Henry, tu chodzi także o uprzedzenia Polaków - akurat akwizytorzy, telemarketerzy i oszuści od ubezpieczania należą do najbardziej znienawidzonycgh społecznie nacji.
Na kukle w garniaku z krawatce szkoliłem swego psa :). Teraz mój pies plus ciężki przedmiot pod ręką oraz widok na obszar przed mymi drzwiami zapewnia mi święty spokój.
Telefon włączam sporadycznie, zatem i tą drogę mają odciętą.
"akwizytorzy, telemarketerzy i oszuści od ubezpieczania" <- to nie jest telepraca.
Zdecydowanie w PL są winni pracodawcy, którzy o ile w ogóle się zdecydują zatrudnić kogoś do zdalnej pracy, to i tak płacą niewiele, bo nie siedzi się w firmie tylko w domu, a robić trzeba wszystko...
@bwn - otoz to! Pan internauta pokazal, ze autorzy artykulu mogli miec racje co do niezrozumienia przez polakow pojecia "telepracy".
Osobiscie doskonale wiem, ze telepraca to praca na odleglosc - poza biurem, z domu - poprzez internet/telefon, jednak nie w charakterze call center / akwizycji.
Telepraca oferowana za posrednictwem internetu to raczej oferty dla freelancerow - programistow, grafikow, specjalistow, administratorow sieciowych ... calosc dosc dobrze koreluje ze zjawiskiem outsourcingu IT.
No racja bo osoba ktora mysli ze bedac zatrudniona wystarczy ze bedzie wypelniala swoje obowiazki jest w bledzie! Kazdy powinien pracowac tyle ile ma obowiazek i jeszcze wiecej az szef nie powie "koniec"...
Widze ze w twojej POwskiej wizji polski wszyscy maja tylko pracowac. Przecz z PO. Ktos musi was naprostowac w koncu!

Jakoś nie dałbym rady pracować w domu i odpoczywać w tym samym miejscu... Może jakbym wziął notebooka pod pachę i poszedł do baru to co innego, ale czy w takim wypadku obowiązuje zakaz spożywania alkoholu w pracy? ;D
Widzę, że nie wszyscy dyskutanci, mieli do czynienia z "telepracą", czyli wykonywaniu zleceń poza miejscem zatrudnienia/siedzibą firmy zatrudniającej. Bark zrozumienia, obawy pracowników, że będą dyskryminowani itp. to jedna strona medalu, ale jest i druga! "Telepracownika" rozlicza się z "roboty" a nie z "siedzenia w pracy" i tu jest problem, szczególnie w zleceniach terminowych! Ludzie, jak się okazuje, ciągle wola posadkę, najlepiej państwową niż pracę, którą TRZEBA zrobić (i to dobrze!), bo inaczej "nima kasiory"! A ci co spróbowali chętnie zmieniają na "normalną" pracę, bo się okazuje, że ma się mniej czasu dla siebie niż jak się "idzie do pracy" na 8 godzin.
Telepracy bardziej obawiają się pracodawcy, niż pracownicy. Poza telemarketingiem, czy branżą IT (grafika/webdesign) jest to zjawisko ciągle bardzo rzadko spotykane.
A niejeden człowiek z przyjemnością popracowałby sobie w domu (mniejsze uzależnienie od budzika, oszczędność kasy i czasu na dojazdy, oraz bycie z daleka od wszelkich wzajemnie zwalczających się frakcji, obecnych niemal w każdej typowej firmie)


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.