Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • Użytkownik DI użytkownik wyrejestrowany

    A może by ktoś tak zbadał najpierw wpływ dużej ilości nadajników radiowych na organizm człowieka? Już teraz żyjemy w takim ich natężeniu, jakie do niedawna było tylko w sąsiedztwie nadajników radiowych i telewizyjnych, oraz stacji radarowych.

    20-04-2010, 14:06

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Użytkownik DI użytkownik wyrejestrowany

    Aktualnie w domu już można mieć: kilka (na ogół każdy ma swój) aparatów komórkowych, aparat telefoniczny "z antenką", komputery połączone radiowymi kartami sieciowymi, klawiatura i mysz też tak działające, do tego słuchawki, kuchenka mikrofalowa (dla niewtajemniczonych: - jest to silny nadajnik radiowy), radio w samochodzie też z tego korzysta, do tego jeszcze GPS, i nie zapominajmy o emisji z satelitów i stacji GSM. - Kto znajdzie kolejne źródła promieniowania elektromagnetycznego?

    20-04-2010, 14:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Saimon

    BT v4.0 raj dla bluejackerów, no i ten zasięg do 60 metrów, baajka :D

    20-04-2010, 15:49

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Edek Sztacheta

    Pierwszy zegarek z Bluetooth widziałem 7-9 lat temu na wystawie w sklepie w Hiszpanii, więc nie wiem nad czym zachwyt. Energooszczędność układów to teraz podstawa a nie żadna nowość i powód do brandzlowania. Powstają oszczędne chipy obsługujące bluetooth, WiFi, USB, foto matryce do telefonów, różnego typu pamięci głównie mobilne oraz lepsze ogniwa i zapewne wiele innych urządzeń i układów, o których nie mam bladego pojęcia.

    20-04-2010, 16:05

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~aaa
    [w odpowiedzi dla: ~Edek Sztacheta]

    Tutaj nie chodzi tylko o oszczędność samych układów (idącą cały czas do przodu, ale bez jakichś rewolucji), a o nowy standard. Głównie chodzi o zminimalizowanie czasu, w którym urządzenia radiowe muszą być włączone - kosztem pewnego ograniczenia szybkości przesyłu. Zegarek z BT sprzed 7 lat prawdopodobnie miał akumulator li-ion (większy od zwykłej baterii zegarkowej), który trzeba było co chwila ładować lub bluetooth aktywować rzadko i na krótko. Teraz BT cały czas w stanie gotowości i z częstszymi transmisjami ma podobno wytrzymać parę lat na zwykłej baterii zegarkowej (w to akurat nie całkiem wierzę, ale nawet kilka miesięcy byłoby dużym skokiem). I jak Saimon zauważył - mogą się pojawić różne zagrożenia, bo ze względu na pomijalny pobór prądu ludzie rzadziej będą bluetooth wyłączać lub nawet nie będzie to możliwe w niektórych urządzeniach.

    20-04-2010, 16:17

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Kubuś
    [w odpowiedzi dla: ]

    Nie tyle chodzi o ilość nadajników, tylko o długość fali... Niezbyt przyjazne organizmowi ludzkiemu są fale o długości tak do ~2m... Fala radiowa też jest falą elektromagnetyczną ale ze względu na swoją długość olewa Cię sikiem prostym ;) Natomiast fale właśnie krótkie do tych ~2m mają zdolność przechodzenia przez ludzkie ciało, co wcale nie jest zdrowe. Np osoby ze sztucznymi zastawkami, rozrusznikami itp mogą mieć problemy (właściwie to mają, może nie 100% ale sporo). Taki zwykły router Wi-Fi nadaje na częstotliwościach ~2,5GHz co daje długość fali ~12cm... Krótka ekspozycja na takie promieniowanie nie jest szkodliwa ale po ok dwóch miesiącach właśnie osoby po przeszczepach zastawek itp zaczynają odczuwać różne negatywne skutki ekspozycji: zaburzenia rytmu serca, zawroty głowy itp
    Zdrowi pewnie potrzebują więcej czasu :)

    20-04-2010, 16:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~krz

    To się nazywa efekt naskurkowości. Im wyższa jest częstotliwość, tym gorzej fala wnika w przeszkodę i w efekcie podgrzewa ją. Dokładnie na takiej samej zasadzie działa mikrofalówka.

    Wszelkie sygnały rtv i telefonii komórkowej są zbyt słabe aby wpływać na nasz organizm, a szkodliwe pole znajduje się dopiero na wysokości anten nadawczych. Wielokrotnie większe pole od otaczającego nas na codzień generuje telefon komórkowy przyłożony do głowy.

    PS. Nie tylko fala radiowa zalicza się do fal elektromagnetycznych, ale także światło.

    20-04-2010, 18:03

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Kubuś

    Owszem a (wcale nie tak znowu) na upartego to wszystko jest falą ;)

    20-04-2010, 18:20

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Użytkownik DI użytkownik wyrejestrowany
    [w odpowiedzi dla: ~krz]

    Niestety nie potwierdzam. Miałem świetną okazję przetestować wpływ komórki na organizm jak leżałem po operacji w szpitalu.

    Normalnie po 40 minutach rozmowy czuję się już tak jakby dziwnie, ale tam 3 minutowa rozmowa wywoływała zawroty głowy. Wynika z tego, że wszystko zależy od indywidualnej wrażliwości - jak ktoś nie jest w 100% zdrowy (czyli teraz to większość społeczeństwa), to i tak podupadnie na zdrowiu wskutek tych "nieszkodliwych"...

    20-04-2010, 18:58

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~krz
    [w odpowiedzi dla: ]

    Miałem na myśli sygnały ze stacji bazowych telefonii komórkowych i wież nadawczych dla radia i telewizji, które nie generują tak silnego pola, aby mieć wpływ na organizm ludzki. Natomiast telefony komórkowe generują o wiele większe (punktowe) pole, ponieważ przykładamy je do głowy i tutaj potwierdza się to co powiedziałeś.

    Telefony komórkowe podczas rozmowy emitują sygnał z mocą wypromieniowaną do 2W w zależności od zasięgu i pozwalają na łączność z odległymi o kilka-kilkanaście km stacjami bts, natomiast ograniczenie zasięgu Bluetooth do 10 lub 60m oznacza, że potrzebuje ono ok. <1mW, co jest całkowicie pomijalne.

    20-04-2010, 19:43

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Użytkownik DI użytkownik wyrejestrowany

    "Bluetooth w zegarkach jeszcze w tym roku"
    To samo czytałem jak wprowadzono Bluetooth 1 ;P

    20-04-2010, 19:58

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~chapaj dzidę
    [w odpowiedzi dla: ~Kubuś]

    To powinienem już by martwy, od kiedy mój router stoi 30 cm od mojej głowy... Po tych kilku latach jakoś nie odczułem niczego specjalnego, albo po prostu nie jestem w stanie nawet wyczuć różnicy... tak jak z gotowaniem żaby w garnku... zaczynamy od zimnej wody... nawet jakby było to szkodliwe, to się o tym nie dowiemy. za dużo pieniędzy zostało wydanych na ta technologię, za dużo włożono w to wkładu, aby pozwolić komuś zrujnować cały ten rynek... tak jak z darmową energią. nawet jeśli jest możliwa, to i tak jej nie zobaczymy, bo jacyś kolesie stracą sporo zysków i jest to ewidentnie nie na rękę tym osobom. w dzisiejszym świecie prawda się nie liczy, liczy się tylko pieniądz - pieniądz, za który można wszystko kupić i stworzyć swoja własną najprawdziwsza prawdę ;) wszystko jest niedobre i nas zabija w pewnym stopniu, może nie pojedynczo, ale mówiąc o połączeniu tego wszystkiego, można użyć zwrotu zabija. Dlaczego? Bo świat nastawiony jest na zysk, a nie na dobro konsumenta. Jeśli nie ma czegoś w przepisie, nie jest jasno zakazane, to tak jakby było legalne. (Po wejściu do UE wiele szkodliwych substancji stało się legalnych - czy przemysł spożywczy choć przez chwile się zawahał? Nie, mimo wiedzy o szkodliwości, mimo wcześniejszego zakazu. Prawo pozwala truć ludzi, wiec czemu tego nie robić, skoro można nieźle na tym zarobić.) Co innego, ze często te przepisy są martwe w dobie łapówkarstwa... wielkie koncerny zarobią na wszystkim, wystarczy tylko trochę pieniędzy i odrobina czasu, na potwierdzenie "skuteczności" produktu i jego dobroczynnego działania, mogą wypromować i sprzedać wszystko i na tym nieźle zarobić. Przykładem firmy farmaceutyczne. Leki testowane są na wszystkim, na czym się tylko da, czasem nawet na człowieku, jak lekarz bez sumienia i honoru da się zwerbować koncernom. Nie mówię już o tym, ze testowanie na zwierzętach nie dowodzi niczego, bo skutki ujawnią się dopiero po bardzo długim czasie (którego nie można objąć w badaniach), oraz istota samych 'testów' jest idiotyczna - wystarczy zobaczyć jak się dany produkt i na co testuje. Ludzie którzy tam pracują musza być sadystami i czerpać przyjemność w zadawaniu bólu innym, bo to co się robi z tymi zwierzętami, w imię mniejszego zła, przechodzi ludzkie pojęcie. Testy są po to, aby udowodnić skuteczność. Wybierane są te, które to robią ;) Choć czasem nawet przy negatywnych ocenach i możliwych zastrzeżeniach, które de facto powinny paść, dany produkt wchodzi na rynek. Oczywiście dowiemy się o nim w 'gadającym pudle' które niemal każdy ma w swoim domu. Będziemy słyszeć 1k razy o skuteczności i 'lepszości' danego produktu, zapamiętamy nazwę oraz logo bezwiednie, nieświadomie i pewnego dnia nawet nie zastanawiając się sięgniemy po niego. Od dawna wiadomo, że TV kłamie, ale ludzie wciąż dają się nabrać na to samo... KONIEC - urwane, bo muszę lecieć ;)

    20-04-2010, 20:06

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Kubuś
    [w odpowiedzi dla: ~chapaj dzidę]

    Jeden reaguje tak inny inaczej. To że nie jesteś martwy wcale nie znaczy że to nie ma na Ciebie żadnego wpływu i że coś nie wyjdzie w praniu za kilka lat/na starość :)

    Co do telefonów, miałem okazję badać te ustrojstwa. Telefon emituje bardzo silne pole jedynie w momencie łączenia się z "bazą" czy z czym on tam się łączy, w trakcie rozmowy pole jest znikome. Dlatego zaleca się w momencie łączenia nie przykładać go do głowy, serca i w ogóle do niczego. Kolejną ciekawą sprawą jest ludzka głowa. Jeśli z jednej strony przyłożymy jakiś generator pola a z drugiej urządzenie pomiarowe - owo urządzenie nic nie zarejestruje :)

    20-04-2010, 21:48

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Kamyk
    m
    Użytkownik DI Kamyk (1884)
    [w odpowiedzi dla: ]

    Czas najwyższy zmienić źródło informacji.

    21-04-2010, 12:48

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy