, bo w to, że DRM czy inne zabezpieczenia, poza przeszkadzaniem kupującym, faktycznie zabezpieczają przed kradzieżą chyba nikt nie wierzy.
Oferta sprzedaży muzyki czy filmów przez internet pozwala na obniżenie kosztów dystrybucji, które podobno najwięcej kosztują więc nie wiem czemu cena ma pozostać taka sama.

ad1) Prawda. Ktoś przyzwyczajony do porządnego produktu nie sięga po mierną rzecz. I jest gotów zapłacić by mu to jeszcze poprawiono/dostosowano do jego potrzeb. Ja bez problemu zapłacę za płytę CD/DVD z kompilacją tego co lubię, jeśli nie jest to zwykłe wypalenie, tylko kopia oryginału lub materiału o kompresji bezstratnej. Przyzwyczajony do jakości CD lub DVD nie zejdę niżej bo materiał kompresowany stratnie nie jest już tym, za co bym na albumie zapłacił. Jeśli płyta zawiera minimum 75% wartościowych utworów -> zastanawiam się nad kupnem. Niższy współczynnik = czekam na dobrą kompilację lub odpuszczam sobie kupno.
ad2) Ten kanał jest dostępny ogólnie. Wielu z niego korzysta, ale firmy z branży muzyki, filmów patrzą tak, że dopóki jest piractwo to nie zrobią nic w tym kierunku. Dopiero zdecydowane działania użytkowników coś by dały, typu bojkot całkowity wydawnictwa. Zarówno oryginałów, jak i piratów.
ad3) Podane przykłady pokazują, że się da. Trzeba jedynie przekonać teraz branżę, że zatrzymała się w latach 80-90 ubiegłego wieku z formą dystrybucji ;)

Taka cena za wypożyczenie jest ok, bo ile razy film obejrzysz? Jeśli Ci się spodoba - kupujesz płytę.
Co do DRM masz rację. Byłem betatesterem pewnej międzynarodowej gry. Z powodu zabezpieczeń nawet betatesterzy mieli problem z nią i wskazywali jako znaczny czynnik problemów z obsługa i uruchamianiem. Gra wyszła... Sprzedała się nawet, ale do tej pory popularniejsza w naszym kraju jest jej poprzedniczka :) Firma splajtowała i dodatek pisała już pod firmą, która ją wykupiła. Oficjalny dodatek dla naszego kraju nie wyszedł, bo problemy były takie, że wydawca zrezygnował patrząc na kiepskie przyjęcie w Polsce, choć w poprzedniczce Polacy na serwerach to była ogromna rzesza ludzi, a gra wymagała do zalogowania w necie oryginalnego cd-keya. W wersji 2 przypisanie wymuszone gry do komputera (SecuRom) sprawiło, że gra jedynie straciła. Nie pomogło nawet, że gra może mieć jeszcze dodatkową kopię legalną na innym komputerze według licencji. Gra jest dostępna w sieciach P2P i jest grywalna. Choć lubiłem i nadal lubię "jedynkę" choć ma multum bugów, to "dwójka" jest dla mnie niestrawna, mimo iż grałem w nią i znam od podszewki. Zabezpieczenia ją zabiły, gdyż są tak problematyczne, że głowa boli. Kto nie wie jaki jest restrykcyjny Securom niech poczyta o choćby Spore i jak klęli na niego ludzie którzy kupili oryginał.
Z tą dystrybucja to taka ściema wielka. Koszt wytworzenia płyty jest liczony w naszych groszach. Najwięcej zżera kasy cały łańcuszek pośredników, bo każdy na tym chce zarobić. Musi mieć firma produkująca płyty, muszą dostać wydawcy, muszą dostać dystrybutorzy i muszą dostać sprzedawcy. Na każdym etapie tutaj są wysokie marże. Stąd przy braku tego łańcuszka koszt sumaryczny byłby niewielki i cały ciąg zależności by się posypał. Myślisz, że kto się tego boi najbardziej? Artyści? Nie! Cały ten łańcuszek pośredników, którzy tak wołają o piractwie :) Bo zdechną z głodu.

Gdyby wytwórnie były takie miłe i udostępniły to co mnie interesuje, to nawet przy minimalnych cenach zostawił bym u nich fortunę. Niestety tego co lubię nie ma w oficjalnej dystrybucji i muszę swoją ukochaną muzykę pobierać z YTB gdzie ktoś ją nielegalnie udostępnił.
Moim zdaniem jest to całkowicie absurdalne postępowanie ze strony wytwórni. Tysiące utworów, które zostały nagrane i wydane przez ostatnich kilkadziesiąt lat nie jest już nie wznawianych, bo firma chce koniecznie opchnąć nowości.
A przecież udostępnienie muzyki z lat 60, 70, 80 nic by ich niemal nie kosztowało...

Dobre porównanie to będzie do serii gier "total war" niewiem czy ktoś grał... Chodzi o to że po zdobyciu danego miasta można było zrobić eksterminacje jego ludności...
I tak właśnie chcą zrobić wytwórnie, najpierw pozamykać do więzień i najlepiej wymordować większość piratów, a na tych którzy zostaną spróbować zarabiać ;] ,a dopiero potem się zoorientują że liczba potencjalnych osób znacznie zmalała i znowu zacznie się narzekanie.
Według wytwórni najlepiej by było, żeby w każdym ISP wytwórnie i organizacje antypirackie miały swoich cenzorów, którzy by klikali "zaakceptuj" lub "odrzuć" na każdym pliku jaki jest wrzucany do sieci, BA! Najlepiej jakby ktoś to robił za nich, jak się pomyli to jeszcze go oskarżą o propagowanie piractwa...
W ogóle ciekawa jest jedna rzecz - że przemysł muzyczny i filmowy jako jedyny na świecie zawsze musi przynosić zyski , był kryzys, większość firm ledwo zipiało a ci że mają straty... A nawet jak mają zyski to bez piractwa mieli by napewno większe...
Taaa, i kółko się zamyka! Obniżymy cenę jak zmniejszy się piractwo a piractwo się zmniejszy, jak obniżą cenę. Proponowane ceny nie pokryją kosztów produkcji?! Chyba się myli! Za te ceny to i wielu chętnych byłoby w Polsce! No cóż, lepiej nie zarobić nic, podtrzymując skale piractwa!


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |