Nie ma sie co dziwic ze mowia ze produkt bedzie okrojony po scrackowaniu. Brakowac bedzie multiplayera ^^. Ale co z tego skoro przewaga cracka nad logowaniem online tkwi wlasnie w braku internetu? Wtedy gra z crackiem jest niekompletna a gra bez cracka niemozliwa do uruchomienia ^^.
Bo do niczego jest takie zabezpieczenie. Nie jedna firma robila go i musiala rozlozyc rece. Szkoda milionow wydawanych w bzdurne i coraz bardziej wymyslne zabezpieczenia. Tak naprawde na tym to zarabia tylko Micro$oft bo oni wymyslaja cuda to sledzenia uzytkownikow.
Natomiast UbiSoft robi cos innego. Coprawda nie gram juz od lat, ale wyczytalem ze trzeba miec konto zeby to zabezpieczenie przechodzilo (mowie o legalnej wersji). Sadze ze najblizszym czasie strona UbiSoft sie zmieni i beda konta darmowe i platne. Np zakup konta na rok itp itp. To taki ratunek dla firm ktore wolno pracuja a koszty maja stale lub rosnace. Jedyna mozliwoscia ograniczenia piractwa jest obnizka cen lub sprzedaz internetowa tak by kupujacy nie odczuwali na sobie cen posrednikow. Bo piractwo bylo, jest i bedzie. Niektorzy to wirtuozi crackow - szczegolnie rosjanie i chinczycy.
Podobne doświadczenia mam z Mass Effect 2. Najpierw testowałem pirata by sprawdzić, czy gra gładko pójdzie na moim sprzęcie. Chodziło OK, więc kupiłem oryginał PL w elektronicznej dystrybucji EA. I teraz różnice:
Plusy płynące z pirata:
- instalka z ISO na dowolnej liczbie kompów
- crack "no intro" załatwia "niewyłączalne" animowane plansze producenta wyświetlane po włączeniu gry
- crack "no cd" i wyłączenie połaczenia z siecią "Cerberus" umożliwia szybkie wznowienie rozgrywki
- piracko można doinstalować aż 10 dodatków DLC (dodatkowe zadania, bronie, pancerze, postać)
Minusy płynące z oryginału:
- legalna instalka pobierana EA Download Managerem ma 11GB, i nie można jej przenieśc na innego kompa. Na laptopie ściagasz jeszcze raz legalne 11GB. Dla osób z marnym łączem - zabójcze.
- nie da się pominąć początkowych animacji
- przy starcie trzeba mieć połączenie z Cerberusem a to oznacza chwilę irytujacego czekania na możliwość kliknięcia wznowienia gry
- starter gry cały czas wyświetla informacje o nowej łatce dla gry, ale nie podaje jej wersji. Więc mimo, że już dawno zainstalowałem tę poprawkę, musze klikać w linka jak idiota by sprawdzić wersję aktualnie dostepnej łatki, bo przecież mógł wyjść następny patch.
- żeby pobrać DLC musisz zalogować się na konto w "społecznosciowym" bioware.com
- i największa bolączka - legalny klucz (bonus key) w jakiegoś powodu umożliwia pobranie tylko 3 dodatków DLC.
A co z resztą? Dlaczego jeśli zapłaciłem, dostaje marne 3 DLC, podczas gdy każdy użytkownik scrackowanej wersji może instalnąć sobie 10 dodatków i mieć pełne możliwości rozgrywki?
Na drugi raz zastanowie się nad wydawaniem pieniędzy na oryginały, pirat to ma klawe życie...

Polecam firmy "Frictional Games" oraz "2nd Boy", nie stosują w.w. przeszkadzajek.
Z mojego podwórka (tylko ostatni "kwiatek") - po zakupie f.e.a.r. odmówił mi współpracy (już na poziomie instalatora )z bodajże dwu-trzyletnim dvd na kompie - wizyta w play.pl skutkowała standardowym :"u nas działa". Chyba nie muszę dodawać,że "testowe" iso z sieci działało bez najmniejszych problemów. Skutek: podobnie jak ~temporary kilka razy się zastanowię,zanim coś kupię,a pozycje z wyjątkowo upierdliwymi zabezpieczeniami lądują od razu na czarnej liście.
Co do Ubisoftu - no cóż. Szczerze,z całego serca życzę im i innym podobnie myślącym firmom przepełnionych magazynów z niesprzedanym towarem i pustek przy kasach.
Mam oryginał Homeworld 2 w polskiej wersji językowej (wydanie extra klasyka chyba). Spatchowanie do wersji 1.1 jest praktycznie niemożliwe, gdyż dostępny polski patch jest dla pierwszego wydania, nie wznowień. Mogę też zapomnieć o community patch 1.2, dzięki któremu gra nabiera kolorów, a ponadto od niego jest uzależnionych wiele modów. Musiałem specjalnie ściągnąć angielskiego pirata... Co mi po oryginale, jeżeli support jest do bani? Na pirackich forach przynajmniej uzyskam odpowiedź.
Zabezpieczenie do gry Neverwinter Nigts 2 sprawdza płytę za każdym razem kiedy gra jest uruchamiana czyli co robi w praktyce? Przypadkiem sprawdziłem - otóż żąda dostępu do rejestru systemowego, w którym tworzy zaszyfrowane klucze, do których system nie ma dostępu, i których nie można usunąć w żaden sposób nawet jeśli gry się już dawno na komputerze nie posiada. Do tego tworzy też nieusuwalny katalog z zaszyfrowanymi nieusuwalnymi plikami w katalogu Documents and Settings.
Jeśli nie może wykonać którejś z powyższych czynności to łączy się z internetem i zgłasza nas jako pirata. (!!)
Mam program, który chroni rejestr przed niechcianymi zmianami i muszę go wyłączyć żeby grę normalnie użytkować, czyli popsuć sobie bezpieczeństwo systemu. Przecież to jest co najmniej przesada...
Katalogów utworzonych przez ów program nie daje się z poziomu Windows wykasować innymi metodami niż przez sformatowanie dysku. Ja kasuję je z linuxa...
@Amor - niejednokrotnie się zdarza że pośrednicy mają ceny niższe niż producent/wydawca - czego za cholerę nie rozumiem.
@temporary - ogólnie strasznie pieprzysz chłopie. Da się przenieść grę ściągniętą przez EADM na inny komputer. Sam ściągałem Dragon Age na stacjonarce a grałem na lapku. Reszta zarzutów też trochę obok tematu, a polityka DLC jest jaka jest, dają 3 gratis to dają za resztę jak chcesz to płać a jak nie to nie graj z nimi :)
@qwerty ja nie znalazłem prostego sposobu. Zainstalowałem na lapku EADM, zarejestrowalem ten sam mail, przerzuciłem instalkę z EA Core/cache/EADM z zachowaniem ścieżek itd. ale manager nie widział plików, nie ma też w nim żadnej opcji importu. Pewno da się jakoś to przenieść, ale ten wątek jest właśnie o wygodzie i prostocie posługiwania się pirackimi kopiami miast skomplikowanym kombinacjom z legalami ;)
Reszta zarzutów chyba nie obok tematu, to, że w oryginale nie da się np. wyłączyć animacji itd. jest zwyczajnie uciążliwe. Gdzie sens w tym, że trzeba uciekać się do cracków by komfortowo grać?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.